sobota, 29 grudnia 2012

ROZDZIAŁ #21

Danielle i Liam wyszli z domu, a my pozostaliśmy w salonie. Zayn włączył jakiś film, Niall przyniósł jedzenie, a Louis rozdawał po kolei puszki z piwem. Nie chciałam pić, bo bolała mnie głowa, więc podziękowałam.
- może pooglądamy jakiś horror? - zaproponował Zayn schylając się do małej szafki stojącej obok tej, na której stał telewizor.
Mulat wyszukał w niej kilka pudełek z płytami, na których okładkach napisane były tytuły filmów.
Niall wyrwał mu je i zaczął czytać. Nie kojarzyłam z nich żadnego filmu, ale jednogłośnie wybraliśmy ten o sierocińcu. Blondyn usiadł wygodnie na kanapie obejmując Emilkę, jednocześnie trzymając miskę z czipsami na kolanach, Zayn i Louis usiedli na fotelach, więc zostało mi usiąść obok Hazzy na tej samej kanapie co Emi z Niallem. Usiadłam więc obok Loczka, który przyłożył swój policzek do mojego i oglądaliśmy film.

Gdy akcja w horrorze rozkręciła się i robiło się na prawdę coraz straszniej Zayn i Louis śmiali się jedynie z Nialla. Twierdzili, że chłopak boi się gorzej od Emilki, na co dziewczyna sama wybuchnęła śmiechem, a Niall zarumienił się. On zawsze się rumienił, ale to było w nim takie kochane.
- Niall, boisz się? - zapytał ze śmiechem w głosie Louis.
- przecież to nic nienormalnego w takiego typu filmach.. - powiedział Nialler.
- STARY, ALE OGLĄDAMY GO JUŻ TRZECI RAZ. - powiedział Zayn i wybuchnął śmiechem.
Harry nie odzywał się nic, śledził jedynie dalszy przebieg filmu z uwagą.
W jednej ze scen pojawiła się kobieta łudząco podobna do Caroline Flack, na co Louis wybuchnął głośnym śmiechem gdy tylko ją zobaczył. Pozostali zrobili tak samo szydząc z Hazzy, bo jak wiedzieli - chłopak nie lubił jak obrażają jego byłą, chociaż również niekiedy wydawało mu się to śmieszne. Nie mówiąc do nich nic wrócił do oglądania filmu.
- nie chce nic mówić, ani jej bronić bo ty siedzisz koło niego. - powiedział mi po cichu Niall do ucha, na co zmierzyłam Loczka wzrokiem. Popatrzyłam ponownie uważnie na Nialla, a chłopak pokiwał jedynie porozumiewawczo głową.

Hazza trzymał rękę na moim biodrze do końca filmu, od czasu do czasu zerkając na mnie. Seans trwał łącznie 112 minut, oczywiście z przerwami na wyjścia do toalety, jak Louisowi zachciało się załatwić potrzebę i z wychodzeniem co chwila do kuchni, za namową Nialla i Emilki.
W momencie, gdy Zayn wyłączał DVD, do domu weszli Liam z Danielle.
- już z powrotem? - zapytała Emi.
- tak, mam już rzeczy, spokojnie mogę iść spać. - odpowiedziała z uśmiechem Dani.
- o której jutro jedziecie? - zapytał Harry. - chwila, jedziecie, czy lecicie? - dodał porozumiewawczo.
- lecimy, do USA mój drogi. - odpowiedziała z uśmiechem w głosie dziewczyna. - o 9 mam samolot.
- odwieziemy cię na lotnisko i pojedziemy jutro na próbę. - dodał Niall nasypując kolejną paczkę czipsów do miski.

Dan i Liam dosiedli się do nas w salonie. Poczułam, że głowa boli mnie jeszcze bardziej, więc postanowiłam pójść na górę do pokoju Harrego i położyć się. Poinformowałam jedynie Hazzę o tym i wyszłam z salonu zostawiając ekipę z piwem na czele.
Weszłam na górę, a następnie w czwarte drzwi po lewej. Uświadomiłam sobie, że jak dobrze pójdzie, to za niedługo sama mogę tu zamieszkać, właśnie w tym pokoju. Rozglądnęłam się uważnie i stwierdziłam, że nie byłoby głupio.

Położyłam się w Harrego pokoju. Głowa nadal mnie bolała, a chłopcy nie mieli żadnej tabletki od bólu. Leżałam tak przez dłuższą chwilę podczas tego, gdy wszyscy imprezowali na
dole. Nagle do pokoju wszedł Niall. Widziałam jedynie jego czubek głowy przenikający przez uchylone drzwi. Blondyn uśmiechnął się szeroko.
- można? - zapytał w dalszym ciągu z szerokim uśmiechem na twarzy.
- można. - odpowiedziałam równie miło uśmiechając się.
Blondyn wszedł do sypialni i położył się obok mnie na łóżku. Obydwoje leżeliśmy tak patrząc w wysoko umieszczony sufit.
- chciałbym, żebyście z nami zamieszkały. - powiedział cicho Nialler.
- to nie jest takie proste, sam dobrze wiesz. - powiedziałam. - nie wiadomo co z naszym mieszkaniem, umowę mamy do końca następnego roku.
- wynajmiecie. - zaproponował.
- na lewo? tak nie można.. - odpowiedziałam informując o skutkach.
- a jakby to był ktoś bliski? - powiedział Niall patrząc na mnie.
- na przykład? - zapytałam siadając, a Niall zrobił to samo.
- koleżanka? kolega? - mówił.
- wiesz co, to nie głupi pomysł. - powiedziałam na chwilę zamyślając się.
- ja mam same mądre pomysły. - odpowiedział blondyn z uśmiechem cwaniaczka, na co zaczęłam się śmiać.
- będziemy coś myśleć, na razie nie mam do tego głowy.. - powiedziałam.
- jeszcze masz głowę. ona tylko cię boli. - dodał Niall puszczając oczko utrzymując swój uśmiech.
- tak właśnie.. niestety albo na szczęście. - odpowiedziałam.
- Harry pojechał do apteki, martwi się o ciebie. - powiedział po chwili Niall.
- on nie pił czasami? - zapytałam z lekkim wyrzutem.
- miał pić, ale pojechał zaraz jak poszłaś na górę. - odpowiedział. - jesteście ze sobą szczęśliwi?- zapytał po chwili.
- ja jestem. nie wiem jak on. - odpowiedziałam kierując wzrok w dół.
- on jest 39289239823892389 bardziej od ciebie. - powiedział kierując moją twarz ku jego twarzy, miał minę jakby chciał powiedzieć 'wiem co mówię'.
- nie wiem czy da radę. - dodałam patrząc mu w oczy.
- ale ja wiem. - zatwierdził mnie Niall. - fajnie, że się kochacie.. - dodał tym razem on kierując spojrzenie ku podłodze.
- a co z tobą i z Emilką? - zapytałam. - wyglądacie jakbyście byli już w zaawansowanym związku. - powiedziałam mu.
- i chciałbym, żeby tak było. ale boję się, że jak jej powiem, że ją kocham, to ona mnie wyśmieje albo coś.. - powiedział nieco ciszej Niall.
- nie masz się o co martwić. - powiedziałam przybliżając się do przyjaciela. - ona też cię kocha. - dodałam porozumiewawczo obejmując go, na co blondyn mnie przytulił.
- jesteś pewna? - zapytał z nadzieją w głosie blondas.
- niczego nie byłam bardziej pewna. - odpowiedziałam z uśmiechem.

Porozmaiwaliśmy jeszcze chwilę i do pokoju wszedł zadyszany Harry.
- BIEGŁEM. - powiedział siadając na łóżku, co było dość śmieszne. Niall nie mógł się powstrzymać i wybuchnął śmiechem.
- stary uwierz, widzimy. - powiedział Nialler przez śmiech.
- za to kupiłem to. - powiedział wyciągając z kieszeni kurtki tabletki od bólu głowy.
- jeeeeeeeeeeeeeeeeeeju, nie musiałeś. - powiedziałam do niego.
- musiałem, jeszcze mi się znowu rozłożysz tutaj.. - powiedział Hazz ściągając kurtkę.
- od bólu głowy się nie umiera.. - powiedział Niall stukając się palcem po czole. - może to być zwykła migrena. - dodał.

Zażyłam więc tabletkę, a resztę odłożyłam na szafkę stojącą obok łóżka. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy na dół do pozostałych. Niall wyszedł pierwszy, ja ubrałam bluzę Harrego, którą dał mi wcześniej i też chciałam wyjść, ale chłopak złapał mnie za rękę.
- co jest? - zapytałam.
- nic. - odpowiedział z uśmiechem.
- to po co mnie złapałeś za rękę i zatrzymałeś tutaj? - zapytałam ze zdziwieniem, jednoczesnie ze śmiechem w głosie.
- po to. - powiedział Harry i pocałował mnie namiętnie.
- ale ty jesteś durny. - powiedziałam śmiejąc się, gdy skończył.

Złapałam go za rękę i wyszliśmy z pokoju zamykając za sobą drzwi.


NA DOLE:
Chłopcy popili trochę, na szczęście można było dojść z nimi do porozumienia. Chłopcy chcieli wygłosić mowę na temat naszego mieszkania z nimi, więc prosili o skupienie, uwagę i ciszę.
- zgromadzeni. - zaczął jak zwykle pozytywnie Loui. - albo inaczej.. dziewczyny słuchajcie, jeśli chcecie to wprowadźcie się do nas nawet jutro.. kiedy chcecie. wiemy jaka jest wasza sytuacja, więc zrobiłybyście duży błąd odrzucając naszą propozycję. - kontynuował.
- zwłaszcza, że macie problem z tym mieszkaniem. - dodał 'błyskotliwie' Hazza.
- dopiero to powiedziałem, kochanie..... - dodał załamując ręce Lou.
- i to jest genialny pomysł. nie musiałybyście dokładać się do niczego bo nie po to wam to proponujemy. - dodał Liam.
- POZNAJCIE NASZE DOBRE SERCA. - wykrzyczał Niall na co zaczął się śmiać on jeden, a reszta chłopaków spojrzała na niego miną 'co za idiota'.
- skoro się przyjaźnimy nie miałybyście na pewno żadnych obaw żeby z nami zamieszkać, a tylko na tym skorzystacie. zwłaszcza, że Wika jest z Harrym, a Niall kocha Emilkę. - powiedział Zayn, na co Niall zakrył twarz dłonią.
- CO ZA DEBIL....... - powiedział po chwili blondyn.
- więc jak? - zapytał Harry patrząc na mnie z nadzieją w oczach.
- mi się wydaje, że oni mają rację. - dodała wtrącając Danielle.
- a czemu Ty tu nie mieszkasz? - zapytała ją Emila.
- ja tak jakby tu mieszkam właściwie. - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy Dani. - w miesiącu jestem w Londynie kilka dni, bo praca i praca, a jak już tu jestem to każdą wolną chwilę z Liamem spędzamy razem. Dlatego albo ja sypiam tutaj, albo Liam u mnie, co zdarza się rzadziej. Planujemy sprzedać mój domek i ja wprowadziłabym się tutaj, ale to też jest jeszcze do ustalenia. - mówiła Danielle. - fajnie byłoby, gdybyście się zgodziły. - dodała.
- jak dla mnie propozycja zajebista i się zgadzam. - powiedziała Emila, na co Niall wyraźnie się ucieszył. Wszyscy patrzyli na mnie oczekującym wzrokiem.
- też dużo o tym myślałam i sądzę, że to nie najgłupszy pomysł. - powiedziałam po chwili.
- no to zgoda! - krzyknął Louis. - teraz ustalmy termin waszej wprowadzki. - powiedział.
- jak dla mnie możecie nawet dzisiaj. - powiedział Zayn upijając łyk piwa z puszki.
- nie no, nie przesadzajmy. - powiedziałam. - może jak wrócimy z Holmes? - zaproponowałam.
- w sumie dzisiaj jest wtorek, do Holmes jedziemy w piątek... - powiedział myśląc nad czymś Hazza. - czyli za tydzień noc spędzimy razem? - dodał zadając mi pytanie po cichu, do ucha, na co zaczęłam się śmiać.

Podyskutowaliśmy jeszcze na ten temat, wypiliśmy po jednym piwie, oprócz Hazzy i ja i Emi zbierałyśmy się do wyjścia. Chciałam pożegnać się z Dani, ale dziewczyna powiedziała, że jutro się jeszcze zobaczymy. Hazza powiedział, że przyjedzie po nas o 8:30, pojedziemy po pozostałych, odwieziemy Danielle i wtedy na próbę. Przystałyśmy na jego propozycję. Zebrałyśmy się, pomogłyśmy posprzątać i Harry odwiózł nas do domu.



_________________________

chejka. :D
wiem, że znowu długo nic nie pisałam, ale nie miałam możliwości, przepraszam.
nie obiecuję jutro powinnam coś jeszcze dodać, jeszcze w poniedziałek rano postaram się.
dziękuję za wejścia. :D i proszę o komentarze OBIEKTYWNE. :D

xxx.

sobota, 22 grudnia 2012

WESOŁYCH ŚWIĄT. : D

do wszystkich czytelników tego bloga. :

Może i nie jest was za dużo, może i nie wszyscy zostawiacie komentarze - ale dziękuję wam bardzo. :D za każdym razem jak tu wchodzę i widzę liczbę komentarzy i ilość wejść jest mi strasznie miło. (:

Chciałabym wam życzyć Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku, żeby był tak samo dobry, lub jeszcze lepszy jak ten. + spotkania One Direction w 2013 roku. :D xxx

*kocham Was strasznie. (: xx











ROZDZIAŁ #20.


Po rozmowie telefonicznej Harrego z Liamem stwierdziliśmy, że pojedziemy do ich domu.
Ubraliśmy kurtki i zeszliśmy na dół do samochodu. Na ulicy panowała dziwna cisza, nie miałam pojęcia czemu tak było. Harry też był dziwnie cicho.
Jechaliśmy przez dobre pół godziny, aż w końcu stanęliśmy na światłach na głównym skrzyżowaniu. Na lewo jechało się do kompleksu chłopaków, a Hazza pojechał w prawo.
- źle skręciłeś. - powiedziałam wskazując ręką ulicę już będącą za nami, w którą Styles miał skręcić.
- mieliśmy gdzieś jeszcze pojechać. - powiedział z zadziornym uśmieszkiem nadal patrząc na jezdnię.

Oszczędziłam sobie zbędnych słów i oparłam się z powrotem o oparcie fotela.
Po godzinie czasu robiło się coraz ciemniej. Na zegarze dochodziła już godzina 18. Zauważyłam, że minęliśmy Londyn i zjechaliśmy na obrzeża miasta.
-dokąd jedziemy? - zapytałam patrząc przez szybę po mojej stronie.
- do takiego jednego miejsca niedaleko. - powiedział uśmiechając się, co zauwazyłam w odbiciu szyby.
- a daleko jeszcze? - zapytałam zrezygnowana.
- mówiłem, że niedaleko. - powiedział ze śmiechem Hazz.

