poniedziałek, 10 grudnia 2012

ROZDZIAŁ #15.

*NA TRENINGU*
Jak zwykle spóźniłam się. Na miejscu byłam o 15:10, a trening zaczynał się o 15. Dziwiłam się, że jeszcze trener po mnie nie dzwonił. Harry miał czekać na mnie pod halą, tak jak się z nim
umawiałam. Czekał na mnie. Gdy podjechałam pod budynek stał i uśmiechał się.
- cześć kochanie. - powiedział jak wyszłam z samochodu.
- cześć skarbie. - starałam odpowiedzieć się równie miło.

Hazza podszedł do mnie i pocałował mnie w usta. Wtedy przy drzwiach wejściowych pojawił się trener i Alyssa. Dziewczyna stała z rękoma skrzyżowanymi na piersiach. Minę miała, jakby chciała mnie conajmniej zabić.
- ileż można czekać?! - wydarł się praktycznie na mnie trener. - nie mówiłem ci, że jako kapitan nie możesz pozwolić sobie na takie zachowania? - kontynuował.
- ale proszę na mnie nie wrzeszczeć. - powiedziałam wyciągając torbę z samochodu.
- NIE MOGĘ BYĆ SPOKOJNY W TAKIEJ SYTUACJI! - powiedział dwa razy głośniej. - czekają na ciebie ze związku piłki ręcznej.. - dodał.

Zrozumiałam, że sprawa jest poważna skoro chcą ze mną rozmawiać. Nie żegnając się z Harrym pobiegłam do szatni, zostawiając mojego chłopaka, Alyssę i trenera na zewnątrz.
Nie wiedziałam, czy to dobry pomysł. Słyszałam, jak Alyssa przywitała się z Harrym najbardziej idiotycznym słodziutkim głosem, jaki do tej pory słyszałam.

W szatni była jedynie Veronica.
- nareszcie jesteś! - powiedziała z ulgą gdy zobaczyła mnie wchodzącą do szatni.
- co się dzieje tak w ogóle? - zapytałam przebierając koszulkę i spodenki.
- chcą z tobą rozmawiać.. - powiedziała wyraźnie smutna Veronica. - chyba obydwie wiemy co to oznacza. - dodała.
- co oznacza? - zapytałam. nie wiedziałam o co jej chodzi.
- o awans. - odpowiedziała i wtedy do szatni wszedł trener.
- szybciej. proszę Wiktoria. - powiedział do mnie błagalnym głosem.
- jestem już gotowa. - odpowiedziałam wiążąc kucyka.

Wyszliśmy z szatni i poszliśmy na salę treningową. Przy ogromnym stole siedziały dziewczyny z zespołu i zarządcy związku piłki ręcznej. Z Verką usiadłyśmy na końcu stołu.
- jeżeli wezmą cię, to ja odejdę. - powiedziała z żalem i smutkiem w oczach Veronica. Obok nas dosiadła się Lilliane.
- już wszystkie? - zapytał dyrektor.
- tak. - odpowiedział trener, gdy ostatnie woLne miejsce zajęła Alyssa.

Widziałam, jak Harry usiadł na trybunach. Cieszyłam się, że jest ze mną. Nastąpiła cisza. Wszystkie oczy sKierowane były na dwóch zarządców.
- witam was. - powiedział jeden z nich. - nazywam się Chris. - dodał.
- a ja Rufus. - zaznaczył młodszy.
- pewnie wiecie z jakiego powodu pojawiliśmy się dzisiaj na waszym treningu. - powiedział Chris. - potrzebujemy dwóch zawodniczek. - dodał.
Nastąpiło niewielkie zamieszanie, dziewczyny zaczęły szeptać coś między sobą.
- spokój ! - krzyknął trener. - teraz przejdziecie do gry. zagracie JEDEN mecz, a dalej dowiecie się później. - dodał i weszłyśmy na boisko.

