Wyszliśmy z domu Dan i poszliśmy do samochodu.
- musimy zajechać jeszcze pod halę sportową. - powiedział Hazza przekręcając kluczyk w stacyjce.
- a po co? - zapytałam zdziwiona.
- przcież musiałem czymś dojechać do ciebie. - odpowiedział Hazza. - Zayn przyjechał ze mną i zostawił tam samochód. - dodał.
Popatrzyłam się na Malika, na co on mi pomachał mrużąc oczy, co było dość zabawne.
Odjechaliśmy spod domu Dan.
Niecałą godzinę później byliśmy pod moim domem.
- chodźcie na górę. - powiedziałam. - muszę się umyć i przebrać.
- długo ci to zajmie? - zapytał Harry patrząc na zegarek.
- która jest godzina? - zapytałam go.
- 18:13. - odpowiedział. - w zasadzie jechaliśmy szybciej. - dodał.
- to jak robimy? - zapytał Zayn Harrego.
- to chodźmy. - odpowiedział Styles. - Wika, 40 minut masz. - powiedział do mnie łapiąc mnie za rękę.
- OHO, początek związku, a ten już stawia warunki. - powiedział śmiejąc się Zayn.
*PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:
Chłopcy siedzieli w salonie i oglądali tv. Ja w tym czasie wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się. Przed tym jednak wysuszyłam włosy i wyprostowałam je.
Ubrałam się w to: <klik>
Nie wiedziałam, czy spodobam się Harremu. Zaryzykowałam jednak. Wyszłam z łazienki i poszłam do salonu.
- łał. - powiedział Malik, a Hazza siedział obojętnie.
- może być? - zapytałam patrząc na mulata, nie zwracając uwagi na obojętność Harrego.
- no jasne, jak zwykle ślicznie. - powiedział uśmiechając się Zayn.
- LIZUS. - zdefiniował go Harry, po czym podszedł do mnie i pocałował w usta.
- wyglądasz pięknie. - powiedział patrząc mi w oczy.
Spakowałam do torebki telefon i podręczną kosmetyczkę, na wszelki wypadek, oraz portfel.
Założyłam na siebie czarny płaszcz i wyszliśmy z domu.
Teraz pojechaliśmy pod halę sportową, która była po drodze, bo w połowie do domu chłopaków. Zayn wybiegł niemalże z samochodu Harrego i pobiegł do swojego, po czym odjechaliśmy.
- o której chcecie w piątek jechać? - zapytałam Harrego wyjeżdżając z parkingu.
- tak, żeby na 15 być. - odpowiedział mi. - Niall chce się jeszcze załapać na rodzinny obiad w moim domu. - dodał ze śmiechem w głosie.
- denerwuję się. - oznajmiłam Loczkowi.
- dlaczego? - zapytał ciepłym głosem. - moi rodzice Cię nie zjedzą. - dodał puszczając oczko. Czasami wydawało mi się, czy on nie ma tiku nerwowego, bo cały czas puszczał mi oczko..
- nie chodzi o to. - powiedziałam. - boję się, że twoja mama mnie nie polubi. - dodałam nieco ciszej, gdyż mogło wydawać mu się śmieszne to, co powiedziałam.
- jeśli ja Cię pokochałem, ona też Cię pokocha. - powiedział i złapał mnie na kolano.
Za piętnaście minut dojechaliśmy pod dom chłopaków. Zayn i Hazza wyszli szybko i poszli od razu do swoich pokoi przygotować się. Na miejscu była już Danielle i Liam, siedzieli
w jadalni i jedli ciastka zrobione wcześniej przez Louisa.
- dobre? - zapytał Lou smyrając Liama po karku, jednak Liam nie odzywał się nic. - PYTAM, CZY DOBRE?! - powiedział głośniej, ale i tym razem Liam nie odpowiedział mu, ze względu, gdyż miał jedzenie w buzi.
- przepyszne. - powiedziała z uśmiechem Dan. - Wika, chodź do nas. - powiedziała dziewczyna jak mnie zobaczyła.
- gdzie Niall i Emii? - zapytałam siadając obok niej na krześle.
- są na górze. - powiedział Lou. - Emilka przywiozła swoje rzeczy z domu i teraz się zbierają. - dodał puszczając oczko. Następny z tikiem nerwowym.. - swoją drogą wyglądasz olśniewająco. -
oznajmił Louis.