Po piętnastu minutach dojechaliśmy w dziwne miejsce. Zaparkowaliśmy samochodem na polnej drodze. Po prawej stronie mieściło się właśnie łyse pole. Nie było tam zupełnie nic, żadnego drzewa, domu, starego budynku czy innych rzeczy. Po lewej zaś znajdował się cmentarz, a obok niego las.
- co my tu robimy? - zapytałam chłopaka z lekkim przerażeniem.
- chodź. - powiedział Loczek i złapał mnie za rękę.

Poszłam za nim. Chłopak prowadził mnie przez ścieżkę prowadzącą w głąb lasu. Przez moment ogarniał mnie dziwny niepokój i strach. Nie wiedziałam gdzie idziemy i po co tam idziemy, ale byłam pewna, że z nim jestem bezpieczna. Przechodziliśmy obok wysokich drzew, za którymi mieścił się ten cmentarz. Jakby tak się przypatrzeć widać było niektóre grobowce. Wolałam jednak nie patrzeć w tamtą stronę.
- już niedaleko. - powiedział Harry nadal trzymając mocną moją rękę.

Szłam za nim aż w końcu dotarliśmy do czegoś w stylu 'łąki'. Tzn. po środku znajdowała się trawa, do okoła były drzewa, a jedynie na przeciwko nas był widok. Piękny widok..
Mieściło się to na pagórku, z którego widać było całą panoramę Londynu. Włącznie z Tamizą, Big Ben'em, London Eye i innymi budowlami, zabytkami. Teraz wszystko było oświetlone, co nadawało wszystkiemu uroku.
- tu jest ślicznie.. - powiedziałam rozglądając się. Harry jedynie uśmiechnął się. Po środku małej polany mieściła się ławka. Usiadłam na niej i nadal patrzyłam na krajobraz. Hazza usiadł koło mnie i objął mnie.
- cieszę się, że ci się podoba. - powiedział.
- żartujesz? tu jest naprawdę pięknie. - odpowiedziałam z wyraźnym zachwytem. - skąd wiesz o tym miejscu? - zapytałam?
- kiedyś jak ja i Niall wracaliśmy od Ed'a zabrakło nam paliwa. Jak widzisz to jest odludzie więc staliśmy tu dobre półtorej godziny czekając na Zayna, żeby przyjechał i nam pomógł. Stwierdziłem wtedy, że rozejrzę się nieco, żeby wiedzieć w którym dokładnie miejscu jesteśmy. No i trafiłem na to. - mówił Loczek.

Cieszyłam się, że mnie tu zabrał. Nareszcie mogłam z nim być przez chwilę sam na sam. Mogliśmy posiedzieć, porozmawiać. Bez nikogo, żadnych fotoreporterów, dziennikarzy, znajomych twarzy.. Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Ale cisza z nim zupełnie mi nie przeszkadzała. Nie trwała jednak długo.
- chciałbym spędzić z Tobą życie. - powiedział odwracając moję głowę w jego stronę. Nie wierzyłam w to, co usłyszałam. Harry Styles właśnie powiedział mi, że chce spędzić ze mną życie.
- Harry.. po tak krótkim czasie? - zapytałam z niedowierzaniem.
- jestem pewny swoich uczuć. - odrzekł. - Twoich też. - dodał porozumiewawczo, na co popatrzyłam mu się głęboko w oczy.
- Harry, ja Cię kocham, wiesz o tym, ale... - powiedziałam, po czym Styles przerwał mi.
- nie odbieraj tego na razie jako wiesz co.. - powiedział Hazza mając na myśli oświadczyny. - po prostu chciałem powiedzieć, jak Cię kocham i z czasem jakie będę miał zamiary wobec Ciebie. - dodał.
- wiem przecież. - odpowiedziałam nieco ciszej.

Posiedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając na temat naszej niby wspólnej przyszłości. Hazza podczas rozmowy stwierdził, że nigdy nie czuł czegoś takiego i jestem pierwsza, której mówi o takich rzeczach. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, ale w głębi serca ucieszyłam się.

Po godzinie czasu wróciliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu chłopaków. Przewidywałam nasz powrót na godzinę 21 z minutami. Nie wiedzieliśmy jednak co z Zaynem i jego ręką, ani co z pozostałymi. W tym miejscu nie było nawet zasięgu, żeby zadzwonić.


GODZINĘ PÓŹNIEJ:
Przyjechaliśmy do domu chłopaków. Panował w nim jak zwykle rozgardiasz i huk, co nas nie zdziwiło. W salonie nie było nikogo, większość towarzystwa przeniosła się tym razem do kuchni.
- cześć wam. - powiedziałam.
- cześć zakochańce. - odpowiedział Lou.
Chłopak staną na przeciwko nas i zaczął się śmiać tak, żeby nikt oprócz nas tego nie zauważył. Ręką wskazał tył, gdzie siedział Zayn, a obok niego Danielle. Wiedzieliśmy o co chodzi i postanowiłam podjeść.
- jak ręka? - zapytałam. Zayn był wyraźnie zdenerwowany, a Danielle miała śmiech wymalowany na twarzy.
- w porządku. - powiedział od niechcenia mulat.
- a co Ci się stało? - zapytałam go. - nawet gipsu nie masz. - dodałam wskazując rękę.
- nasz kochany Malik wbiegł w szybę od tarasu. - powiedział Liam jak zwykle robiąc coś w kuchni, na co Danielle i Lou wybuchnęli śmiechem.
- MNIE TO NIE BAWI. - powiedział z wyrzutem Zayn.

Próbowałam powstrzymać swój śmiech, z resztą Harry tak samo. Spojrzałam na niego, a on jedynie puścił mi oczko i poszliśmy do salonu. Tam czekała na nas już Emilka i Niall wtuleni w siebie.
- co tam? - zapytał Harry wyrywając blondynowi pilota z ręki.
- nic. - odpowiedział Niall. Chłopak trzymał rękę na biodrach Emilki, a ona oparta była o jego tors.
Po chwili przyszli do nas pozostali. Lou wyłączył telewizor i usiadł wygodnie w fotelu.
- mamy coś do omówienia. - powiedział Liam siadając obok Emilki.
- z kim? - zapytałam.
- z Tobą i Harrym. Harry na pewno zgodzi się, ale jeszcze Ty masz tu coś do powiedzenia. - powiedział Zayn.
- Emii opowiadała nam o waszej sytuacji z mieszkaniem. - kontynuował Liam. - propozycja jest taka, że ...
- NO KURDE BĘDZIECIE TAK OWIJAĆ W BAWEŁNĘ. TY I EMILKA ZAMIESZKACIE Z NAMI. - dodał Louis, na co Danielle i chłopaki zaczęli się śmiać.
- świetny pomysł, uważam. - zgodził się z nimi Harry. - co sądzisz? - zapytał mnie.
- ja.. nie wiem co mam powiedzieć.. - odpowiedziałam.
- nic nie mów, tylko od grudnia mieszkacie u nas. - dodał Liam z uśmiechem na twarzy. - teraz jedziemy z Danielle po jej rzeczy i zaraz przyjedziemy. - powiedział wstając z kanapy.

Liam i Dan wyszli z domu, a chłopcy uzgadniali między sobą kwestię pokoi.
- sądzę, że Wika powinna mieszkać z Harrym. Ma wystarczający pokój. - powiedział Zayn.
- a Emilka z Niallem. - dodał z uśmiechem Lou, ruszając podejrzliwie brwiami, na co blondyn rzucił w niego poduszką.
- ale chwila. - powiedziałam. - ja jeszcze nie powiedziałam, czy tak będzie. - dodałam, na co chłopakom zrzedły miny.
- ale to nie jest zły pomysł. - powiedziała Emilka. - będziemy dokładać się jedynie do czynszu. - dodała po chwili.
- nawet nie. - powiedział Niall, na co pozostali mu przytaknęli.

Po chwili namysłu stwierdziłam, że to może i nie jest taki zły pomysł. Jednak musielibyśmy jeszcze raz wszyscy o tym dokładnie porozmawiać.

_____________________________________________________
no chej. ;d kolejny nudny rozdział do kolekcji. xd
obiecałam dodać, więc dodałam, może i trochę szaro ale no.. przepraszam więc.

Napisałam coś na szybko między pieczeniem świątecznym, a porządkami. : D
proszę o komentarze. : d xx
i dziękuję za tamte. xxxx


piątek, 21 grudnia 2012

ROZDZIAŁ #19.




Podjechaliśmy pod mój dom. Niedaleko kamienicy mieścił się mały kiosk, obok którego akurat w tym momencie znajdowało się dużo osób. Wysiedliśmy z samochodu i nagle podbiegła do nas moja sąsiadka z parteru.
- niepoważne to było.. - powiedziała i wskazała gazetę plotkarską, wychodzącą raz na tydzień, akurat we wtorek, którą trzymała w ręku.

Na głównej stronie mieścił się artykuł z wczorajszego wieczoru, a nad nim trzy zdjęcia chłopaków w klubie, chłopaków w fontannie, a na końcu zdjęcie moje i Harrego jak trzymamy się za ręce.
Widać było, że zdjęcia robione były z daleka, nieco w przybliżeniu, gdyż nie były do końca wyraźne, ale twarze było widać dokładnie. Harry zdenerwował się, co było po nim widać i podszedł do kiosku zostawiając mnie z upierdliwą sąsiadką.
- twój chłopak? - zapytała starsza kobieta. - moja córka szaleje za nimi, to ona kazała mi iść po tę gazetę. - stwierdziła po chwili.
Nie odezwałam się na to nic, nie chciałam mieszać się z nią w żadne rozmowy. Zwłaszcza, że to była kobieta, która robiła aferę z niczego. Bałam się, że jak się odezwę zacznie robić sceny na
środku ulicy. Harry przyszedł po chwili, wziął mnie za rękę i weszliśmy do budynku zostawiając starszą kobietę w przejściu.

Będąc już  w mieszkaniu usiadł na kanapie i zaczął czytać. Usiadłam obok niego i czytałam mu przez ramię.
Wyczytałam tam, że i Niall i Hazza mają nowe dziewczyny, z czym się ukrywają, co im nie do końca dobrze wychodzi.
- zero prywatności.. - powiedział opierając się.
- ale czym się denerwujesz? - zapytałam. - prędzej czy później i tak wszystko wyszłoby na jaw. - dodałam i poszłam do swojego pokoju.
- ty nic nie rozumiesz.. - krzyknął Harry z salonu, a ja nie odezwałam się nic. Jakby chciał, to sam by mi to wyjaśnił.

Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Przygotowując się do kąpieli usłyszałam, jak Harry rozmawia z kimś.
- musimy się spotkać.. ; nie mogę do jutra czekać, to pilne; jasne... - mówił, po czym się rozłączył. Wydawało mi się, że rozmawia z Paulem, bo jutro miał się  z nim widzieć.

Wyszłam z łazienki owinięta w ręczniku. Zorientowałam się, że wzięłam ze sobą jedynie spodnie i nic więcej. Przechodząc przez salon Harry zmierzył mnie wzrokiem, na co zaczęłam
się śmiać.
- to jakaś propozycja? - zapytał chłopak i podszedł do mnie. Nasze czoła się styknęły. Modliłam się tylko, żeby nie wybuchnąć śmiechem, zawsze chciało mi się śmiać jak miałam kontakt
takiego typu z Harrym.
- nie. - odpowiedziałam i poszłam do swojego pokoju z miną cwaniaczka, zostawiając lekko zdziwionego i zawiedzionego chłopaka.
- może pomóc Ci się ubrać? - zaproponował po chwili uchylając drzwi. Byłam już ubrana, więc pozwoliłam mu wejść.

Hazza popatrzył na mnie z uwagą. Ubrana byłam w to: <klik> , <klik>
- może ja też powinienem się przebrać? - zapytał Hazza ze śmiechem w głosie. On ubrany był w szary sweter i dżinsy.
- nie, po prostu chciałam przy tobie jakoś wyglądać. - odpowiedziałam.

Hazza podszedł do mnie i usiadł obok mnie na kanapie.
- przecież ty zawsze wyglądasz ślicznie. - powiedział czule chłopak.
- ale nie wystarczająco na twoją dziewczynę. - odpowiedziałam, na co chłopak zaczął się śmiać. - to nie jest śmieszne.. nie chcę, żeby gadali, że spotykasz się z kimś... no wiesz. - dodałam.
- no nie wiem.. - powiedział Styles oczekując na moją dalszą wypowiedź.
- no z kimś z wyższych sfer. - powiedziałam i wyszłam do pokoju Emilki, po ubrania dla niej.

Do Harrego znowu ktoś zadzwonił. Okazało się, że to Louis, który pytał o której będziemy.
Spakowałam Emilce do torby to : <klik> , <klik> i wróciłam do pokoju. Harry siedział na łóżku i pisał esa. Usiadłam więc obok niego, zabrałąm telefon i odłożyłam go na szafce.
- no oddaj. - powiedział z wyrzutem w głosie.
- za buziaka. - odpowiedziałam z miną cwaniaczka, na co Harry pocałował mnie w usta.
- teraz oddaj. - powiedział wyciągając rękę w moją stronę.
- za mało serca w to włożyłeś mój drogi. - odpowiedziałam wymądrzając się na żarty i odwróciłam głowę w stronę drzwi.
Harry przysunął się i ugryzł mnie w ucho.
- za to na pewno ci nie oddam. - powiedziałam udawając oburzoną, na co Harry pocałował mnie namiętnie.

Odwzajemniłam pocałunek, co trwało dłuższą chwilę.
- proszę. - powiedziałam wyrywając się i oddałam mu telefon.
- dziękuję. - powiedział puszczając do mnie oczko.

Oparłam się o ścianę i siedziałam z rękoma skrzyżowanymi na piersiach. Harry dokończył pisanie esa i oparł się o ścianę w taki sam sposób jak ja.Po chwili złapał mnie za rękę i przytulił.

Wtuliłam się w niego i leżeliśmy na łóżku. Hazza jednak zaczął dziwny temat.
- kochasz mnie? - zapytał. Odwróciłam głowę w jego stronę i popatrzyłam mu się w oczy. Nie wiedziałam skąd takie nagłe pytanie.
- kocham cię.. jakby tak nie było, nie byłabym z tobą. - odpowiedziałam. - a ty mnie kochasz? - zapytałam po chwili.
- kocham cię. strasznie cię kocham. - odpowiedział i pocałował mnie w czoło.
- za co mnie kochasz? - zapytałam go, na co Styles popatrzył na mnie z poważną miną.
- za całokształt. - odparł. - konkretnie za to, że jesteś wyjątkowa i niczego nie udajesz. - odpowiedział. - a ty mnie za co? - zapytał także po chwili.
- za całokształt. - odpowiedziałam z miną cwaniaczka, na co Harry zaczął się śmiać. - za to co masz tutaj. - odpowiedziałam wskazując ręką na jego lewą pierś. Chłopak uśmiechnął się nieśmiało i przytulił mnie jeszcze mocniej do siebie.
- bądźmy razem już zawsze. - dodał. - nie chcę cię stracić.
- zobaczymy jak dalej będzie.. - odpowiedziałam nieco zmieszana.

