wtorek, 11 grudnia 2012

ROZDZIAŁ #17.


Wyszliśmy z domu. Wcześniej Liam powiedział, że będzie na nas czekała ich limuzyna. Myślałam jednak, że chłopak żartuje. Szofer przyjechał punkt dwudziesta pod kompleks chłopaków. Limuzyna była czarna. Widać było, że się błyszczała, na co Louis zaczął śmiać się do nas, że pewnie pastowali ją ostro.
Wsiedliśmy więc do wozu a tam czekał na nas szofer odwalony w czarny garnitur. W zasadzie po chwili przestało mnie to dziwić, w końcu to One Direction, mogli pozwolić sobie na wszelkie
luksusy. W samochodzie czekał na nas mrożony szampan.
- no to za co pijemy? - zapytał Zayn otwierając butelkę.
- to moze na początek za państwo Styles? - zaproponował Louis, na co czułam, że się zaczerwieniłam. Pozostali jednak stwierdzili jednogłośnie, że to dobry pomysł. Louis wniósł za nas burzliwy toast mówiąc w nim, że nie może doczekać się naszego ślubu, wesela, małej córeczki, później syneczka i zaznaczając w tym, że pomoże nam oczywiście z wychowaniem naszych pociech. Pozostali dołączyli się do intencji, a Harry nie mówiąc nic pocałował mnie namiętnie. W tym czasie Emii zrobiła nam zdjęcie. Jak twierdziła - od tamtego wieczoru będzie dokumentować każdo wydarzenie.
- no to następne lampki szampana za JESZCZE NIENARODZONYCH państwo Horan! - powiedział Louis nalewając każdemu po kolejnej lampce. Niall wyraźnie się zaczerwienił, a Emilka nie mówiąc
nic pocałowała blondyna w usta. Był to strasznie słodki widok, po którym wszyscy wznieśli głośne owacje.
- zaraz będziemy na miejscu, ale zdążymy PO JESZCZE JEDNEJ. - powiedział ponownie Louis. - TYM RAZEM PIJEMY ZA LANIELLE, KTÓRZY KOCHAJĄ SIĘ NIEZMIERNIE, ŻE AŻ MIŁO PATRZEĆ! - powiedział, aż Dan wzruszyła się, było to po niej widać. Liam przytulił dziewczynę i szepnął jej coś do ucha, na co ona pocałowała go.
Wypiliśmy po kolejnej lampce wina, później żartowaliśmy przez całą drogę.

Dojechaliśmy pod klub. Zobaczyłam, jak przed wejściem stoi masa fotografów.
- no laski nowe nasze, przygotujcie się. - powiedział Louis wychodząc jako pierwszy. Za nim wyszedł Harry trzymając mnie za rękę, a za nami pozostali. Staraliśmy się szybko wejść do środka
budynku, żeby nie zaczepiali nas.
- cholera, zawsze tak musi być.. - powiedział Zayn ściagając kurtkę w środku.
- czemu biegliśmy? - zapytała ledwo kojarząca fakty Emilka.
- nie chcemy, żeby naruszali naszą prywatność. - powiedział Liam i prowadził nas wgłąb budynku.

