Na tym blogu umieszczane będą opowiadania i imaginy o One Direction, oraz fakty i informacje o nich. ; d
sobota, 22 grudnia 2012
ROZDZIAŁ #20.
Po rozmowie telefonicznej Harrego z Liamem stwierdziliśmy, że pojedziemy do ich domu.
Ubraliśmy kurtki i zeszliśmy na dół do samochodu. Na ulicy panowała dziwna cisza, nie miałam pojęcia czemu tak było. Harry też był dziwnie cicho.
Jechaliśmy przez dobre pół godziny, aż w końcu stanęliśmy na światłach na głównym skrzyżowaniu. Na lewo jechało się do kompleksu chłopaków, a Hazza pojechał w prawo.
- źle skręciłeś. - powiedziałam wskazując ręką ulicę już będącą za nami, w którą Styles miał skręcić.
- mieliśmy gdzieś jeszcze pojechać. - powiedział z zadziornym uśmieszkiem nadal patrząc na jezdnię.
Oszczędziłam sobie zbędnych słów i oparłam się z powrotem o oparcie fotela.
Po godzinie czasu robiło się coraz ciemniej. Na zegarze dochodziła już godzina 18. Zauważyłam, że minęliśmy Londyn i zjechaliśmy na obrzeża miasta.
-dokąd jedziemy? - zapytałam patrząc przez szybę po mojej stronie.
- do takiego jednego miejsca niedaleko. - powiedział uśmiechając się, co zauwazyłam w odbiciu szyby.
- a daleko jeszcze? - zapytałam zrezygnowana.
- mówiłem, że niedaleko. - powiedział ze śmiechem Hazz.
Po piętnastu minutach dojechaliśmy w dziwne miejsce. Zaparkowaliśmy samochodem na polnej drodze. Po prawej stronie mieściło się właśnie łyse pole. Nie było tam zupełnie nic, żadnego drzewa, domu, starego budynku czy innych rzeczy. Po lewej zaś znajdował się cmentarz, a obok niego las.
- co my tu robimy? - zapytałam chłopaka z lekkim przerażeniem.
- chodź. - powiedział Loczek i złapał mnie za rękę.
Poszłam za nim. Chłopak prowadził mnie przez ścieżkę prowadzącą w głąb lasu. Przez moment ogarniał mnie dziwny niepokój i strach. Nie wiedziałam gdzie idziemy i po co tam idziemy, ale byłam pewna, że z nim jestem bezpieczna. Przechodziliśmy obok wysokich drzew, za którymi mieścił się ten cmentarz. Jakby tak się przypatrzeć widać było niektóre grobowce. Wolałam jednak nie patrzeć w tamtą stronę.
- już niedaleko. - powiedział Harry nadal trzymając mocną moją rękę.
Szłam za nim aż w końcu dotarliśmy do czegoś w stylu 'łąki'. Tzn. po środku znajdowała się trawa, do okoła były drzewa, a jedynie na przeciwko nas był widok. Piękny widok..
Mieściło się to na pagórku, z którego widać było całą panoramę Londynu. Włącznie z Tamizą, Big Ben'em, London Eye i innymi budowlami, zabytkami. Teraz wszystko było oświetlone, co nadawało wszystkiemu uroku.
- tu jest ślicznie.. - powiedziałam rozglądając się. Harry jedynie uśmiechnął się. Po środku małej polany mieściła się ławka. Usiadłam na niej i nadal patrzyłam na krajobraz. Hazza usiadł koło mnie i objął mnie.
- cieszę się, że ci się podoba. - powiedział.
- żartujesz? tu jest naprawdę pięknie. - odpowiedziałam z wyraźnym zachwytem. - skąd wiesz o tym miejscu? - zapytałam?
- kiedyś jak ja i Niall wracaliśmy od Ed'a zabrakło nam paliwa. Jak widzisz to jest odludzie więc staliśmy tu dobre półtorej godziny czekając na Zayna, żeby przyjechał i nam pomógł. Stwierdziłem wtedy, że rozejrzę się nieco, żeby wiedzieć w którym dokładnie miejscu jesteśmy. No i trafiłem na to. - mówił Loczek.
Cieszyłam się, że mnie tu zabrał. Nareszcie mogłam z nim być przez chwilę sam na sam. Mogliśmy posiedzieć, porozmawiać. Bez nikogo, żadnych fotoreporterów, dziennikarzy, znajomych twarzy.. Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Ale cisza z nim zupełnie mi nie przeszkadzała. Nie trwała jednak długo.
- chciałbym spędzić z Tobą życie. - powiedział odwracając moję głowę w jego stronę. Nie wierzyłam w to, co usłyszałam. Harry Styles właśnie powiedział mi, że chce spędzić ze mną życie.
- Harry.. po tak krótkim czasie? - zapytałam z niedowierzaniem.
- jestem pewny swoich uczuć. - odrzekł. - Twoich też. - dodał porozumiewawczo, na co popatrzyłam mu się głęboko w oczy.
- Harry, ja Cię kocham, wiesz o tym, ale... - powiedziałam, po czym Styles przerwał mi.
- nie odbieraj tego na razie jako wiesz co.. - powiedział Hazza mając na myśli oświadczyny. - po prostu chciałem powiedzieć, jak Cię kocham i z czasem jakie będę miał zamiary wobec Ciebie. - dodał.