Nagle do Harrego zadzwonił telefon, był to Liam.
- halo? - powiedział chłopak.
- jedziemy do szpitala. - odpowiedział głośno Liam, aż usłyszałam go poza słuchawką.
- co się stało? - zerwał się Harry.
- Zayn chyba złamał rękę. - odpowiedział Liaś i zaczął się śmiać, na co słychać było jak opieprza go Zayn.
- mamy tam przyjechać? - zapytał Harry.
- jedźcie do domu, Niall i Emi tam zostają. - odpowiedział i rozłączył się.



______________________________

ej przepraszam strasznie.. wiem, że miałam dodać wczoraj, ale robiłam placka na wigilię klasową, do godziny 23, a później byłam zmęczona. xd

teraz są ferie świąteczne, to postaram się to wszystko nadrobić.
rozdział nie jest za ciekawy, bo napisałam go w ciągu pół godziny, na szybko, żeby coś było.

przepraszam was. xx

sobota, 15 grudnia 2012

ROZDZIAŁ #18.

*WTOREK, 13 LISTOPADA:

Wstałam jako ostatnia. Na zegarku dochodziła godzina dwunasta. Liam, Danielle i Louis byli na zakupach, a pozostali siedzieli na dole w salonie. Zayn jak zwykle leniuchował przed telewizorem, tym razem z butelką wody, a Niall i Emilka gotowali coś w kuchni. Dziwiło mnie, skąd oni od rana, po takiej nocy mają w sobie tyle energii.
Usiadłam obok Zayna na kanapie, a chłopak uśmiechnął się sympatycznie.
- co tam kochana? - zapytał i złapał mnie za rękę. takie tam relacje przyjacielskie.
- ta nic, zmęczona jestem. - odpowiedziałam. - gdzie mój ukochany? - zapytałam po chwili.
- siedzi w pokoju w którym siedzi jak ma jakiś problem, coś go wkurza albo ma jakieś zmartwienia. - odpowiedział mulat. Po jego słowach wstałam z kanapy i poszłam zobaczyć co dzieje się
z moim chłopakiem.
- PIERWSZE DRZWI NA LEWO! - krzyknął jedynie Zayn.

Weszłam więc w pierwsze drzwi na lewo do takiego pomieszczenia: <klik>
Hazza siedział tam na fotelu zwróconym przodem do drzwi tarasowych wychodzących na ogromny ogród. Nie zczaił się, że weszłam do pomieszczenia, gdyż nawet nie odwrócił głowy w moją stronę. Patrzył przez cały czas w szyby, po których spływały co chwila kropelki deszczu. Podeszłam więc do niego i złapałam go delikatnie za ramię, na co chłopak wyraźnie przestraszył się.
- Wika.. chcesz mnie zabić? - zapytał po chwili patrząc na mnie swoimi wybałuszonymi, zielonymi oczami.
- nie. - odpowiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.

Hazza objął mnie w pasie tak, że usiadłam na jego kolanach plecami do jego twarzy. Na szczęście byłam na tyle niska i drobna, że chłopak widział cokolwiek przez moje niewielkie, kruche ramię.
Czułam, jak przykłada głowę do moich pleców. Czułam, jak jego ręce dotykają mojego brzucha pod bluzką. Szczerze mówiąc, nie przeszkadzało mi to. Obróciłam się jednak do niego po chwili
i popatrzyłam w jego śliczne, zielone tęczówki. Dostrzegłam w nich zakłopotanie, niepokój. Coś dziwnego, jakby bezradność. Z drugiej strony, w takiej chwili dostrzegłam seksapil bijący
z jego oczu. Tak, był seksowny. Jak myślałam o tym, od razu chciało mi się śmiać, ale nie mogłam od tak wybuchnąć śmiechem. Nie teraz, jak widziałam, że coś mu jest.
- co się dzieje? - zapytałam, gdyż nie mogłam patrzeć na to, jak on patrzy się na mnie tym wzrokiem.
- nic, Wika. - powiedział i objął mnie. - nic... - dodał bezradnym głosem.
- przecież widzę. - powiedziałam i wstałam po chwili. - widzę, że coś cię trapi. - dodałam.

Hazza wstał z fotela i stanął przy szklanych drzwiach. Patrzył w głąb ogrodu, jakby nie wiadomo co mu się ukazało na oczy. Podeszłam do niego i stanęłam obok.
Staliśmy tak bez słowa i bez ruchu przez kolejne dwie minuty, aż w końcu Harry wybuchnął niepohamowanym śmiechem.
- no i o co ci teraz debilu chodzi? - zapytałam głosem niby z wyrzutem, chociaż tez byłam bliska od zaśmiania się.
- jesteś głupiutka. - powiedział i pocałował mnie w usta. - jeśli cokolwiek w nocy zrobiłem nie tak.. to przepraszam. - powiedział zaznaczając wyraźnie słowa "NIE TAK".
- co masz na myśli? - zapytałam go ze zdziwieniem.
- no wiesz, ogólnie. - powiedział. - nie panuję nad sobą jak jestem pod wpływem, nie wiem jak z tobą. a wolę, żeby każda decyzja w naszym związku była przemyślana i podjęta przez obydwie
strony. - dodał zakładając swoją granatową bluzę z Jacka Willsa.

' każda decyzja w naszym związku...' - zabrzmiało dość dziwnie. w pewnej chwili poczułam, jakbyśmy byli w zaawansowanym związku trwającym kilka miesięcy. a to przecież były nie całe trzy
dni. narazie trzy dni..

Poszliśmy z Harrym do salonu, do pozostałych. Dzisiaj wszyscy mieliśmy wolne. Louis, Dan i Liam zdążyli wrócić z zakupami.
- dzwonił Paul. - powiedział Niall. - nie mógł się do ciebie dodzwonić. - dodał patrząc na Harrego.
- co chciał? - zapytał Malik lężąc nadal przed telewizorem, co chwila upijając łyk wody.
- jutro mamy próbę. - powiedział blondyn przerywając mieszanie czegoś w garnku.
- japiernicze.. - powiedział Liam.
- NIE TAK WULGARNIE, OJCZE. - zakpił z niego Louis.
- przecież w czwartek mamy koncert.. - dodał Liam, na co chłopcy wykonali gest typu 'facepalm'.
- NO CO TY NIE POWIESZ. - powiedział Zayn śmiejąc się z mało ogarniętego Liama.
- zapomniałem sobie o nim.. - dodał sprostowując bezradnie Liaś.

Chłopcy zaproponowali, żebyśmy poszły jutro do nich na próbę. Danielle nie mogła, szła na ostatnią próbę przed wyjazdem, zaś Emilka miała pracę do 15. Okazało się jednak, że próba ma
trwać od 10 do 20, więc dziewczyna załapie się jeszcze na posłuchanie naszych wybranków na żywo, po raz pierwszy z resztą. Wszyscy usiedliśmy przy stole w jadalni i zajęliśmy się jedzeniem śniadanio - obiadu zrobionego przez Nialla, z niewielkim wkładem Emilki. Było dość dobre, nie można było narzekać.

Po jedzeniu zdecydowaliśmy z Harrym, że pojedziemy do domu mojego i Emilki po kilka rzeczy dla dziewczyny i żebym się przebrała. Emii jakoś specjalnie nie rwała się do wracania do domu,
więc stwierdziłam, że nie będę w nim sama siedzieć. W dodatku bez Harrego. Żeby nie siedzieć chłopakom na głowie zaproponowałam, żebyśmy z Hazzą gdzieś pojechali w drodze powrotnej, na
co chłopak stwierdził, że ma genialny pomysł, ale nie chciał powiedzieć jaki.

Styles poszedł na górę pod prysznic, a ja w tym czasie ogarnęłam trochę jego pokój.
Wszystko było dosłownie wszędzie. Rozumiem, że Harry może nie miał czasu w ostatnich dniach ogarnąć pierdolnika panującego w jego pokoju, ale to już było przegięcie.
Ubrania zamiast być w szafie leżały przy stole i pod nim, butelki po wodzie i kartony po sokach walały się po podłodze. Oprócz tego znajdowała się tam masa innych rzeczy, których nazwy
zdefiniować nie mogłam. W zasadzie nawet nie próbowałam. Poskładałam ubrania i włożyłam je do szafy. Oglądając się zobaczyłam, że została jeszcze jedna rzecz.
Zielona bluza. Bluza, w której zobaczyłam Harrego pierwszy raz. Wzięłam ją do rąk i stwierdziłam, że jest bardzo śliczna. Nie zauważyłam tego wcześniej, bo byłam skupiona bardziej na nim.
Wtedy do pokoju wszedł Harry.
- o, posprzątałaś. - powiedział z wyraźnym z dziwieniem, a zarazem ulgą w głosie.
- no tak się złożyło. - odpowiedziałam nadal trzymając bluzę w ręku.
- ładna bluza. - dodał loczek śmiejąc się. - szkoda, że nie widzisz swojej miny. - powiedział jeszcze bardziej śmiejąc się.
- bardzo zabawne.. - odpowiedziałam i wzięłam się do składania bluzy.
Harry podszedł do mnie i złapał za ramiona, po czym PO RAZ KOLEJNY popatrzył mi w oczy.
- nudne to już jest. - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
- sama jesteś nudna. - stwierdził Hazza śmiejąc się.
- DZIĘKI. - odpowiedziałam. - bardzo mi miło. - dodałam i odwróciłam się  udając lekko urażoną.
- ok, nie jesteś nudna. jesteś wspaniała, kochana, cudowna, piękna i ...
- tak, słodź mi słodź, lizusie. - dodałam i pocałowałam chłopaka w usta, po czym wyszłam z pokoju.

Pół godziny później Harry był już gotowy do wyjścia. Pożegnaliśmy się z pozostałymi i pojechaliśmy do mnie do domu. Prowadziłam ja, bo Harry jak stwierdził, nie był jeszcze w stanie.

Jechaliśmy już dobre dziesięć minut, a Hazza nie odzywał się nic.
- co tam? - zapytałam zaczynając rozmowę.
- nic. - odpowiedział Hazza. - powiedziałbym coś, ale.. - dodał nie kończąc.
- no powiedz. - rzekłam do niego.
- duma mi nie pozwala.. - dodał Harry uśmiechając się lekko. Wiedziałam, że chciał powiedzieć mi komplement, ale jego ego było za wysokie.
- mhm. - odrzekłam nie skupiając się bardziej na nim.
- dobrze prowadzisz.. - powiedział jednak po chwili patrząc przez przednią szybę, na co serio chciało mi się już śmiać. podziękowałam mu jednak i nie mówiłam już nic do końca drogi.



___________________________
no chej, po kilku dniach nieobecności, jestem. xd

rozdział 18 jest krótki i dodany z jedno dniowym opóźnieniem, ale to znowu tylko i wyłącznie przez szkołę. xd może to śmieszne, ale wczoraj przez całe popołudnie robiłam zadanie, a później zapomniałam sobie, że miałam dodać rozdział. ; c

dziękuję za komentarze, których o dziwo jest więcej niż zwykle, z czego się niezmiernie cieszę. : D
i dziękuję za ogromną ilość wejść. : D xxxxxxxxxx

wtorek, 11 grudnia 2012

ROZDZIAŁ #17.


Wyszliśmy z domu. Wcześniej Liam powiedział, że będzie na nas czekała ich limuzyna. Myślałam jednak, że chłopak żartuje. Szofer przyjechał punkt dwudziesta pod kompleks chłopaków. Limuzyna była czarna. Widać było, że się błyszczała, na co Louis zaczął śmiać się do nas, że pewnie pastowali ją ostro.
Wsiedliśmy więc do wozu a tam czekał na nas szofer odwalony w czarny garnitur. W zasadzie po chwili przestało mnie to dziwić, w końcu to One Direction, mogli pozwolić sobie na wszelkie
luksusy. W samochodzie czekał na nas mrożony szampan.
- no to za co pijemy? - zapytał Zayn otwierając butelkę.
- to moze na początek za państwo Styles? - zaproponował Louis, na co czułam, że się zaczerwieniłam. Pozostali jednak stwierdzili jednogłośnie, że to dobry pomysł. Louis wniósł za nas burzliwy toast mówiąc w nim, że nie może doczekać się naszego ślubu, wesela, małej córeczki, później syneczka i zaznaczając w tym, że pomoże nam oczywiście z wychowaniem naszych pociech. Pozostali dołączyli się do intencji, a Harry nie mówiąc nic pocałował mnie namiętnie. W tym czasie Emii zrobiła nam zdjęcie. Jak twierdziła - od tamtego wieczoru będzie dokumentować każdo wydarzenie.
- no to następne lampki szampana za JESZCZE NIENARODZONYCH państwo Horan! - powiedział Louis nalewając każdemu po kolejnej lampce. Niall wyraźnie się zaczerwienił, a Emilka nie mówiąc
nic pocałowała blondyna w usta. Był to strasznie słodki widok, po którym wszyscy wznieśli głośne owacje.
- zaraz będziemy na miejscu, ale zdążymy PO JESZCZE JEDNEJ. - powiedział ponownie Louis. - TYM RAZEM PIJEMY ZA LANIELLE, KTÓRZY KOCHAJĄ SIĘ NIEZMIERNIE, ŻE AŻ MIŁO PATRZEĆ! - powiedział, aż Dan wzruszyła się, było to po niej widać. Liam przytulił dziewczynę i szepnął jej coś do ucha, na co ona pocałowała go.
Wypiliśmy po kolejnej lampce wina, później żartowaliśmy przez całą drogę.

Dojechaliśmy pod klub. Zobaczyłam, jak przed wejściem stoi masa fotografów.
- no laski nowe nasze, przygotujcie się. - powiedział Louis wychodząc jako pierwszy. Za nim wyszedł Harry trzymając mnie za rękę, a za nami pozostali. Staraliśmy się szybko wejść do środka
budynku, żeby nie zaczepiali nas.
- cholera, zawsze tak musi być.. - powiedział Zayn ściagając kurtkę w środku.
- czemu biegliśmy? - zapytała ledwo kojarząca fakty Emilka.
- nie chcemy, żeby naruszali naszą prywatność. - powiedział Liam i prowadził nas wgłąb budynku.