Doszliśmy do ogromnych drzwi na końcu korytarza, przy której stała niewielka grupka ludzi i trzech ochroniarzy. Weszliśmy bez problemu, chłopcy bywali już tam wcześniej, więc wpuscili nas od razu, bez zatrzymywania. Weszliśmy do klubu, w której był tłum ludzi.
Emilka z Niallem od razu ruszyli na parkiet, Louis i Zayn dołączyli się do nich, a ja, Harry, Dan i Liam poszliśmy do baru. Chłopcy zamówili drinki i poszliśmy usiąść przy niewielkim stoliku w mało zaludnionej części klubu. Co prawda nie było tam ciszej, ale ludzi było mniej.
Usiedliśmy i rozmawialiśmy o przeróżnych tematach. W pewnej chwili podeszły do nas cztery dziewczyny. Były wylaszczone i wyglądały na conajmniej szesnaście lat.
Mnie i Danielle zdziwił fakt, że wpuścili tak młode osoby na imprezę dla pełnoletnich. Dziewczyny poprosiły o zdjęcia z Liamem i Harrym, oraz autografy od nich, które chłopcy mieli złożyć
na poszczególnych częściach ciała. Dwie poprosiły o podpisy na rękach, jedna na karku, a jedna - najbardziej wydekoltowana i wymalowana zażyczyła sobie na piersiach.
- no chyba sobie dziecinko żartujesz. - powiedziała Danielle wyrywając Liamowi długopis z ręki. Chłopakowi było niezręcznie odmówić swojej fance podpisu, więc skrępowany próbował się
jakoś za to zabrać.
- o co ci chodzi? - zapytała gówniara z wyrzutem. - masz jakiś problem? to wypieprzaj stąd. - powiedziała tak głosno, że Danielle zdenerwowała się jeszcze bardziej, co było po niej widać.
- musicie chyba już iść. - powiedział Harry i pokazał wyjście.
Dziewczyny popatrzyły na nas z pogardą i poszły zostawiając nas przy stoliku.
- no myślałam, że coś jej zrobię, przysięgam.. - powiedziała nadal zdenerwowana Danielle.
- wyjątkowo dziwne. - powiedział Harry.
- dziękuję, że zareagowałeś. - powiedziała do Loczka Dan.
- nie dziękuj. - odrzekł Styles patrząc na Liama, który był równie zdenerwowany co Dan, ale starał się nie mówić nic.
- no co za dziewczyna! żeby powiedzieć 'wypieprzaj' do dziewczyny, zwłaszcza starszej... - w koncu wybuchnął. Starał się powstrzymywać słowa, które chodziły mu po głowie.
- siadaj, stary. - powiedział Hazza i poprosił kelnera. Zamówił po dwa piwa na głowę i kolejkę dla każdego.
Patrzyłam na niego ze zdziwieniem.
- litości.. - powiedziałam. - nie za dużo?
- na rozluźnienie atmosfery. - powiedział uśmiechając się szeroko i pocałował mnie w policzek.

Pozostali przyszli za dwadzieścia minut, usiedli i wypili swoje drinki i piwa. Przyszedł czas na pierwszą kolejkę.
- za co pijemy? - zapytał Zayn Louisa.
- TO WYPIJMY ZA PRZYJAŹŃ KTÓREJ NIE TRZEBA W ŻADEN SPOSÓB TŁUMACZYĆ! - krzyknął Louis.
Wypiliśmy po kolejce, następne to była tylko formalność. Po wypiciu alkoholu, nieco wstawienie wyszliśmy potańczyć. Chłopcy jak zwykle wydurniali się. Nie wiedziałam jednak, że są aż tak spici. Potańczyliśmy trochę i około godziny drugiej postanowiliśmy wrócić do domu.

Opuszczając lokal jak kulturalni ludzie Louis zaproponował, żebyśmy wrócili na nogach do ich domu i tam wszyscy zostali na noc. Jako, że byliśmy pod wpływem stwierdziliśmy, że to doskonały
pomysł. Szliśmy całą ekipą ulicami Londynu. Dziwiło mnie, że tak dużo osób chodzi o tej porze po ulicach.

Ja, Dan i Emilka szłyśmy jako ostatnie. Byłyśmy najbardziej opanowane, gdyż wypiłyśmy
najmniej. Chłopakom odwalało, co było dość widocznie po nich widać. Przechodząc przez mały park zaczęli tańczyć dziwne odjebungi, z których dosłownie można było się polać.
- MAM POMYSŁ ! - krzyknął Niall i wskoczył do fontanny mieszczącej się w samym środku parku.
- geniaaaaaaaaaaaalny ! - krzyknął Louis i przyłączył się do blondyna.
- no, czego się nie robi dla trzeźwości. - dodał Hazza i pobiegł do nich, a Liam i Zayn za nim.

Patrzyłyśmy na nich z niedowierzaniem. Nie sądziłam, że oni byliby zdolni w połowie listopada do takich rzeczy. Na zewnątrz były zaledwie 2 stopnie, a oni pluskali się w najlepsze w fontannie.
- oszaleliście? - zapytała Emilka podbiegając do nich. - zaraz będziecie mieć kłopoty! - powiedziała przez śmiech.
- Liam, mądry jesteś? - zapytała Danielle pukając się po głowie, po czym sama takze wybuchnęła śmiechem.
Fontanna była dość duża, chłopcy pływali sobie dookoła niej, robili fikołki mimo, że woda była im po kolana. Czekałam tylko na moment, w którym wyjdą z niej i poczują chłód jesieni.
Usiadłyśmy z dziewczynami na ławce i poczekałyśmy, aż naszym królewiczom znudzi się jakże dziecinna zabawa.