Dzisiaj znowu grałam jako główna rozgrywająca. Przed gwizdkiem, gdy dziewczyny ustawiały się na pozycjach popatrzyłam na Harrego. Nawet nie zauważyłam, jak dosiadł się obok niego
Zayn. Mulat pomachał mi i krzyknął 'POWODZENIA'. Usłyszałam, jak niektóre z dziewczyn mówiły między sobą coś o mnie i o chłopakach z One Direction.
Wiem, że były zazdrosne. Nie raz rozmawiały na ich temat w szatni. Mówiły, że Zayn jest nieziemsko przystojny. Wtedy nie odzywałam się nic. Ale dzisiaj mogę powiedzieć to samo, a nawet
więcej. Mogę powiedzieć coś o jego charakterze.
Z Veronicą grałyśmy dzisiaj w przeciwnych drużynach. Zawsze grę traktowałyśmy jako zabawę, pasję, lecz od nie dawna jako pracę.

Zabrzmiał dźwięk gwizdka. Zaczęłysmy grę, która miała trwać jedynie dwadzieścia minut. Co chwila widziałam, jak Chris i Rufus negocjują coś z naszym trenerem. Marco próbował
z nimi coś pilnego negocjować, ale chyba bez skutku.
Ten "mecz" wygrałyśmy 11 do 6. Strzeliłam osiem bramek, jedną Lilliane, dwie Marica i jedną Kaja. w przeciwnej drużynie zaś Veronica strzeliła pięć, a Alyssa jedną.
Po meczu usiadłyśmy ponownie przy stole. Marco wykłócał się o coś z Chrisem, a Rufus siedział i usmiechał się do mnie szeroko.
Był to żałosny, a za razem śmieszny widok. Przylepił swój wzrok we mnie, że aż poczułam się niezręcznie. Na szczęście za chwilę wrócili pozostali dwaj faceci.
Podjęliśmy decyzję. - przemówił Chris, a trener siedział wyraźnie załamany. - mamy propozycję dla dwóch najlepszych dziewczyn. - dodał.
- dzisiejszy mecz utwierdził nas w przekonaniu. - dodał Rufus.
- możecie pogratulować Veronice i Victorii. - powiedział Chris i zaczął klaskać, a razem z nim dziewczyny z zespołu. Oczywiście oprócz Maricy i Alyssy, przez które przemawiała zazdrość.

Nie uwierzyłam w to, co usłyszałam. Byłam w takim szoku, że nie docierały nawet do mnie gratulacje ze strony dziewczyn.
Od dzisiaj moje życie miało się zupełnie zmienić. Miałam grać w największym klubie w Londynie i jeździć na mecze na których będziemy grać z drużynami z innych krajów, wysp.
Harry i Zayn gwizdali na trybunach, na co chciało mi się śmiać. Dziewczyny udały się do szatni, jednak ja i Verka miałyśmy zostać.
Usiadłyśmy ponownie przy stole, obok trenera, Chrisa i Rufusa.
- zgadzacie się? - zapytał Chris z nadzieją w oczach.
- szukamy kogoś takiego jak wy. - dodał Rufus, a trener nie odzywał się nic.
- nie wiem jak Wika, ale ja jak najbardziej. - oznajmiła Vera. - to dla nas wielka szansa. - dodała patrząc na mnie.
- szansa sransa. - powiedział trener z wyrzutem w głosie.
- sam nawet trener mówił do mnie że to, że zostałam kapitanem drużyny jest wielkim wyróżnieniem. - powiedziałam, na co on wyśmiał mnie.
- Wiktoria, zgadzasz się? - zapytał Chris. Dziwiło mnie to, że nie mam w ogóle czasu na zastanowienie się. Ale musiałam szybko podjąć decyzję. Pewnie na moje miejsce było setki innych, dobrych dziewczyn.
- tak. - oznajmiłam, po czym trener wstał z krzesła i wyszedł z sali.
- bardzo się cieszymy. - powiedział Rufus z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Zaprosimy was na podpisanie umów na środę, w porządku? - zapytał Chris.
Zgodziłyśmy się na środę, na godzinę osiemnastą. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę z nimi i poszłyśmy do szatni się przebrać. Nie było w niej nikogo.
- to niesamowite! - krzyknęła Veronica.
- też nie mogę uwierzyć, że nam się udało. - powiedziałam uśmiechając się.
Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę na ten temat i umówiłyśmy się, że przyjadę po nią w środę.
- to do zobaczenia. - powiedziała Werka wychodząc przede mną z szatni.
Ubrałam kurtkę i także wyszłam. Zamknęłam ją na klucz i poszłam odnieść go do kantorka mieszczącego się przy drzwiach wyjściowych. Dostrzegłam, że zaraz niedaleko na ławce siedzi
trener.
- trenerze? - podeszłam do niego i usiadłam obok.
- jaki trenerze.. - odpowiedział na to. - teraz już kto inny będzie twoim trenerem.. - dodał.
Wtedy zrozumiałam o co mu chodzi.
- straciłem dobre zawodniczki.. - powiedział po czym wstał. - powodzenia. - dodał podając mi rękę.
Odwzajemniłam uścisk dłoni, następnie Marco odszedł. Zrobiłam więc to samo i wyszłam przed budynek. Tam czekał na mnie Hazza i Zayn. Malik palił papierosa.
- nono, gratulacje. - powiedział Zayn przytulając mnie. - więc dzisiaj opijamy awansik? - zaproponował.
- haha, dokładnie. nawet nie wiecie jak się cieszę. - powiedziałam.
- nawet nie wiesz jaki jestem z ciebie dumny. - powiedział Harry i pocałował mnie w czoło. - jedziemy? - zapytał.
- tak, jedźmy. - odpowiedział Zayn gasząc peta.

Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Ustaliliśmy, że najpierw pojedziemy do Danielle i Liama, którzy są u dziewczyny w domu, a później do nas, żebym mogła się przebrać na wieczorne wyjście.
Jechaliśmy około półtorej godziny. Dan mieszkała na obrzeżach miasta.

Zajechaliśmy pod niewielki domek stojący za szarą bramką. Przed domem leżał duży, biały pies.
- James! - krzyknął Zayn, na co pies podniósł się i podbiegł do bramki.
- jest tu ktoś? - zapytał nas Harry, jakbyśmy mieli jeszcze jakiekolwiek o tym pojecie.
Wtedy z domu wyszła Danielle.
- witajcie! - krzyknęła zapinając bluzę. Podeszła do furtki i otworzyła ją.
- cześć Dan. - powiedziałam i pocałowałam dziewczynę w policzek.
- cześć laska. - powiedział Zayn i wszedł na posesję.
Harry także przywitał się z dziewczyną i poszliśmy do domu.
- proszę, tu powieście kurtki. - wskazała na wieszaki mieszczące się na ścianie w przedpokoju:
Zrobiliśmy jak powiedziała i weszliśmy do salonu. Dom Danielle był mały, ale bardzo ładnie urządzony. Mieściły się w nim trzy pokoje - salon, sypialnia i pokój w którym dziewczyna
przyjmowała gości. Z drugiej strony mieściła się kuchnia z jadalnią, a na wprost drzwi łazienka.
- chcecie coś do picia? - zaproponowała dziewczyna.
- herbatę nam zrób. - powiedział Zayn, na co przytaknęłam. Usiedliśmy w salonie na kanapie. Wtedy przyszedł do nas Liam.
- gdzie reszta? - zapytał stawiając przed nami na stole kubki z herbatą.
- Niall i Lou w domu, zbierając się. - odpowiedział Harry.
- my byliśmy na treningu u Wiki. - dodał Zayn. - będzie co opijać. - powiedział z uśmiechem na twarzy sięgając po cukier stojący na środku stołu.
- co się takiego wydarzyło? - zapytała Danielle siadając obok Liama.
- otóż moja dziewczyna dostała awans i od stycznia będzie grać w Londyńskim klubie piłki ręcznej. - powiedział z dumą w głosie Styles.
- naprawdę? - zapytała zdziwiona Danielle z uśmiechem na twarzy. - to gratuluję kochana. - dodała przybijając mi jak zwykle żółwika.
- to świetna wiadomość. - powiedział Liam. - na pewno będziesz więcej zarabiać i będziesz miała zagwarantowaną przyszłość. - dodał z uśmiechem na twarzy.
Podziękowałam im i zajęłam się słuchaniem dalszej ich rozmowy na różne tematy. Jakby się tak zastanowić nad tym, to może mają rację. Wiedziałam, że stawka będzie większa, za samo
bycie w klubie, a dodatkowo za każdy mecz. Mogłybyśmy się z Emilką rozejrzeć za nowym mieszkaniem. W zasadzie nie ma co planować, nie mam jeszcze tych pieniędzy, a mogę zapeszyć.
- Wika, chodź, pokażę ci w co się ubiorę wieczorem. - powiedziała Danielle i poszłyśmy do jej sypialni.