Doszliśmy do ogromnych drzwi na końcu korytarza, przy której stała niewielka grupka ludzi i trzech ochroniarzy. Weszliśmy bez problemu, chłopcy bywali już tam wcześniej, więc wpuscili nas od razu, bez zatrzymywania. Weszliśmy do klubu, w której był tłum ludzi.
Emilka z Niallem od razu ruszyli na parkiet, Louis i Zayn dołączyli się do nich, a ja, Harry, Dan i Liam poszliśmy do baru. Chłopcy zamówili drinki i poszliśmy usiąść przy niewielkim stoliku w mało zaludnionej części klubu. Co prawda nie było tam ciszej, ale ludzi było mniej.
Usiedliśmy i rozmawialiśmy o przeróżnych tematach. W pewnej chwili podeszły do nas cztery dziewczyny. Były wylaszczone i wyglądały na conajmniej szesnaście lat.
Mnie i Danielle zdziwił fakt, że wpuścili tak młode osoby na imprezę dla pełnoletnich. Dziewczyny poprosiły o zdjęcia z Liamem i Harrym, oraz autografy od nich, które chłopcy mieli złożyć
na poszczególnych częściach ciała. Dwie poprosiły o podpisy na rękach, jedna na karku, a jedna - najbardziej wydekoltowana i wymalowana zażyczyła sobie na piersiach.
- no chyba sobie dziecinko żartujesz. - powiedziała Danielle wyrywając Liamowi długopis z ręki. Chłopakowi było niezręcznie odmówić swojej fance podpisu, więc skrępowany próbował się
jakoś za to zabrać.
- o co ci chodzi? - zapytała gówniara z wyrzutem. - masz jakiś problem? to wypieprzaj stąd. - powiedziała tak głosno, że Danielle zdenerwowała się jeszcze bardziej, co było po niej widać.
- musicie chyba już iść. - powiedział Harry i pokazał wyjście.
Dziewczyny popatrzyły na nas z pogardą i poszły zostawiając nas przy stoliku.
- no myślałam, że coś jej zrobię, przysięgam.. - powiedziała nadal zdenerwowana Danielle.
- wyjątkowo dziwne. - powiedział Harry.
- dziękuję, że zareagowałeś. - powiedziała do Loczka Dan.
- nie dziękuj. - odrzekł Styles patrząc na Liama, który był równie zdenerwowany co Dan, ale starał się nie mówić nic.
- no co za dziewczyna! żeby powiedzieć 'wypieprzaj' do dziewczyny, zwłaszcza starszej... - w koncu wybuchnął. Starał się powstrzymywać słowa, które chodziły mu po głowie.
- siadaj, stary. - powiedział Hazza i poprosił kelnera. Zamówił po dwa piwa na głowę i kolejkę dla każdego.
Patrzyłam na niego ze zdziwieniem.
- litości.. - powiedziałam. - nie za dużo?
- na rozluźnienie atmosfery. - powiedział uśmiechając się szeroko i pocałował mnie w policzek.

Pozostali przyszli za dwadzieścia minut, usiedli i wypili swoje drinki i piwa. Przyszedł czas na pierwszą kolejkę.
- za co pijemy? - zapytał Zayn Louisa.
- TO WYPIJMY ZA PRZYJAŹŃ KTÓREJ NIE TRZEBA W ŻADEN SPOSÓB TŁUMACZYĆ! - krzyknął Louis.
Wypiliśmy po kolejce, następne to była tylko formalność. Po wypiciu alkoholu, nieco wstawienie wyszliśmy potańczyć. Chłopcy jak zwykle wydurniali się. Nie wiedziałam jednak, że są aż tak spici. Potańczyliśmy trochę i około godziny drugiej postanowiliśmy wrócić do domu.

Opuszczając lokal jak kulturalni ludzie Louis zaproponował, żebyśmy wrócili na nogach do ich domu i tam wszyscy zostali na noc. Jako, że byliśmy pod wpływem stwierdziliśmy, że to doskonały
pomysł. Szliśmy całą ekipą ulicami Londynu. Dziwiło mnie, że tak dużo osób chodzi o tej porze po ulicach.

Ja, Dan i Emilka szłyśmy jako ostatnie. Byłyśmy najbardziej opanowane, gdyż wypiłyśmy
najmniej. Chłopakom odwalało, co było dość widocznie po nich widać. Przechodząc przez mały park zaczęli tańczyć dziwne odjebungi, z których dosłownie można było się polać.
- MAM POMYSŁ ! - krzyknął Niall i wskoczył do fontanny mieszczącej się w samym środku parku.
- geniaaaaaaaaaaaalny ! - krzyknął Louis i przyłączył się do blondyna.
- no, czego się nie robi dla trzeźwości. - dodał Hazza i pobiegł do nich, a Liam i Zayn za nim.

Patrzyłyśmy na nich z niedowierzaniem. Nie sądziłam, że oni byliby zdolni w połowie listopada do takich rzeczy. Na zewnątrz były zaledwie 2 stopnie, a oni pluskali się w najlepsze w fontannie.
- oszaleliście? - zapytała Emilka podbiegając do nich. - zaraz będziecie mieć kłopoty! - powiedziała przez śmiech.
- Liam, mądry jesteś? - zapytała Danielle pukając się po głowie, po czym sama takze wybuchnęła śmiechem.
Fontanna była dość duża, chłopcy pływali sobie dookoła niej, robili fikołki mimo, że woda była im po kolana. Czekałam tylko na moment, w którym wyjdą z niej i poczują chłód jesieni.
Usiadłyśmy z dziewczynami na ławce i poczekałyśmy, aż naszym królewiczom znudzi się jakże dziecinna zabawa.


Jako pierwszy wyszedł Niall. Zaczął wrzeszczeć, że jest mu zimno, ale jak zaznaczył: wytrzeźwiał. Za nim wyszedł Liam i Zayn, którzy stwierdzili, że jednak był to głupi pomysł, bo jest im teraz zimno. Chłopcy usiedli obok nas na ławce, cali mokrzy. Czekaliśmy jeszcze, aż Harry i Louis skończą swoje durne zabawy. Byli tacy piajni, że nie zauważyli jak pozostali wyszli  i zostali tam w dwójkę.
- zimno. - powiedział Liam, cały zmarznięty.
- serio? - zapytała z ironią w głosie Danielle. - wydaje ci się. - dodała z równą ironią co przedtem.
- Wiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiika! - usłyszałam wołanie z fontanny. - chodź tu! - wołał Hazza.
- mrrrrrr, seniorita! przybądź do nas! - krzyczał Louis pokazując dość dziwne, jakże zarazem zboczone gesty.

W parku mimo dość późnej pory przechadzało się siedem osób. Wszyscy uważnie przyglądali się całemu zdarzeniu i z dziwnym zdziwieniem i niedowierzaniem pokazywali na nas palcami
i szeptali 'spili się, jutro będzie artykuł w gazecie'. Emilka uważała, że to żałosne i wyśmiała ich twierdząc, że o tak późnej porze się śpi a nie chodzi na zwiadowcze spacerki.

Posiedzieliśmy na ławkach, aż w końcu nasi królewicze zdecydowali się wyjść z kąpieli.
- idziemy? - zapytał Harry niemalże zwijając się z zimna.
- zimno, nie? - stanął obok niego Niall, równie przemarznięty.
W głębi duszy chciało mi się z nich śmiać. Ich głupota nie znała granic, o czym mogłam osobiście się przekonać.
- wiecie, że zapewne będziecie chorzy niebawem? - zapytała Emilka.
- nie możemy być chorzy, Anne czeka w piątek! - powiedział Louis i zaczął biegać po alejkach w celu "rozgrzania ciała".
Po chwili przyłączył się do niego Zayn i Harry, a Liam i Niall stali przy wybrankach swego serca. Postanowiliśmy, że będziemy szli powoli w stronę domu, a pozostali najwyżej nas dogonią.

Londyn nocą był piękny. Cieszyłam się, że chłopcy mieszkali tak blisko centrum. O tej porze wszystko było pięknie oświetlone. Szłam powoli obok Nialla, który szedł za rękę z Emii i nagle poczułam, jak ktoś łapie mnie w pasie i przytula mocno.
- zwariowałeś?! - zapytałam z wyraźnym wyrzutem w głosie Harrego, który najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że nadal był cały mokry..
- przepraszam, kochanie, nie gniewaj się. - powiedział śmiejąc się Loczek.
W normalnej chwili zdenerwowałabym się na niego, ale widząc go w takim stanie nie mogłam być na niego zła. Podeszłam więc do chłopaka i pocałowałam go w usta, na co on przytulił mnie
jeszcze bardziej. Reszta stała i patrzyła na nas z uśmiechami na twarzy. Po chwili zaczęli wołać nas. Mówili, że na takie momenty przyjdzie czas gdy wrócimy do domu. Zaśmialiśmy się jedynie z tego i poszliśmy za pozostałymi.

Całą drogę szliśmy na samym końcu ekipy. Harry trzymał mnie mocno za rękę. Pierwszy raz szedł ze mną tak, jakby chciał mi zaraz zakomunikować 'nie puszczę Cię, nie oddam Cię', co mi się
podobało. Hazza co chwile mówił mi, że mnie kocha. Zagrania na poziomie gimnazjum - pomyślałam, ale nie dziwiło mnie to. W końcu to Styles, romantyczny do rozpuku.
- kocham cię. - powiedział ponownie po raz setny. - jak cholera cię kocham. - dodał patrząc mi w oczy.
- mówisz to chyba czterdziesty raz. - powiedziałam ze śmiechem w głosie.
- BO CIĘ KOCHAM ! - wrzasnął, a pozostali idący z przodu zaczęli się śmiać. - KOCHAM CIĘ ! - zadarł się Harry ponownie.
- przestań, wariacie. - powiedziałam zasłaniając mu usta ręką.
- nie mogę być cicho, skoro chcę powiedzieć Ci jak bardzo Cię kocham. chcę żeby nam wyszło. żebyśmy spędzili życie razem. - powiedział patrząc mi nadal głęboko w oczy. Wiedziałam, że jest
pijany, że nie wie co mówi. Chociaż nie raz słyszałam, że osoby, które mówią o czymś po pijaku, mówią to w stu procentach jak najbardziej szczerze.
- głupi jesteś. - powiedziałam ze śmiechem w głosie.
- ale mnie kochasz? - zapytał dla zrozumienia na koniec Harry.
- KOCHAM CIĘ ! - odpowiedziałam to w równie wyraźny sposób, w jakim on mówił do mnie przedtem.





W domu byliśmy grubo po godzinie trzeciej. Chłopcy od razu poszli na górę, a my usiadłyśmy zmęczone w salonie.
- może po lampce wina? - zaproponowała Danielle, na co razem z Emilką zgodziłyśmy się.
Dan podeszła do barku stojącego przy ścianie i wyjęła z niego butelkę francuskiego, czerwonego wina. Nalała po lampce na głowę i podała nam.
- oni są udani.. - stwierdziła zrezygnowana Emilka.
- zgadzam się. - dodała Danielle. - ale nie możemy narzekać, mamy wspaniałych mężczyzn. - powiedziała.
- wy macie.. - powiedziała Emilka upijając łyk wina.
- jak to WY? - zapytałam.
- no przecież ja nie jestem z Niallem. - odpowiedziała ze smutkiem w głosie dziewczyna.
- ale wyglądacie jakbyście.. - dodała Danielle nie kończąc myśli.
- pocałunki, przytulanie, chodzenie za rękę. - dodałam, na co Emilka uśmiechnęła się.
- ale to nie oznacza, że jesteśmy ze sobą, to trudne.. - dodała dziewczyna.

Nie chciałyśmy drążyć już tego tematu o tej porze, wszystkie trzy byłyśmy równie zmęczone co chłopcy. Jednogłośnie stwierdziłyśmy, że pójdziemy spać i rozeszłyśmy się do sypialni.
Nawet nie pamiętam, o której zasnęłam. Musiało nastąpić to bardzo szybko.


_____________________
CHEJ WAM. : D
i siedemnasty rozdział, chej. : d


DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE I TAKĄ DUŻĄ LICZBĘ WEJŚĆ. : O

proszę o więcej, jak zwykle. ; >

+ co do pytania. - tak, będzie scena +18, ale jeszcze nie czas. : D
tzn. niebawem, ale muszę zrobić w rozdziałach lekkie przesunięcie w czasie, żeby to nastąpiło. xd

MAM ZŁĄ WIADOMOŚĆ. - dla siebie, rzecz jasna. ; D
do piątku nie napiszę żadnego rozdziału.. koniec semestru się zbliża, a ja muszę poprawić niektóre oceny. -,-' coś czuję, że do świąt nie zaznam ani grama swobody. ; c

więc do piątku, rozdziału spodziewajcie się po południu. : D

xxx.


poniedziałek, 10 grudnia 2012

ROZDZIAŁ #16.

Wyszliśmy z domu Dan i poszliśmy do samochodu.
- musimy zajechać jeszcze pod halę sportową. - powiedział Hazza przekręcając kluczyk w stacyjce.
- a po co? - zapytałam zdziwiona.
- przcież musiałem czymś dojechać do ciebie. - odpowiedział Hazza. - Zayn przyjechał ze mną i zostawił tam samochód. - dodał.
Popatrzyłam się na Malika, na co on mi pomachał mrużąc oczy, co było dość zabawne.
Odjechaliśmy spod domu Dan.
Niecałą godzinę później byliśmy pod moim domem.
- chodźcie na górę. - powiedziałam. - muszę się umyć i przebrać.
- długo ci to zajmie? - zapytał Harry patrząc na zegarek.
- która jest godzina? - zapytałam go.
- 18:13. - odpowiedział. - w zasadzie jechaliśmy szybciej. - dodał.
- to jak robimy? - zapytał Zayn Harrego.
- to chodźmy. - odpowiedział Styles. - Wika, 40 minut masz. - powiedział do mnie łapiąc mnie za rękę.
- OHO, początek związku, a ten już stawia warunki. - powiedział śmiejąc się Zayn.


*PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:
Chłopcy siedzieli w salonie i oglądali tv. Ja w tym czasie wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się. Przed tym jednak wysuszyłam włosy i wyprostowałam je.
Ubrałam się w to: <klik>
Nie wiedziałam, czy spodobam się Harremu. Zaryzykowałam jednak. Wyszłam z łazienki i poszłam do salonu.
- łał. - powiedział Malik, a Hazza siedział obojętnie.
- może być? - zapytałam patrząc na mulata, nie zwracając uwagi na obojętność Harrego.
- no jasne, jak zwykle ślicznie. - powiedział uśmiechając się Zayn.
- LIZUS. - zdefiniował go Harry, po czym podszedł do mnie i pocałował w usta.
- wyglądasz pięknie. - powiedział patrząc mi w oczy.