Jako pierwszy wyszedł Niall. Zaczął wrzeszczeć, że jest mu zimno, ale jak zaznaczył: wytrzeźwiał. Za nim wyszedł Liam i Zayn, którzy stwierdzili, że jednak był to głupi pomysł, bo jest im teraz zimno. Chłopcy usiedli obok nas na ławce, cali mokrzy. Czekaliśmy jeszcze, aż Harry i Louis skończą swoje durne zabawy. Byli tacy piajni, że nie zauważyli jak pozostali wyszli  i zostali tam w dwójkę.
- zimno. - powiedział Liam, cały zmarznięty.
- serio? - zapytała z ironią w głosie Danielle. - wydaje ci się. - dodała z równą ironią co przedtem.
- Wiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiika! - usłyszałam wołanie z fontanny. - chodź tu! - wołał Hazza.
- mrrrrrr, seniorita! przybądź do nas! - krzyczał Louis pokazując dość dziwne, jakże zarazem zboczone gesty.

W parku mimo dość późnej pory przechadzało się siedem osób. Wszyscy uważnie przyglądali się całemu zdarzeniu i z dziwnym zdziwieniem i niedowierzaniem pokazywali na nas palcami
i szeptali 'spili się, jutro będzie artykuł w gazecie'. Emilka uważała, że to żałosne i wyśmiała ich twierdząc, że o tak późnej porze się śpi a nie chodzi na zwiadowcze spacerki.

Posiedzieliśmy na ławkach, aż w końcu nasi królewicze zdecydowali się wyjść z kąpieli.
- idziemy? - zapytał Harry niemalże zwijając się z zimna.
- zimno, nie? - stanął obok niego Niall, równie przemarznięty.
W głębi duszy chciało mi się z nich śmiać. Ich głupota nie znała granic, o czym mogłam osobiście się przekonać.
- wiecie, że zapewne będziecie chorzy niebawem? - zapytała Emilka.
- nie możemy być chorzy, Anne czeka w piątek! - powiedział Louis i zaczął biegać po alejkach w celu "rozgrzania ciała".
Po chwili przyłączył się do niego Zayn i Harry, a Liam i Niall stali przy wybrankach swego serca. Postanowiliśmy, że będziemy szli powoli w stronę domu, a pozostali najwyżej nas dogonią.

Londyn nocą był piękny. Cieszyłam się, że chłopcy mieszkali tak blisko centrum. O tej porze wszystko było pięknie oświetlone. Szłam powoli obok Nialla, który szedł za rękę z Emii i nagle poczułam, jak ktoś łapie mnie w pasie i przytula mocno.
- zwariowałeś?! - zapytałam z wyraźnym wyrzutem w głosie Harrego, który najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że nadal był cały mokry..
- przepraszam, kochanie, nie gniewaj się. - powiedział śmiejąc się Loczek.
W normalnej chwili zdenerwowałabym się na niego, ale widząc go w takim stanie nie mogłam być na niego zła. Podeszłam więc do chłopaka i pocałowałam go w usta, na co on przytulił mnie
jeszcze bardziej. Reszta stała i patrzyła na nas z uśmiechami na twarzy. Po chwili zaczęli wołać nas. Mówili, że na takie momenty przyjdzie czas gdy wrócimy do domu. Zaśmialiśmy się jedynie z tego i poszliśmy za pozostałymi.

Całą drogę szliśmy na samym końcu ekipy. Harry trzymał mnie mocno za rękę. Pierwszy raz szedł ze mną tak, jakby chciał mi zaraz zakomunikować 'nie puszczę Cię, nie oddam Cię', co mi się
podobało. Hazza co chwile mówił mi, że mnie kocha. Zagrania na poziomie gimnazjum - pomyślałam, ale nie dziwiło mnie to. W końcu to Styles, romantyczny do rozpuku.
- kocham cię. - powiedział ponownie po raz setny. - jak cholera cię kocham. - dodał patrząc mi w oczy.
- mówisz to chyba czterdziesty raz. - powiedziałam ze śmiechem w głosie.
- BO CIĘ KOCHAM ! - wrzasnął, a pozostali idący z przodu zaczęli się śmiać. - KOCHAM CIĘ ! - zadarł się Harry ponownie.
- przestań, wariacie. - powiedziałam zasłaniając mu usta ręką.
- nie mogę być cicho, skoro chcę powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocham. chcę żeby nam wyszło. żebyśmy spędzili życie razem. - powiedział patrząc mi nadal głęboko w oczy. Wiedziałam, że jest
pijany, że nie wie co mówi. Chociaż nie raz słyszałam, że osoby, które mówią o czymś po pijaku, mówią to w stu procentach jak najbardziej szczerze.
- głupi jesteś. - powiedziałam ze śmiechem w głosie.
- ale mnie kochasz? - zapytał dla zrozumienia na koniec Harry.
- KOCHAM CIĘ ! - odpowiedziałam to w równie wyraźny sposób, w jakim on mówił do mnie przedtem.