Dan otworzyła ogromną szafę stojącą pod ścianą, w której wisiało mnóstwo sukienek. Nie dziwię się, na każdym zdjęcia, na którym widziałam ją z Liamem, a była sukience wyglądała
ślicznie. Nie to co ja. Uważałam, że mam krzywe nogi i nie chodziłam w sukienkach. W zasadzie wolałam sportowy styl, odkąd pamiętam wolałam ubrać dżinsy i luźne koszulki.
Teraz nieco mi się to zmieniło, ale sukienek staram się do dzisiaj nie zakładać.
- zobacz, może być? - zapytała Danielle trzymając w ręku śliczną, bordową sukienkę: <klik>
- bardzo ładna. - odpowiedziałam. - a buty? - zapytałam.
- tam stoją. - odpowiedziała wskazując miejsce obok szafki, pod którą stały te buty: <klik>
- będziesz wyglądać ślicznie. - powiedziałam patrząc na sukienkę i buty.
- a ty w co się ubierzesz? - zapytała mnie.
- nie wiem.. jakieś spodnie i bluzkę zapewne. - odpowiedziałam zrezygnowana. Wiedziałam, że Emilka także ubierze sukienkę. - nie trzeba być ubranym jakoś specjalnie elegancko? - zapytałam.
- nie, ubierasz się w to, w czym będziesz czuła się wygodnie. - odpowiedziała Dan puszczając oczko. - Niall nie raz do klubu wpadł w dresach. - dodała ze śmiechem.
Posiedziałysmy jeszcze chwilę w jej pokoju. Dochodziła godzina 17.
- musimy się zbierać. - powiedziałam do dziewczyny. - zanim dojedziemy do naszego domu, ja się przygotuję, później chłopaki to trochę może potrwać. - dodałam wstając z łóżka.
Poszłyśmy więc do salonu.
- Wika, jedziemy? - zapytał mnie Harry.
- tak, musimy już. - odpowiedziałam i ubierałam buty.
- widzimy się o 20. - dodała Danielle.


___________________________
jksdajksdjksd jaki nudny. xd
nie ważne, jeśli będzie PIĘĆ komentarzy, dodam dzisiaj następny. : D

+ jeśli chodzi o "Haylor", powiem szczerze. Nie pasuje mi tu coś i nie jestem za tym rzekomo "ZWIĄZKIEM". shippuję Larrego i sądzę, że to kolejna przykrywka na nich. ; d

6 komentarzy:

  1. To jest przepiękne dodaj dla mnie dzisiaj. Proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. E tam nie bądź skromna. Dawaj następny! coś mnie kłuje w sercu, więc chciałabym dożyć kolejnego rozdziału. Zegar tyka. haha
    Mnie przez to cale zamieszanie z nimi to już zwisa czy są razem czy nie, rzygam już tym, zobaczymy co będzie po nowym roku.
    a te niby zaręczyny w sylwestra, bo się umówił na spotkanie z jubilerem znanym z pierścionków zaręczynowych, czytałam o tym mało nie padłam...czego to ludzie nie wymyślą...
    Buziaki xx

    OdpowiedzUsuń
  3. też czekam na kolejny rozdzial DZIS i nie ma że nie :d
    co do Haylor to czuje to samo moasakra z nimi..
    #larryshipper. : D xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. ej a będzie jakaś scena +18? : D pytam z ciekawości bo dobrze piszesz i chciałabym zobaczyc jak sobie w takim czyms poradzisz. :D
    powodzenia xx

    OdpowiedzUsuń
  5. też właśnie licze na +18 niebawem :p
    czekamy na rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  6. blog jest świetny :) bardzo mi sie podoba jak piszesz :p

    OdpowiedzUsuń