Spakowałam do torebki telefon i podręczną kosmetyczkę, na wszelki wypadek, oraz portfel.
Założyłam na siebie czarny płaszcz i wyszliśmy z domu.
Teraz pojechaliśmy pod halę sportową, która była po drodze, bo w połowie do domu chłopaków. Zayn wybiegł niemalże z samochodu Harrego i pobiegł do swojego, po czym odjechaliśmy.
- o której chcecie w piątek jechać? - zapytałam Harrego wyjeżdżając z parkingu.
- tak, żeby na 15 być. - odpowiedział mi. - Niall chce się jeszcze załapać na rodzinny obiad w moim domu. - dodał ze śmiechem w głosie.
- denerwuję się. - oznajmiłam Loczkowi.
- dlaczego? - zapytał ciepłym głosem. - moi rodzice Cię nie zjedzą. - dodał puszczając oczko. Czasami wydawało mi się, czy on nie ma tiku nerwowego, bo cały czas puszczał mi oczko..
- nie chodzi o to. - powiedziałam. - boję się, że twoja mama mnie nie polubi. - dodałam nieco ciszej, gdyż mogło wydawać mu się śmieszne to, co powiedziałam.
- jeśli ja Cię pokochałem, ona też Cię pokocha. - powiedział i złapał mnie na kolano.

Za piętnaście minut dojechaliśmy pod dom chłopaków. Zayn i Hazza wyszli szybko i poszli od razu do swoich pokoi przygotować się. Na miejscu była już Danielle i Liam, siedzieli
w jadalni i jedli ciastka zrobione wcześniej przez Louisa.
- dobre? - zapytał Lou smyrając Liama po karku, jednak Liam nie odzywał się nic. - PYTAM, CZY DOBRE?! - powiedział głośniej, ale i tym razem Liam nie odpowiedział mu, ze względu, gdyż miał jedzenie w buzi.
- przepyszne. - powiedziała z uśmiechem Dan. - Wika, chodź do nas. - powiedziała dziewczyna jak mnie zobaczyła.
- gdzie Niall i Emii? - zapytałam siadając obok niej na krześle.
- są na górze. - powiedział Lou. - Emilka przywiozła swoje rzeczy z domu i teraz się zbierają. - dodał puszczając oczko. Następny z tikiem nerwowym.. - swoją drogą wyglądasz olśniewająco. -
oznajmił Louis.
- mhm, hamuj się, Boo Bear. - powiedział Harry wchodząc do jadalni, jednocześnie zapinając guzik w swojej zielonej koszuli w kratkę. Wyglądał słodko.
- przecież nie poderwę Ci laski.. - powiedział z burzliwą miną, zupełnie jakby był o Harrego zazdrosny. - w zasadzie WIEM ŻE KOCHASZ TYLKO MNIE. - powiedział po chwili.
Chłopcy sprzeczali się jeszcze, wtedy do kuchni weszła Emilka z Niallem.
- cześć wam. - powiedziała wesoło dziewczyna.
- chejka. - dodał Niall szukając coś w szafce nad lodówką.
- łaaaaaaaaaaał, Emi. masz świetne nogi. - powiedział po chwili Harry, gdy w pełni zobaczył moją przyjaciółkę. Widziałam, jak zaświeciły mu się oczy na jej widok. Nie zdziwiło mnie to, bo wyglądała ślicznie, Ubrana była w to: <klik> , <klik>
- dziękuję. - odpowiedziała równie miło Emilka.
Nie powiem, że nie, bo zrobiłam się zazdrosna. Chciałam, żeby Hazza prawił mi takie komplementy, ale jakby zobaczył moje nogi, co najwyżej przestraszyłby się.
- chodź na górę. - powiedziała Danielle, złapała mnie za rękę i poszłyśmy do sypialni Liama.
- po co tu przyszłysmy? - zapytałam.
- trzymaj. - podała mi papierową torbę. Taką, do jakiej przeważnie pakowane są ciuchy w butikach. Popatrzyłam na nią zastygając niczym kamień. - zobacz wariatko co jest w środku. - wybuchnęła śmiechem.
W torbie znalazłam piękną sukienkę: <klik>
- to dla Ciebie. - dodała Danielle. - noszona tylko raz, jest teraz na mnie za wąska. - dodała.
- ale Dan, ja nie mogę tego wziąć. - powiedziałam i oddałam jej torbę. - nie chodzę w sukienkach. - dodałam po chwili.
- wiem, bo masz kompleksy. - powiedziała dziewczyna z miną cwaniaczka. - nie rozumiem właściwie dlaczego masz mieć kompleksy. masz śliczne nogi. - dodała.
- nie widziałaś ich bez spodni.. - powiedziałam wywracając oczyma.
- dlatego chcę zobaczyć. - powiedziała. - idź się przebierz do łazienki.

Zrobiłam tak, jak powiedziała Danielle. Poszłam do łazienki za pokojem Liama, przebrałam się w sukienkę i wyszłam. Fakt, sukienka była śliczna. Ale na pewno musiała być droga.
Może i Dan mogła pozwolić sobie na takie rzeczy, ale mi było nie zręcznie przyjmować od niej coś takiego..
Wyszłam z łazienki i wróciłam do sypialni. Dan przeglądała się w lustrze. Gdy zobaczyła mnie, niemalże otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia.
- WYGLĄDASZ NIEZIEMSKO. - powiedziała i oglądnęła mnie z wszystkich stron. - i ty mówisz, że masz brzydkie nogi?! - zapytała z wyrzutem.
- no popatrz. - wskazałam na nie. Nie podobało mi się głównie w nich to, że są takie suche i cieńkie. Chociaż gdy patrzyłam na nogi Danielle stwierdziłam, że mamy podobne i nie ma
się co martwić. chyba..
- daj spokój, kochanie. - powiedziała. - jesteś śliczna. - dodała z uśmiechem na twarzy. - teraz śmigamy na dół, dochodzi 20.

Zrobiłam więc tak, jak powiedziała Danielle. Zeszłyśmy na dół do jadalni, gdzie siedzieli pozostali. Danielle weszła jako pierwsza, a ja za nią.
- moi drodzy, przedstawiam wam ZUPEŁNIE ODMIENIONĄ Wiktorię Nowicką. - oznajmiła, na co wszystkie oczy zwróciły się ku mojej osobie.
- pierwszy raz w sukience, nie wierze.. - powiedział Louis podbiegając do mnie i oglądając mnie z każdej strony.
- niesamowite.. - dodał Niall.
Zayn z Liamem i Danielle wymieniali się komentarzami na temat mojego wyglądu. Mnie najbardziej jednak interesowała reakcja Harrego.
Podszedł do mnie i powiedział do ucha:
" jesteś pewna, że chcesz wychodzić? zawsze możemy zostać sami.. tak wiesz, tylko ty i ja." powiedział z podejrzliwym uśmiechem, na co ja wybuchnęłam śmiechem.
- przestań. - powiedziałam nadal śmiejąc się. - nie zostanę z tobą, boję się. - powiedziałam z żalem w oczach, na co Harry zaczął się śmiać.
- jesteś śliczna. - powiedział mi ponownie do ucha i lekko złożył pocałunek na moim karku.


_____________________
JEEEEEJU, przepraszam, że dopiero teraz.. i tak o tej porze zapewne żadna z was tego nie przeczyta. xd
ale wcześniej uczyłam się i nie miałam jak dodać rozdziału. : c
CIESZĘ SIĘ Z SZEŚCIU KOMENTARZY, serio. : D
Dziękuję za nie. xx I OCZYWIŚCIE PROSZĘ O WIĘCEJ.

+ wracając do Haylor. słyszałyście, jak podobno Harry powiedział, że akcja z trzymaniem się za ręce przed fotoreporterami to wymysł Taylor? ŻAŁOSNE.. -,-'' nie wiadomo jednak, czy to prawda, ok. ale żałosne no. C:
++ słyszałam jeszcze, że podobno Haylor to rzecz realna i ujawnili się dzisiaj w jakimś wywiadzie. japiernicze, czego to ludzie nie wymyślą. xd

+ jeśli chodzi o Twittera, to proszę bardzo kliknąć follow u :
@1DAremyDrugs1
NOWA NASZA SIOSTRA W RODZINIE, TRZEBA JEJ POMÓC ZDOBYĆ FOLLOWERSY. : D
z góry dziękuję w jej imieniu. : D #1DFAMILY.

ROZDZIAŁ #15.

*NA TRENINGU*
Jak zwykle spóźniłam się. Na miejscu byłam o 15:10, a trening zaczynał się o 15. Dziwiłam się, że jeszcze trener po mnie nie dzwonił. Harry miał czekać na mnie pod halą, tak jak się z nim
umawiałam. Czekał na mnie. Gdy podjechałam pod budynek stał i uśmiechał się.
- cześć kochanie. - powiedział jak wyszłam z samochodu.
- cześć skarbie. - starałam odpowiedzieć się równie miło.

Hazza podszedł do mnie i pocałował mnie w usta. Wtedy przy drzwiach wejściowych pojawił się trener i Alyssa. Dziewczyna stała z rękoma skrzyżowanymi na piersiach. Minę miała, jakby chciała mnie conajmniej zabić.
- ileż można czekać?! - wydarł się praktycznie na mnie trener. - nie mówiłem ci, że jako kapitan nie możesz pozwolić sobie na takie zachowania? - kontynuował.
- ale proszę na mnie nie wrzeszczeć. - powiedziałam wyciągając torbę z samochodu.
- NIE MOGĘ BYĆ SPOKOJNY W TAKIEJ SYTUACJI! - powiedział dwa razy głośniej. - czekają na ciebie ze związku piłki ręcznej.. - dodał.

Zrozumiałam, że sprawa jest poważna skoro chcą ze mną rozmawiać. Nie żegnając się z Harrym pobiegłam do szatni, zostawiając mojego chłopaka, Alyssę i trenera na zewnątrz.
Nie wiedziałam, czy to dobry pomysł. Słyszałam, jak Alyssa przywitała się z Harrym najbardziej idiotycznym słodziutkim głosem, jaki do tej pory słyszałam.

W szatni była jedynie Veronica.
- nareszcie jesteś! - powiedziała z ulgą gdy zobaczyła mnie wchodzącą do szatni.
- co się dzieje tak w ogóle? - zapytałam przebierając koszulkę i spodenki.
- chcą z tobą rozmawiać.. - powiedziała wyraźnie smutna Veronica. - chyba obydwie wiemy co to oznacza. - dodała.
- co oznacza? - zapytałam. nie wiedziałam o co jej chodzi.
- o awans. - odpowiedziała i wtedy do szatni wszedł trener.
- szybciej. proszę Wiktoria. - powiedział do mnie błagalnym głosem.
- jestem już gotowa. - odpowiedziałam wiążąc kucyka.

Wyszliśmy z szatni i poszliśmy na salę treningową. Przy ogromnym stole siedziały dziewczyny z zespołu i zarządcy związku piłki ręcznej. Z Verką usiadłyśmy na końcu stołu.
- jeżeli wezmą cię, to ja odejdę. - powiedziała z żalem i smutkiem w oczach Veronica. Obok nas dosiadła się Lilliane.
- już wszystkie? - zapytał dyrektor.
- tak. - odpowiedział trener, gdy ostatnie woLne miejsce zajęła Alyssa.

Widziałam, jak Harry usiadł na trybunach. Cieszyłam się, że jest ze mną. Nastąpiła cisza. Wszystkie oczy sKierowane były na dwóch zarządców.
- witam was. - powiedział jeden z nich. - nazywam się Chris. - dodał.
- a ja Rufus. - zaznaczył młodszy.
- pewnie wiecie z jakiego powodu pojawiliśmy się dzisiaj na waszym treningu. - powiedział Chris. - potrzebujemy dwóch zawodniczek. - dodał.
Nastąpiło niewielkie zamieszanie, dziewczyny zaczęły szeptać coś między sobą.
- spokój ! - krzyknął trener. - teraz przejdziecie do gry. zagracie JEDEN mecz, a dalej dowiecie się później. - dodał i weszłyśmy na boisko.

Dzisiaj znowu grałam jako główna rozgrywająca. Przed gwizdkiem, gdy dziewczyny ustawiały się na pozycjach popatrzyłam na Harrego. Nawet nie zauważyłam, jak dosiadł się obok niego
Zayn. Mulat pomachał mi i krzyknął 'POWODZENIA'. Usłyszałam, jak niektóre z dziewczyn mówiły między sobą coś o mnie i o chłopakach z One Direction.
Wiem, że były zazdrosne. Nie raz rozmawiały na ich temat w szatni. Mówiły, że Zayn jest nieziemsko przystojny. Wtedy nie odzywałam się nic. Ale dzisiaj mogę powiedzieć to samo, a nawet
więcej. Mogę powiedzieć coś o jego charakterze.
Z Veronicą grałyśmy dzisiaj w przeciwnych drużynach. Zawsze grę traktowałyśmy jako zabawę, pasję, lecz od nie dawna jako pracę.

Zabrzmiał dźwięk gwizdka. Zaczęłysmy grę, która miała trwać jedynie dwadzieścia minut. Co chwila widziałam, jak Chris i Rufus negocjują coś z naszym trenerem. Marco próbował
z nimi coś pilnego negocjować, ale chyba bez skutku.
Ten "mecz" wygrałyśmy 11 do 6. Strzeliłam osiem bramek, jedną Lilliane, dwie Marica i jedną Kaja. w przeciwnej drużynie zaś Veronica strzeliła pięć, a Alyssa jedną.
Po meczu usiadłyśmy ponownie przy stole. Marco wykłócał się o coś z Chrisem, a Rufus siedział i usmiechał się do mnie szeroko.
Był to żałosny, a za razem śmieszny widok. Przylepił swój wzrok we mnie, że aż poczułam się niezręcznie. Na szczęście za chwilę wrócili pozostali dwaj faceci.
Podjęliśmy decyzję. - przemówił Chris, a trener siedział wyraźnie załamany. - mamy propozycję dla dwóch najlepszych dziewczyn. - dodał.
- dzisiejszy mecz utwierdził nas w przekonaniu. - dodał Rufus.
- możecie pogratulować Veronice i Victorii. - powiedział Chris i zaczął klaskać, a razem z nim dziewczyny z zespołu. Oczywiście oprócz Maricy i Alyssy, przez które przemawiała zazdrość.