W domu byliśmy grubo po godzinie trzeciej. Chłopcy od razu poszli na górę, a my usiadłyśmy zmęczone w salonie.
- może po lampce wina? - zaproponowała Danielle, na co razem z Emilką zgodziłyśmy się.
Dan podeszła do barku stojącego przy ścianie i wyjęła z niego butelkę francuskiego, czerwonego wina. Nalała po lampce na głowę i podała nam.
- oni są udani.. - stwierdziła zrezygnowana Emilka.
- zgadzam się. - dodała Danielle. - ale nie możemy narzekać, mamy wspaniałych mężczyzn. - powiedziała.
- wy macie.. - powiedziała Emilka upijając łyk wina.
- jak to WY? - zapytałam.
- no przecież ja nie jestem z Niallem. - odpowiedziała ze smutkiem w głosie dziewczyna.
- ale wyglądacie jakbyście.. - dodała Danielle nie kończąc myśli.
- pocałunki, przytulanie, chodzenie za rękę. - dodałam, na co Emilka uśmiechnęła się.
- ale to nie oznacza, że jesteśmy ze sobą, to trudne.. - dodała dziewczyna.

Nie chciałyśmy drążyć już tego tematu o tej porze, wszystkie trzy byłyśmy równie zmęczone co chłopcy. Jednogłośnie stwierdziłyśmy, że pójdziemy spać i rozeszłyśmy się do sypialni.
Nawet nie pamiętam, o której zasnęłam. Musiało nastąpić to bardzo szybko.


_____________________
CHEJ WAM. : D
i siedemnasty rozdział, chej. : d


DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE I TAKĄ DUŻĄ LICZBĘ WEJŚĆ. : O

proszę o więcej, jak zwykle. ; >

+ co do pytania. - tak, będzie scena +18, ale jeszcze nie czas. : D
tzn. niebawem, ale muszę zrobić w rozdziałach lekkie przesunięcie w czasie, żeby to nastąpiło. xd

MAM ZŁĄ WIADOMOŚĆ. - dla siebie, rzecz jasna. ; D
do piątku nie napiszę żadnego rozdziału.. koniec semestru się zbliża, a ja muszę poprawić niektóre oceny. -,-' coś czuję, że do świąt nie zaznam ani grama swobody. ; c

więc do piątku, rozdziału spodziewajcie się po południu. : D

xxx.


8 komentarzy:

  1. ej słodkie :)
    szkoda że dopiero w piątek ale może jakoś wytrzymam

    a i zajebistą masz ściane z tymi rzeczami z One Direction co dodałas na tt ; o :p :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Do zobaczenia w piątek!! ja też się muszę w końcu zacząć uczyć!
    xx

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na piątek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ładnie stwierdzam : D
    nie da rady wcześniej dodać rozdziału? ; c

    OdpowiedzUsuń
  5. poprawiaj oceny jak najszybciej i wracaj do nas! :)
    swoją drogą rozdziały świetne, bardzo dobrze piszesz :d
    tylko nie mów LIZUS, haha : ) xx

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo się ciesze że trafiłam na twojego bloga ; d
    masz o czym pisac i jesli masz do tego głowe - to pisz ! :d
    pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  7. stwierdzić chciałam że zadziwiadz mnie z rozdziału na rozdział i coraz lepiej wychodzi ci pisanie tego tak trzymaj :) x

    OdpowiedzUsuń
  8. nie wiem jak opisac to co czuje po przeczytaniu tego wszystkiego .. jest genialne, cały czas wyobrażam sobie jakbym była na miejscu wiktorii i przezywala to wszystko tak jak jest opisane w rozdziałach, śmiszne nie? :D
    bardzo ładnie piszesz xx

    OdpowiedzUsuń