- wiem przecież. - odpowiedziałam nieco ciszej.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając na temat naszej niby wspólnej przyszłości. Hazza podczas rozmowy stwierdził, że nigdy nie czuł czegoś takiego i jestem pierwsza, której mówi o takich rzeczach. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, ale w głębi serca ucieszyłam się.
Po godzinie czasu wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu chłopaków. Przewidywałam nasz powrót na godzinę 21 z minutami. Nie wiedzieliśmy jednak co z Zaynem i jego ręką, ani co z pozostałymi. W tym miejscu nie było nawet zasięgu, żeby zadzwonić.
GODZINĘ PÓŹNIEJ:
Przyjechaliśmy do domu chłopaków. Panował w nim jak zwykle rozgardiasz i huk, co nas nie zdziwiło. W salonie nie było nikogo, większość towarzystwa przeniosła się tym razem do kuchni.
- cześć wam. - powiedziałam.
- cześć zakochańce. - odpowiedział Lou.
Chłopak staną na przeciwko nas i zaczął się śmiać tak, żeby nikt oprócz nas tego nie zauważył. Ręką wskazał tył, gdzie siedział Zayn, a obok niego Danielle. Wiedzieliśmy o co chodzi i postanowiłam podjeść.
- jak ręka? - zapytałam. Zayn był wyraźnie zdenerwowany, a Danielle miała śmiech wymalowany na twarzy.
- w porządku. - powiedział od niechcenia mulat.
- a co Ci się stało? - zapytałam go. - nawet gipsu nie masz. - dodałam wskazując rękę.
- nasz kochany Malik wbiegł w szybę od tarasu. - powiedział Liam jak zwykle robiąc coś w kuchni, na co Danielle i Lou wybuchnęli śmiechem.
- MNIE TO NIE BAWI. - powiedział z wyrzutem Zayn.
Próbowałam powstrzymać swój śmiech, z resztą Harry tak samo. Spojrzałam na niego, a on jedynie puścił mi oczko i poszliśmy do salonu. Tam czekała na nas już Emilka i Niall wtuleni w siebie.
- co tam? - zapytał Harry wyrywając blondynowi pilota z ręki.
- nic. - odpowiedział Niall. Chłopak trzymał rękę na biodrach Emilki, a ona oparta była o jego tors.
Po chwili przyszli do nas pozostali. Lou wyłączył telewizor i usiadł wygodnie w fotelu.
- mamy coś do omówienia. - powiedział Liam siadając obok Emilki.
- z kim? - zapytałam.
- z Tobą i Harrym. Harry na pewno zgodzi się, ale jeszcze Ty masz tu coś do powiedzenia. - powiedział Zayn.
- Emii opowiadała nam o waszej sytuacji z mieszkaniem. - kontynuował Liam. - propozycja jest taka, że ...
- NO KURDE BĘDZIECIE TAK OWIJAĆ W BAWEŁNĘ. TY I EMILKA ZAMIESZKACIE Z NAMI. - dodał Louis, na co Danielle i chłopaki zaczęli się śmiać.
- świetny pomysł, uważam. - zgodził się z nimi Harry. - co sądzisz? - zapytał mnie.
- ja.. nie wiem co mam powiedzieć.. - odpowiedziałam.
- nic nie mów, tylko od grudnia mieszkacie u nas. - dodał Liam z uśmiechem na twarzy. - teraz jedziemy z Danielle po jej rzeczy i zaraz przyjedziemy. - powiedział wstając z kanapy.
Liam i Dan wyszli z domu, a chłopcy uzgadniali między sobą kwestię pokoi.
- sądzę, że Wika powinna mieszkać z Harrym. Ma wystarczający pokój. - powiedział Zayn.
- a Emilka z Niallem. - dodał z uśmiechem Lou, ruszając podejrzliwie brwiami, na co blondyn rzucił w niego poduszką.
- ale chwila. - powiedziałam. - ja jeszcze nie powiedziałam, czy tak będzie. - dodałam, na co chłopakom zrzedły miny.
- ale to nie jest zły pomysł. - powiedziała Emilka. - będziemy dokładać się jedynie do czynszu. - dodała po chwili.
- nawet nie. - powiedział Niall, na co pozostali mu przytaknęli.
Po chwili namysłu stwierdziłam, że to może i nie jest taki zły pomysł. Jednak musielibyśmy jeszcze raz wszyscy o tym dokładnie porozmawiać.
_____________________________________________________
no chej. ;d kolejny nudny rozdział do kolekcji. xd
obiecałam dodać, więc dodałam, może i trochę szaro ale no.. przepraszam więc.
Napisałam coś na szybko między pieczeniem świątecznym, a porządkami. : D
proszę o komentarze. : d xx
i dziękuję za tamte. xxxx
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
bardzo fajny rozdział, nie jest prawdą że nudny :) podoba mi się xx
OdpowiedzUsuńhahah kurde zamieszkają z nimi, ja cie kurcze! ciekawe jak to bedzie im sie mieszkalo z banda świrów w jednym domu :D
OdpowiedzUsuńdoskonały ! xxx
OdpowiedzUsuńscena +18 będzie? xd
OdpowiedzUsuńbędzie, niedługo. ;d
OdpowiedzUsuń