Nie uwierzyłam w to, co usłyszałam. Byłam w takim szoku, że nie docierały nawet do mnie gratulacje ze strony dziewczyn.
Od dzisiaj moje życie miało się zupełnie zmienić. Miałam grać w największym klubie w Londynie i jeździć na mecze na których będziemy grać z drużynami z innych krajów, wysp.
Harry i Zayn gwizdali na trybunach, na co chciało mi się śmiać. Dziewczyny udały się do szatni, jednak ja i Verka miałyśmy zostać.
Usiadłyśmy ponownie przy stole, obok trenera, Chrisa i Rufusa.
- zgadzacie się? - zapytał Chris z nadzieją w oczach.
- szukamy kogoś takiego jak wy. - dodał Rufus, a trener nie odzywał się nic.
- nie wiem jak Wika, ale ja jak najbardziej. - oznajmiła Vera. - to dla nas wielka szansa. - dodała patrząc na mnie.
- szansa sransa. - powiedział trener z wyrzutem w głosie.
- sam nawet trener mówił do mnie że to, że zostałam kapitanem drużyny jest wielkim wyróżnieniem. - powiedziałam, na co on wyśmiał mnie.
- Wiktoria, zgadzasz się? - zapytał Chris. Dziwiło mnie to, że nie mam w ogóle czasu na zastanowienie się. Ale musiałam szybko podjąć decyzję. Pewnie na moje miejsce było setki innych, dobrych dziewczyn.
- tak. - oznajmiłam, po czym trener wstał z krzesła i wyszedł z sali.
- bardzo się cieszymy. - powiedział Rufus z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Zaprosimy was na podpisanie umów na środę, w porządku? - zapytał Chris.
Zgodziłyśmy się na środę, na godzinę osiemnastą. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę z nimi i poszłyśmy do szatni się przebrać. Nie było w niej nikogo.
- to niesamowite! - krzyknęła Veronica.
- też nie mogę uwierzyć, że nam się udało. - powiedziałam uśmiechając się.
Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę na ten temat i umówiłyśmy się, że przyjadę po nią w środę.
- to do zobaczenia. - powiedziała Werka wychodząc przede mną z szatni.
Ubrałam kurtkę i także wyszłam. Zamknęłam ją na klucz i poszłam odnieść go do kantorka mieszczącego się przy drzwiach wyjściowych. Dostrzegłam, że zaraz niedaleko na ławce siedzi
trener.
- trenerze? - podeszłam do niego i usiadłam obok.
- jaki trenerze.. - odpowiedział na to. - teraz już kto inny będzie twoim trenerem.. - dodał.
Wtedy zrozumiałam o co mu chodzi.
- straciłem dobre zawodniczki.. - powiedział po czym wstał. - powodzenia. - dodał podając mi rękę.
Odwzajemniłam uścisk dłoni, następnie Marco odszedł. Zrobiłam więc to samo i wyszłam przed budynek. Tam czekał na mnie Hazza i Zayn. Malik palił papierosa.
- nono, gratulacje. - powiedział Zayn przytulając mnie. - więc dzisiaj opijamy awansik? - zaproponował.
- haha, dokładnie. nawet nie wiecie jak się cieszę. - powiedziałam.
- nawet nie wiesz jaki jestem z ciebie dumny. - powiedział Harry i pocałował mnie w czoło. - jedziemy? - zapytał.
- tak, jedźmy. - odpowiedział Zayn gasząc peta.

Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Ustaliliśmy, że najpierw pojedziemy do Danielle i Liama, którzy są u dziewczyny w domu, a później do nas, żebym mogła się przebrać na wieczorne wyjście.
Jechaliśmy około półtorej godziny. Dan mieszkała na obrzeżach miasta.

Zajechaliśmy pod niewielki domek stojący za szarą bramką. Przed domem leżał duży, biały pies.
- James! - krzyknął Zayn, na co pies podniósł się i podbiegł do bramki.
- jest tu ktoś? - zapytał nas Harry, jakbyśmy mieli jeszcze jakiekolwiek o tym pojecie.
Wtedy z domu wyszła Danielle.
- witajcie! - krzyknęła zapinając bluzę. Podeszła do furtki i otworzyła ją.
- cześć Dan. - powiedziałam i pocałowałam dziewczynę w policzek.
- cześć laska. - powiedział Zayn i wszedł na posesję.
Harry także przywitał się z dziewczyną i poszliśmy do domu.
- proszę, tu powieście kurtki. - wskazała na wieszaki mieszczące się na ścianie w przedpokoju:
Zrobiliśmy jak powiedziała i weszliśmy do salonu. Dom Danielle był mały, ale bardzo ładnie urządzony. Mieściły się w nim trzy pokoje - salon, sypialnia i pokój w którym dziewczyna
przyjmowała gości. Z drugiej strony mieściła się kuchnia z jadalnią, a na wprost drzwi łazienka.
- chcecie coś do picia? - zaproponowała dziewczyna.
- herbatę nam zrób. - powiedział Zayn, na co przytaknęłam. Usiedliśmy w salonie na kanapie. Wtedy przyszedł do nas Liam.
- gdzie reszta? - zapytał stawiając przed nami na stole kubki z herbatą.
- Niall i Lou w domu, zbierając się. - odpowiedział Harry.
- my byliśmy na treningu u Wiki. - dodał Zayn. - będzie co opijać. - powiedział z uśmiechem na twarzy sięgając po cukier stojący na środku stołu.
- co się takiego wydarzyło? - zapytała Danielle siadając obok Liama.
- otóż moja dziewczyna dostała awans i od stycznia będzie grać w Londyńskim klubie piłki ręcznej. - powiedział z dumą w głosie Styles.
- naprawdę? - zapytała zdziwiona Danielle z uśmiechem na twarzy. - to gratuluję kochana. - dodała przybijając mi jak zwykle żółwika.
- to świetna wiadomość. - powiedział Liam. - na pewno będziesz więcej zarabiać i będziesz miała zagwarantowaną przyszłość. - dodał z uśmiechem na twarzy.
Podziękowałam im i zajęłam się słuchaniem dalszej ich rozmowy na różne tematy. Jakby się tak zastanowić nad tym, to może mają rację. Wiedziałam, że stawka będzie większa, za samo
bycie w klubie, a dodatkowo za każdy mecz. Mogłybyśmy się z Emilką rozejrzeć za nowym mieszkaniem. W zasadzie nie ma co planować, nie mam jeszcze tych pieniędzy, a mogę zapeszyć.
- Wika, chodź, pokażę ci w co się ubiorę wieczorem. - powiedziała Danielle i poszłyśmy do jej sypialni.

Dan otworzyła ogromną szafę stojącą pod ścianą, w której wisiało mnóstwo sukienek. Nie dziwię się, na każdym zdjęcia, na którym widziałam ją z Liamem, a była sukience wyglądała
ślicznie. Nie to co ja. Uważałam, że mam krzywe nogi i nie chodziłam w sukienkach. W zasadzie wolałam sportowy styl, odkąd pamiętam wolałam ubrać dżinsy i luźne koszulki.
Teraz nieco mi się to zmieniło, ale sukienek staram się do dzisiaj nie zakładać.
- zobacz, może być? - zapytała Danielle trzymając w ręku śliczną, bordową sukienkę: <klik>
- bardzo ładna. - odpowiedziałam. - a buty? - zapytałam.
- tam stoją. - odpowiedziała wskazując miejsce obok szafki, pod którą stały te buty: <klik>
- będziesz wyglądać ślicznie. - powiedziałam patrząc na sukienkę i buty.
- a ty w co się ubierzesz? - zapytała mnie.
- nie wiem.. jakieś spodnie i bluzkę zapewne. - odpowiedziałam zrezygnowana. Wiedziałam, że Emilka także ubierze sukienkę. - nie trzeba być ubranym jakoś specjalnie elegancko? - zapytałam.
- nie, ubierasz się w to, w czym będziesz czuła się wygodnie. - odpowiedziała Dan puszczając oczko. - Niall nie raz do klubu wpadł w dresach. - dodała ze śmiechem.
Posiedziałysmy jeszcze chwilę w jej pokoju. Dochodziła godzina 17.
- musimy się zbierać. - powiedziałam do dziewczyny. - zanim dojedziemy do naszego domu, ja się przygotuję, później chłopaki to trochę może potrwać. - dodałam wstając z łóżka.
Poszłyśmy więc do salonu.
- Wika, jedziemy? - zapytał mnie Harry.
- tak, musimy już. - odpowiedziałam i ubierałam buty.
- widzimy się o 20. - dodała Danielle.


___________________________
jksdajksdjksd jaki nudny. xd
nie ważne, jeśli będzie PIĘĆ komentarzy, dodam dzisiaj następny. : D

+ jeśli chodzi o "Haylor", powiem szczerze. Nie pasuje mi tu coś i nie jestem za tym rzekomo "ZWIĄZKIEM". shippuję Larrego i sądzę, że to kolejna przykrywka na nich. ; d

niedziela, 9 grudnia 2012

ROZDZIAŁ #14.

*PONIEDZIAŁEK, 12 LISTOPADA.

Wstałam o 9. Hazza spał jeszcze jak dziecko. Lubiłam patrzeć na niego gdy spał, był wtedy taki słodki. Nie budząc go ubrałam swój sweter i spodnie i zeszłam na dół. W kuchni
siedzieli Danielle i Liaś.
- dzień dobry. - powiedział chłopak upijając łyk kawy.
- dzień dobry. - odpowiedziałam.
- jak się spało? - zapytała Danielle zalewając kawę wrzątkiem.
- nie było źle, Harry ma wygodne łóżko. - odpowiedziałam.

Rozejrzałam się po kuchni. Pierwszy raz tu byłam. Wyglądała tak http: <klik>
i łączyła się z jadalnią http: <klik>
Nagle do kuchni wszedł Malik. Od razu sięgną po butelkę wody z lodówki.
- masakra.. - powiedział odkręcając ją, aż zakrętka wypadła mu z rąk. Widać było, że wielką trudność sprawiało mu podniesienie jej, ale nikt zbytnio nie rwał się do tego, żeby mu pomóc ją
podnieść.
- trzeba pić z umiarem. - powiedziała Danielle ze śmiechem w głosie, siadając obok mnie i Liama przy stole.
- eheeeeeeeeeeee. - odparł Zayn i usiadł na przeciwko nas, na blacie.
- zejdź. - powiedział stanowczo Liam.
- tatuś kurde, nie spinaj się tak, bo zmarszczki ci się porobią. - powiedział Zayn posyłając mu buziaka w powietrzu, po czym zszedł z blatu i poszedł na górę.

Posiedzieliśmy w kuchni i wypiliśmy kawę, wtedy na dół przyszła Emilka, a za nią Niall.
- chej wam. - powiedziała wesoło dziewczyna i pocałowała wszystkich w policzek. Niall zaś  podszedł do mnie i do Dan i zrobił to samo.
Emilka zmierzyła go wzrokiem z miną cwaniaczka, na co chłopak podszedł do niej i pocałował ją w usta.
- uuuu, blonyn. ostro! - powiedział Liam, na co Niall zarumienił się i uśmiechnął.

Wzięli dwie miski, płatki i mleko i poszli do salonu przed telewizor. Stwierdzili, że tam będzie im lepiej i nie będą nam przeszkadzać. Krzyknęłam jeszcze do dziewczyny, że zaraz musimy się
zbierać, bo mam jeszcze dzisiaj trening, a chciałam wyjść ze wszystkimi na imprezę wieczorem. Usłyszałam jedynie 'OKEJ' z jej ust, po czym zniknęła za drzwiami jadalni.
 Widziałam, że Emilka jest szczęśliwa z Niallerem i jak najbardziej kibicowałam im. Uważałam, że dobrali się.  On jest nieśmiały, ona też. Czasami też za dużo rzeczy mówią bezpośrednio. Mało rzeczy ich za to różniło.

Posiedziałam jeszcze chwilę z Dan i z Liamem.
- w czym idziesz dzisiaj wieczorem? - zapytała mnie Danielle.
- nie mam pojęcia jeszcze w co się ubiorę. a Ty? - zapytałam.
- chodź na górę, pokażę Ci. - powiedziała i poszłyśmy na górę do pokoju Liama, w którym Dan miała swoje rzeczy.

Sypialnia Liama był zaraz na przeciwko pokoju Harrego. Drzwi były otwarte i słyszałam jak Loczek z kimś rozmawia. Weszłam więc z Danielle do sypialni jej chłopaka: <klik>
Wydawało mi się, że Liam ma największą sypialnię w całym domu, może ze względu na niego i Danielle. Sama nie wiem.
Usiadłam na krześle stojącym obok łóżka, a Danielle szukała czegoś w torbie.
- nie byłam jeszcze w domu od przyjazdu od rodziców Liama. - powiedziała dziewczyna.
- dogadujesz się z nimi? - zapytałam rozglądając się po pokoju.
- tak, bardzo sympatyczni z nich ludzie. - odpowiedziała uśmiechając się. - sama się przekonasz, na pewno niebawem ich poznasz. - dodała.
- teraz obawiam się o spotkanie z rodziną Harrego w piątek. - powiedziałam spuszczając wzrok na podłogę.
- ej, czego konkretnie się boisz? - zapytała Danielle kucając przede mną i łapiąc mnie za ręce. - jeżeli boisz się tego jak wypadniesz, to na prawdę nie masz o co. - dodała.
- boję się, że mnie nie polubią. albo że jak Harry mnie zostawi.. - powiedziałam nie dokańczając.
- on Cię nie zostawi. - powiedziała Dan utwierdzając mnie w przekonaniu, lub ewentualnie dając do zrozumienia coś nielogicznego dla mnie. - on Cię kocha. - dodała patrząc mi w oczy.
- jednak boję się tego wszystkiego. - odparłam.
- to czego się boisz jest najwięcej warte. - powiedziała Danielle, a jej słowa dały mi do myślenia.

Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez chwilę, aż przyszedł Liam do pokoju.
- o czym rozmawiacie? - zapytał.
- o sukienkach. - powiedziała Danielle wymigując się od prawdziwego tematu naszej rozmowy.
- i o butach. - dodałam puszczając oczko do Danielle. starałam się zrobić to tak, żeby Liam nie zauważył, na co Danielle uśmiechnęła się porozumiewawczo.
- pokazywałam Wiktorii moją kreację na wieczór. - powiedziała, mimo, że wcale mi jej w końcu nie pokazała.
- będziesz wyglądać olśniewająco jak założysz nawet worek po ziemniakach. - powiedział Liaś i zaczął całować Danielle.

Nie chciałam im przeszkadzać i jak najszybciej wyszłam z sypialni. Drzwi do pokoju Harrego nadal były otwarte. Byłam pewna, że słyszę tam głos Zayna i Louisa.
- no i co dalej? - zapytał Louis.
- nie mam pojęcia. - odpowiedział Harry. - chciałbym więcej coś, ale nie wiem jak się do tego zabrać.- dodał.
- powiedz jej, że ją kochasz. - powiedział Zayn, na co Louis wybuchnął śmiechem.
- na pewno jej tego nie mówił.. - dodał Lou nadal śmiejąc się z mulata.
- mówiłem, nie raz. ona jednak nie powiedziała mi tego ani razu. - powiedział, ale coś mi się nie zgadzało. Powiedziałam mu to raz. Jeden jedyny co prawda, ale powiedziałam..
- przedstaw ją swoim rodzicom! - powiedział nieco głośniej Zayn głosem, jakby chciał mocno zabłysnąć, na co Lou zaczął śmiać się jeszcze bardziej.
- buraku, przecież jedziemy do jego rodziców w piątek.. - powiedział Louis litościwym głosem. - w zasadzie powinna wiedzieć, że jak zabierasz ją do rodziców i chcesz ją im przedstawić, to to coś poważnego. - dodał po chwili.
- wystarczy jak narazie tego okazywania jak wam na sobie zależy. pasujecie do siebie, obydwoje jesteście dość udani, szczęścia wam jedynie życzyć. - mówił Zayn.

Nie chciałam słuchać dalszego przebiegu rozmowy. I tak źle zrobiłam stojąc tam i słuchając o czym mówią. Ale dzięki temu mogłam jeszcze bardziej być pewna jego uczuć.
Zeszłam na dół do salonu. Niall i Emilka śmiali się z jakiegoś programu, który leciał w tv.
- zbieramy się. - powiedziałam do przyjaciółki.
- ej no kurde jak to? - zapytała mnie z wyrzutem mając jedzenie w buzi.
- no normalnie. - powiedziałam i zaczęłam sprawdzać w torbie, czy nie zapomniałam niczego.
- czekaj, ubiorę się tylko. - powiedziała i pocałowała blondyna w policzek, po czym poszła na górę po swoje rzeczy.

Usiadłam obok Nialla na kanapie. Blondyn zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
- chej Wika. - powiedział ze śmiechem w głosie, na co mi również zachciało się śmiać.
- no chej Niall. - odpowiedziałam.
Nie wiedziałam o co mu chodziło, w końcu już się widzieliśmy dzisiaj.
- o której dzisiaj jedziemy do klubu? - zapytał mnie zmieniając kanały w telewizorze.
- mówili coś wczoraj, że o dwudziestej. - odpowiedziałam.

Wtedy obok mnie usiadł Louis tak gwałtownie, że sama się przestraszyłam.
- chcesz żebym zawału dostała? - zapytałam nadal przestraszona, na co Louis przytulił mnie.
- przepraszam.. muszę coś zrobić, żeby Harry Cię zostawił i mógł być ze mną. - odpowiedział chłopak ze smutkiem w głosie, po czym wybuchnął udawanym płaczem.
- DEBIL! - krzyknął Harry z kuchni, na co Louis wybuchnął udawanym płaczem jeszcze głośniej.

Harry przyszedł z kuchni do salonu i pocałował mnie w usta, po czym usiadł na fotelu.
- eeeej, a ja? - zapytał Louis z wymalowanym smutkiem na twarzy, na co Harry posłał mu buziaka w powietrzu.
- my się będziemy zbierać. - powiedziałam jak Emilka wróciła do salonu.
- już? - zapytał zdziwiony Harry.
- dochodzi dwunasta.. - powiedziałam wstając z kanapy.
- ciekawe czym wrócicie.. - powiedział zlewając nas Harry.
- normalnie, pożyczysz nam samochód. - powiedziałam do niego z miną cwaniaczka.

Harry wypierając się i po kilku próbach bezskutecznego proszenia w końcu się zgodził. Podał mi kluczyki i cała piątka, oraz ja, Emilka i Danielle poszliśmy do garażu.
Za namową Zayna chłopcy odmówili pożegnalną modlitwę w intencji samochodu. Stanęli obok niego i uczcili minutą ciszy ostatni widok JAK IM SIĘ ZDAWAŁO - całego samochodu.
- strasznie śmieszne. - powiedziałam. - a teraz wypad, bo chciałam pojechać do domu. - dodałam.
- BUZIAKI. - krzykną Louis, na co wróciłam się i dałam każdemu chłopakowi buziaka w policzek, oczywiście Danielle także.
- przyjedziemy około dwudziestej. - powiedziała Emilka przytulając się do Nialla, po czym dała mu buziaka w policzek. Obydwie weszłyśmy do samochodu i odjechałyśmy, zostawiając pozostałych
z wyraźnym zdziwieniem w oczach.


*PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:
Dojechałyśmy z Emilką pod dom. Sąsiedzi wchodzący do kamienicy byli najwyraźniej zdziwieni, czym przyjechałam. Zwłaszcza, że wśród mieszkańców tego zadupia nie brakowało zazdrosnych
twarzy. Przez całą drogę Emii opowiadała mi co zaszło między nią o Niallem. Stwierdziła, że zakochała się w nim po uszy, uwielbiała z nim przebywać, przytulać go.
Gdy o tym mówiła na jej twarzy pojawił się uśmiech. Dawno jej takiej nie widziałam. Byłam pewna, że Niall sprawi, że Emilka będzie jeszcze bardziej szczęśliwa.

Weszłyśmy na górę. Dochodziła godzina 14. Poszłam więc szybko pod prysznic, przebrałam się i wyszłam z domu na trening. Wcześniej zadzwonił do mnie Hazza, że przyjedzie na trening
popatrzeć i później pojedziemy do mnie, a od nas do niego do domu a stamtąd z pozostałymi do klubu.



_________________________________

ROZDZIAŁ 14, CHEJ. : D
miałam dodać go wcześniej, ale cały dzień byłam pozbawiona neta, gdyż byłam u babci. : d
ale zdążyłam przez cały dzień napisać dodatkowe rozdziały na następne dwa - trzy dni. : D

mam nadzieję że widać, że coś próbuję wnieść w te rozdziały. nie wiem jednak czy mi to wychodzi, ale STARAM SIĘ.: D

dziękuję, że czytacie tego bloga. chyba czytacie. wiem, że mam trzy zaufane czytelniczki i jestem wam strasznie wdzięczna z tego powodu. : D
chociaż patrząc na dzienną liczbę wejść widzę, że rozdziały czyta więcej osób, ale nie zawsze zostawiają po nich komentarze, z czego jest mi trochę smutno. ; c
ale cieszę się że przynajmniej niektórzy są litościwi i dają mi się cieszyć komentarzami, bo na prawdę dla mnie to bardzo miłe. : D
dziękuję więc i proszę o więcej i więęęęęęęcej. : p xxx

sobota, 8 grudnia 2012

RODZIAŁ #13.

Zeszliśmy z Harrym na dół, wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. W radiu leciałam piosenka Wings - Little Mix. Śpiewała w nim jak wiadomo już wtedy - była dziewczyna Zayna.
- Harry? - powiedziałam do Loczka.
- tak? - zapytał?
- co się stało z Zaynem i Perrie? - zapytałam. - przepraszam że o to pytam.. - dodałam jednak po chwili.
- spokojnie, przecież ci ufam. - powiedział, na co zrobiło mi się bardzo miło. - przestali być ze sobą przez brak czasu. Koncerty nasze i jej, trasy. Stało to się pół roku temu, ale nadal się przyjaźnią.
Co prawda nie są na takiej zasadzie, że dzwonią do siebie codziennie, albo piszą godzinami. Nie raz Zayn zadzwoni, często Perrie dzwoni do nas i wtedy rozmawiamy.
- rozumiem. ale dlaczego nie mogło to wyjść na jaw? - zapytałam.
- modest. - powiedział. - Zayn chciał powiedzieć, co stało się z nim i Perrie, ale nie pozwolono mu. - dodał, a ja nie chciałam już o nic pytać.

Po chwili dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do domu chłopaków. Już na zewnątrz słychać było głośną muzykę, a widok który zobaczyliśmy po wejściu do domu
wcale nas nie zdziwił. W salonie porozrzucane były puszki i butelki po napojach, na podłodze leżały jakieś płyty, a jedzenie było dosłownie wszędzie.
W dodatku Louis tańczył na stole do piosenki Justina Timberlake - My Love.
- ooooooo, dziubaski. - powiedział, gdy nas zobaczył po czym zszedł ze stołu i podszedł do nas. - wiedzieliście te kocie ruchy? - zapytał prowadząc nas bardziej do salonu.
- tak, Lou. bardzo ładnie. - powiedział Harry i usiadł obok Zayna na kanapie.

Zauważyłam, że na drugiej kanapie siedzi Liam i Danielle. Ucieszyłam się strasznie, że mogę ich poznać. Wstali i podeszli do mnie.
- cześć, Wiktoria. jestem Danielle. - powiedziała dziewczyna przybijając mi żółwika i uśmiechając się szeroko. "odbiłam" jej żółwika i przywitałam się z Liamem.
- Liam, panienko. - powiedział ze śmiechem w głosie po czym pocałował mnie w dłoń. jak zwykle szarmancko.

Usiadłam obok nich i oglądaliśmy dalszy występ Louisa. Wtedy zauważyłam, że nie ma Emilki i Nialla.
- gdzie reszta? - zapytałam Dan.
- gruchają sobie na górze. - odpowiedziała z uśmiechem. - poszli jakiś czas temu i nie wracają do tej pory. - dodała i przerwała głośnym śmiechem przez Louisa, który wylał na siebie
dwa litry soku bananowego.
- wyglądasz jak szogun. - powiedział Zayn.
- BARDZO ZABAWNE. - powiedział Louis. - idę się przebrać, zaraz będę, WASZ IDOL POWRÓCI. - dodał ukłaniając się we wszystkie strony i pobiegł na górę.
- coś długo was nie było. - powiedział Liam.
- przepraszam, to moja wina.
- jak się czujesz w ogóle? - zapytał Zayn.
- już lepiej, dziękuję. - odpowiedziałam i nagle ponownie pojawił się Louis.

Usiadł na środku na podłodze i zaczął mówić szeptem.
- oni leżą razem na łóżku. - powiedział wskazując sufit.
- i co w tym dziwnego? - zapytał Liam.
- przecież nie są ze sobą, ani nic.. - odpowiedział na to Louis.
- ale Harry i Wika też nie są, a wyglądają jakby byli. - powiedział Zayn.
- no tu bym ponegocjowała. - wybuchnęła Danielle. Powiedziałam jej wcześniej, że jestem z Harrym, na co ona teraz powiedziała to pozostałym. - jejku, Wika przepraszam.. - powiedziała po
krótkiej chwili.
- daj spokój Dan. - powiedział Hzza. - przecież to żadna tajemnica. - dodał i puścił do mnie oczko.
- UUUUUUUUU, WITAMY PAŃSTWA STYLES. - dodał dość głośno Louis. Po jego słowach czułam, że oblał mnie rumieniec.


*GODZINĘ PÓŹNIEJ*
Siedzieliśmy nadal w salonie. Najwięcej teraz rozmawiałam z Danielle i Liamem, o pracy Dan, o ich planach. Czułam, że Danielle to na prawdę świetna dziewczyna. Tak jak twierdziłam do tej
pory, nie znając jej osobiście, lecz z informacji o niej i Liamie, filmików etc.
Nie wiedziałam co dzieje się z Emilką i Niallem. Postanowiłam więc pójść na górę zobaczyć co z nimi. Dan powiedziała, że pójdzie ze mną.
Weszłyśmy schodami na górę, naszym oczom ukazał się korytarz: <klik>
weszłyśmy w drzwi mieszczące się po lewej stronie.
- pokój Nialla jest tutaj. - powiedziała Dan wskazując czwarte drzwi po lewej stronie.

Drzwi do jego pokoju były uchylone, zaglądnęłyśmy i zobaczyłyśmy Emilkę leżącą obok Nialla, dotykającą jego torsu lewą ręką. Chłopak zawzięcie jej o czymś opowiadał, ale tego już nie
chciałyśmy słyszeć. Pokój chłopaka nie był zbyt duży: <klik>
Poszłyśmy stamtąd czym prędzej zostawiając Emilkę i Nialla ze swoją prywatnością sam na sam.
- widzę, kolejny związek się tworzy. - powiedziała Danielle puszczając mi oczko.
- dokładnie, może Emilce w końcu też się ułoży. - powiedziałam.
- jesteś szczęśliwa z Harrym? - zapytała mnie dziewczyna.
- nie mogę stwierdzić to po połowie pierwszego dnia. - powiedziałam. - kocham go, chcę być z nim, chcę żebyśmy byli szczęśliwi. - dodałam schodząc ze schodów.
Danielle idąca przede mną zatrzymała się w połowie.
- uwierz mi, on też cię pokochał. - powiedziała.
- skąd wiesz? - zapytałam zdziwiona.
- byłam dzisiaj z nimi od południa i słyszałam jego rozmowę z chłopakami. Zapewniał, że zależy mu na Tobie. - powiedziała. - nie masz się czym martwić. - dodała i przytuliła mnie.

Cieszyłam się, że Dan mi o tym powiedziała. Zatwierdziła mnie w przekonaniu, że może być z tego coś więcej.
Zeszłyśmy do salonu i zajęłyśmy swoje miejsca. Chłopcy negocjowali pilnie na jakiś temat.
- słuchajcie laski. - zaczął Louis. - wyjeżdżamy na łikend. - dodał po chwili.
- miłej zabawy. - odpowiedziałam, na co Dan zaczęła się śmiać i przybiła mi piątkę.
- nie rozumiecie, z wami. - dopowiedział Harry.
- mhm, a dokąd? - zapytała Danielle.
- zadzwoniła moja mama, żebyśmy przyjechali do niej. - odpowiedział Hazz.
- właśnie. już rozmawiałem z Anne, odwiedzimy ją w piątek, a na noc pojedziemy do drewnianego domku ojczyma Harrego na tej polanie nad rzeką. - dodał Liam.
- co wy na to? - zapytał porozumiewawczo Zayn.
- beze mnie. - stwierdziła Dan.
- dlaczego, kochanie? - zapytał ją Liam.
- mówiłam ci, urlop mi się skończył, zaczynam pracę od środy. - odpowiedziała. - w środę wyjeżdżamy na tydzień z zespołem. - dodała.
- kurde.. - powiedział Louis.
- ej, ale nic się nie dzieje, wy jedźcie, takich łikendów przed nami jeszcze setki. - powiedziała i uśmiechnęła się do wszystkich.
- Dan ma racje, nie musicie rezygnować ze względu na nas. - powiedział Liam.
- MUSICIE, NAS? chyba się nie słyszysz, jedziesz z nami. - powiedział Louis stanowczym tonem.
- właśnie, Dan pojedzie, a ty sam będziesz siedział w domu? MYLISZ SIĘ KOCHANIE. - powiedział Zayn siadając Liamowi na kolanach.
Liam spojrzał na Dan z pytającym wzrokiem, na co dziewczyna zaczęła się śmiać.
- przecież oni mają rację. - powiedziała. - jedziesz i nie ma mowy. - dodała równie stanowczo, jak Louis.
- bez Ciebie? - zapytał ją.
- LIZUUUUUUUUSEK. - krzyknął Louis, na co Zayn i Harry zaczęli się śmiać. Wyraz twarzy Liama nie zmieniał się. Patrzył na Danielle jakby chciałby jej powiedzieć 'mimo, że to tylko siedem dni
będę strasznie za Tobą tęsknił' - to było słodkie.
- kochanie, nie raz ja wyjeżdżałam bez Ciebie, przez co ty zostawałeś sam z chłopakami. stało nam się coś? - zapytała i pocałowała chłopaka w usta.

Zazdrościłam im takiego związku, widać było po nich, że szaleją za sobą. Teraz siedzą objęci ze sobą i nadal śmieją się z tekstów Zayna i Lou. a Harry..
Hazza siedział na fotelu i patrzył na mnie. Nagle oczami pokazał mi górę, jakby chciał powiedzieć, żebyśmy tam poszli. Wstałam więc z kanapy, Harry za mną i poszliśmy na górę.

Weszliśmy do sypialni Harrego. Chłopak pocałował mnie w usta, a następnie obdarował mnie swoimi pocałunkami po szyi. Wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko. Siedzieliśmy i nadal się
całowaliśmy. Czułam się cudownie, jak nigdy wcześniej. Czekałam na taki moment, dawno już chciałam go pocałować, ale nie miałam odwagi zrobić tego pierwsza.
Cieszyłam się, że Hazza pierwszy to zrobił. Do tej pory wstydziłam się dać mu głupiego buziaka w usta. Od tej pory wiedziałam, że zmienię to.

Całowaliśmy się dobrą długą chwilę. Harry zaczął dotykać mojego brzucha, pleców. Bałam się tego, co zaraz miałoby zajść, nie chciałam tego jeszcze robić. No ale przecież to Styles, czwarta
randka i już łóżko. haha, na pewno nie.
- przestań. - powiedziałam śmiejąc się, gdy chłopak wyczuł mój czuły punkt na łaskotki, jakim są miejsca pod żebrami z tyłu.
- bawi cię to? - zapytał równie śmiejąc się i zaczął mnie łaskotać.
- przestań Harry, proszę! - powiedziałam głośniej i sama zaczęłam go łaskotać, ale to nie działało.

Nasze twarze zbliżyły się do siebie. Harry popatrzył mi głęboko w oczy.
- kocham Cię. - powiedział i ponownie namiętnie mnie pocałował.



PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:

Zeszliśmy z Harrym na dół. Wszyscy siedzieli w salonie i pili piwo, włącznie z Niallem i Emilką. Wtedy zobaczyłam, jaka Emilka jest szczęśliwa.
Siedziała Niallowi na kolanach, a on bawił się jej bransoletką, jednocześnie rozmawiając z Dan. Emii ubrana była w to: <klik> a włosy miała spięte w kucyk.
Usiedliśmy z Harrym na podłodze, bo tylko tak było miejsce.
- ej słuchajcie, jest taki pomysł. idziemy jutro do klubu? - zaproponowała Danielle.
- właśnie? tego w centrum, co mamy go wypróbowanego. - dodał Zayn patrząc na Harrego.
- mi pasuje. - powiedział Hazza. - Wika? - zapytał mnie o zdanie.
- jak się będę dobrze czuła, to w porządku. - odpowiedziałam.

Siedzieliśmy jeszcze, wypiliśmy kilka piw i zeszło nam to 1:30.
- zbieramy się? - zapytała Emilka w pewnej chwili.
- jest chyba problem. - powiedziałam.
- jaki? - zapytała za zdziwieniem.
- spójrz. - pokazałam na Louisa leżącego na kanapie, Zayna śpiącego na fotelu i Harrego i Nialla grających w szachy, wszyscy byli pod wpływem. Wydawało mi się, że Niall i Harry raczej
pod największym.
- musicie więc zostać. - powiedział Liam sprzątając puszki ze stołu. - ja też wypiłem i nie dam rady was odwieźć. - powiedział z uśmiechem.
- i czego się cieszysz? - zapytała Emilka ze śmiechem w głosie,.
- bo musicie zostać. - powiedział i wyszedł do kuchni.

Danielle wróciła z łazienki i usiadła obok śpiącego na kanapie Louisa.
- nie mam prawka. - powiedziała. - przecież śpicie u swoich, nic wam się nie stanie. - powiedziała z uśmiechem w głosie.

Umówiliśmy się, że ja będę spała u Harrego w pokoju, a Emilka u Nialla.
Zaprowadziłam więc Harrego do pokoju, po czym chłopak położył się na łóżku i momentalnie zasnął. Z pozostałymi było podobnie.


_______________________________
ROZDZIAŁ TRZYNASTY. XD
jest i Liam. : D nawet szarpnęłam się na Danielle. : d
może i nie jest najlepszy, ale myślałam nad nim dzisiaj pół dnia. xd

+ dziękuję za komentarze i proszę o więcej. : D xx

piątek, 7 grudnia 2012

ROZDZIAŁ #12.

*NIEDZIELA, 11 LISTOPADA

Wstałam o 11:04. Emilka była raczej u siebie, bo w przedpokoju wisiała jej kurtka. Musiała wrócić późno, skoro śpi do tej pory. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbatę. Wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć, a moim oczom ukazał się niecodzienny widok. Stali tam czterej chłopcy i uśmiechali się szeroko.
- chejka Wika! - jako pierwszy powiedział Louis.
- cześć Wikuś. - dodał Niall i Zayn jednocześnie, w trójkę weszli do domu. Następnie podszedł do mnie Harry.
- cześć. - powiedział i patrzył na mnie.
- cześć Harry. - powiedziałam i przytuliłam go, na co on zareagował tak samo.

Przytulił mnie tak mocno, że poczułam dziwne łaskotanie w brzuchu. Coś, co czułam wtedy, gdy pocałował mnie pod halą sportową.
Poszliśmy do salonu, w którym siedział Louis i przełączał kanały w telewizji. Drzwi do pokoju Emilki były otwarte i zauważyłam, jak Niall i Zayn przymierzają się do obudzenia jej.
Po chwili słychać było piski Emilki, i krzyki ' przestańcie mnie łaskotać!' - Niall wrócił po chwili, a Zayn dalej robił to samo.
- chcecie coś do picia? - zapytałam Harrego, Nialaa i Lou.
- kawę proszę. - powiedział Louis.
- ja też. w sumie czekaj, pomogę ci. - powiedział Niall i poszliśmy do kuchni zostawiając pozostałych.

Niall to miły chłopak. Strasznię go lubiłam. Był zabawny i sprawiał wrażenie, że niczym się nie przejmuje. jednak był wrażliwy.
- Wika? - powiedział wyciągając kawę z szafki. - kochasz Harrego? - zapytał bezpośrednio.
- skąd to pytanie? - zapytałam zdziwiona.
- przepraszam, po prostu zapytałem. - powiedział i usiadł na krześle przy stole.
- nie wiem co mam ci na to odpowiedzieć. - dodałam dosiadając się do blondyna. - nigdy nie czułam tego, co czuję z nim. jeśli wiesz o co mi chodzi. - stwierdziłam.
- pasujecie do siebie. - powiedział uśmiechając się szeroko.
- jednak wątpię, żeby coś z tego było. - odrzekłam na jego słowa. Wtedy do kuchni wszedł Zayn.
- koniec zabawy? - zapytał Niall zgrywając oburzenie.
- oj ty zazdrośniku ty. - powiedział Zayn ciągnąc Nialla za policzki.
- mhm. - odparł blondyn.

Woda zagotowała się. Chłopcy zrobili kawę, a ja poszłam do pozostałych do salonu. Usiadłam obok Harrego, a on przytulił mnie. Coraz bardziej czułam, że go kocham. Nie chciałam
odrywać się z jego ramion, mogłam zostać tak wiecznie.
- a właśnie, Wikuś. - powiedział Zayn wyciągając coś z plecaka. - trzymaj. - podał mi cztery pudełeczka z lekarstwami.
- na grypę, przeziębienie, gardło, kaszel suchy, mokry.. - dodał Louis ze śmiechem w głosie.
- dziękuję wam, miałam właśnie prosić Emilkę, żeby poszła mi do apteki bo nic nie mamy. - powiedziałam. -  ile jestem wam winna? - zapytałam po chwili.
- nic, przecież jesteśmy przyjaciółmi. - powiedział Louis i zaczął śpiewać piosenkę Adele, która leciała właśnie na mtv.

Przyjaciółmi. Mam nadzieję. Ale nie chcę być przyjaciółką Harrego. Chcę z nim być. Tylko co z tego, ja mogę sobie chcieć. Cóż, nie ważne. - myślałam przez ten czas.
Chłopcy wypili kawę i zbierali się do wyjścia.
- KURDE, zapomnielibyśmy. - powiedział Niall. - dzisiaj przyjeżdżamy po was i jedziemy do nas do domu, Liam przyjechał od rodziców i strasznie chciał was poznać. - dokończył.
- o której? - zapytała Emilka.
- 17? - zaproponował Harry.
- mi odpowiada, Wika? - zapytała Emii.
- nie wiem, nie chcę was na prawdę pozarażać. - powiedziałam.
- twoja choroba, to nasza choroba. - zażartował Louis. - o 17 ktoś po was przyjedzie. - dodał i wyszli z domu.

Poszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie.
- o której wróciłaś? - zapytałam.
- koło pierwszej. czemu tak szybko poszłaś? - zapytała mnie przyjaciółka.
- źle się czułam. - odpowiedziałam.
- Harry wrócił dość smutny. - powiedziała Emii dając mi do zrozumienia, że źle robię. Ale ona nawet nie wiedziała, co robię, skoro nie robiłam nic.
- ale dzisiaj nie był smutny, jak było widać. - odpowiedziałam.

Wstałam i poszłam do swojego pokoju. Ogarnęłam go trochę i położyłam się na łóżku. Byłam zmęczona mimo, że spałam dość długo. Nie wiedziałam co ze mną. Postanowiłam, że zdrzemnę
się na chwilę.



*PÓŹNIEJ:
Obudziłam się. Czułam się nareszcie wyspana. Sięgnęłam po telefon, miałam cztery nieodebrane esemesy. Na zegarku była godzina 18:04. Nagle poczułam, jak za mną, na łóżku ktoś leży.
Odwróciłam się i zobaczyłam najsłodszą rzecz jaką kiedykolwiek widziałam. Na łóżku leżał Harry. Jego twarz zwrócona była do mnie, wydawało mi się, że chyba zasnął.
Chciałam wstać z łóżka, żeby zaświecić duże światło, bo na szafce świeciła się jedynie mała lampka. Mimo wczesnej godziny, na zewnątrz było ciemno. Schodząc z łóżka, obudziłam Harrego.
- Wika? - powiedział sennym głosem. - przepraszam, czekałem na ciebie i nie chciałem cię budzić. chyba zasnąłem.. - dodał.
- nie przepraszaj, nic się nie dzieje. - powiedziałam. - a gdzie reszta? - zapytałam po chwili.
- oni pojechali już, z dwie godziny temu. nikt nie chciał cię budzić, wiedzieliśmy że się źle czujesz. dlatego Niall wziął Emilkę i pojechali do nas, a my mamy przyjechać jak wypoczniesz. - powiedział
i uśmiechnął się.

Usiadłam obok niego i przytuliłam się do niego, po czym dałam buziaka w policzek.
- za co to? - zapytał Harry.
- za nic, że jesteś, że opiekujesz się mną. - powiedziałam. - dobry z ciebie przyjaciel. - dodałam, poklepałam go po plecach i podeszłam do szafy.

Harremu wyraźnie zrzedła mina. Widziałam to. Szukając ubrań w szafie chłopak nagle złapał mnie od tyłu za brzuch.
- czemu tylko przyjaciel? - zapytał mnie po cichu, aż po moim ciele przeszły ciarki. nie wiedziałam, co mam mu odpowiedzieć.
- a co więcej? - zapytałam stojąc nieruchomo. Harry na moje słowa puścił mnie i usiadł na fotelu stojącym obok szafy. - nie wydaje ci się, że trochę krótko..
- nie. - wstał, wziął moją twarz w swoje dłonie i popatrzył mi głęboko w oczy. - kocham cię. - powiedział. nie wiedziałam jak mam za to zareagować.
- Harry.. - powiedziałam, gdy nagle do chłopaka zadzwonił telefon.

           - halo? - powiedział do słuchawki. - zaraz będziemy. dobra, to szykujcie już tam. - powiedział na koniec i rozłączył się.
- mówiłaś coś. - powiedział nadal patrząc mi głęboko w oczy.
- jedziemy? - zapytałam zmieniając temat.
- czekam w salonie. - powiedział ze smutną miną i wyszedł. Chyba zrozumiał, że nie chcę narazie o tym mówić.

Powiem mu jednak, że go kocham. - postanowiłam. nie wiedziałam jednak, czy ma to jakikolwiek sens, jak to się zaraz skończy. ale trudno, to było silniejsze ode mnie. musiałam.
przebrałam się w to: <klik> , włosy zostawiłam rozpuszczone. poszłam do salonu, w którym siedział
Harry. Usiadłam obok niego, a on zmierzył mnie wzrokiem.
- śliczna jesteś. - powiedział lekko się uśmiechając.
- LIZUS. - odpowiedziałam i poczochrałam go po głowie.
- mówię prawdę. - powiedział uśmiechając się jeszcze bardziej.
- mimo choroby? - zapytałam z miną cwaniaczka.
- mimo wszystkiego.  - powiedział.
- chciałam dokończyć. - powiedziałam, a Hazza popatrzył na mnie z wymalowaną nadzieją na twarzy. - bo chciałabym z tobą spróbować. - powiedziałam. - Harry też cię kocham. Mimo mojej platonicznej miłości, która trwa od dwóch lat, aż do tamtego tygodnia, kiedy przekonałam się, jaki na prawdę jesteś. I jestem pewna tego.. - dokończyłam.

Harremu od razu zaświeciły się oczy. Od razu uśmiechnął się jeszcze bardziej. Kochałam go. Czułam to w środku coraz bardziej, nie wiem ile razy o tym pomyślałam w ciągu tamtych kilku sekund.
- nawet nie wiesz, jak się cieszę. - powiedział i przytulił mnie.
- czuję chyba to samo. - powiedziałam.




___________________
NA PIĄTEK ROZDZIAŁ DWUNASTY. XD
czuję się, jakbym nie miała życia towarzyskiego siedząc przed kompem w piątkowy wieczór i pisząc rozdziały. xd jednak sprawia mi to przyjemność w pewien sposób, chociaż pewnie i tak nikt tego nie czyta, oprócz trzech osób które na bierząco komentują. i dziękuję wam za to strasznie. : D

PROSZĘ O WIĘCEJ ! : D