- mhm, hamuj się, Boo Bear. - powiedział Harry wchodząc do jadalni, jednocześnie zapinając guzik w swojej zielonej koszuli w kratkę. Wyglądał słodko.
- przecież nie poderwę Ci laski.. - powiedział z burzliwą miną, zupełnie jakby był o Harrego zazdrosny. - w zasadzie WIEM ŻE KOCHASZ TYLKO MNIE. - powiedział po chwili.
Chłopcy sprzeczali się jeszcze, wtedy do kuchni weszła Emilka z Niallem.
- cześć wam. - powiedziała wesoło dziewczyna.
- chejka. - dodał Niall szukając coś w szafce nad lodówką.
- łaaaaaaaaaaał, Emi. masz świetne nogi. - powiedział po chwili Harry, gdy w pełni zobaczył moją przyjaciółkę. Widziałam, jak zaświeciły mu się oczy na jej widok. Nie zdziwiło mnie to, bo wyglądała ślicznie, Ubrana była w to: <klik> , <klik>
- dziękuję. - odpowiedziała równie miło Emilka.
Nie powiem, że nie, bo zrobiłam się zazdrosna. Chciałam, żeby Hazza prawił mi takie komplementy, ale jakby zobaczył moje nogi, co najwyżej przestraszyłby się.
- chodź na górę. - powiedziała Danielle, złapała mnie za rękę i poszłyśmy do sypialni Liama.
- po co tu przyszłysmy? - zapytałam.
- trzymaj. - podała mi papierową torbę. Taką, do jakiej przeważnie pakowane są ciuchy w butikach. Popatrzyłam na nią zastygając niczym kamień. - zobacz wariatko co jest w środku. - wybuchnęła śmiechem.
W torbie znalazłam piękną sukienkę: <klik>
- to dla Ciebie. - dodała Danielle. - noszona tylko raz, jest teraz na mnie za wąska. - dodała.
- ale Dan, ja nie mogę tego wziąć. - powiedziałam i oddałam jej torbę. - nie chodzę w sukienkach. - dodałam po chwili.
- wiem, bo masz kompleksy. - powiedziała dziewczyna z miną cwaniaczka. - nie rozumiem właściwie dlaczego masz mieć kompleksy. masz śliczne nogi. - dodała.
- nie widziałaś ich bez spodni.. - powiedziałam wywracając oczyma.
- dlatego chcę zobaczyć. - powiedziała. - idź się przebierz do łazienki.
Zrobiłam tak, jak powiedziała Danielle. Poszłam do łazienki za pokojem Liama, przebrałam się w sukienkę i wyszłam. Fakt, sukienka była śliczna. Ale na pewno musiała być droga.
Może i Dan mogła pozwolić sobie na takie rzeczy, ale mi było nie zręcznie przyjmować od niej coś takiego..
Wyszłam z łazienki i wróciłam do sypialni. Dan przeglądała się w lustrze. Gdy zobaczyła mnie, niemalże otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia.
- WYGLĄDASZ NIEZIEMSKO. - powiedziała i oglądnęła mnie z wszystkich stron. - i ty mówisz, że masz brzydkie nogi?! - zapytała z wyrzutem.
- no popatrz. - wskazałam na nie. Nie podobało mi się głównie w nich to, że są takie suche i cieńkie. Chociaż gdy patrzyłam na nogi Danielle stwierdziłam, że mamy podobne i nie ma
się co martwić. chyba..
- daj spokój, kochanie. - powiedziała. - jesteś śliczna. - dodała z uśmiechem na twarzy. - teraz śmigamy na dół, dochodzi 20.
Zrobiłam więc tak, jak powiedziała Danielle. Zeszłyśmy na dół do jadalni, gdzie siedzieli pozostali. Danielle weszła jako pierwsza, a ja za nią.
- moi drodzy, przedstawiam wam ZUPEŁNIE ODMIENIONĄ Wiktorię Nowicką. - oznajmiła, na co wszystkie oczy zwróciły się ku mojej osobie.
- pierwszy raz w sukience, nie wierze.. - powiedział Louis podbiegając do mnie i oglądając mnie z każdej strony.
- niesamowite.. - dodał Niall.
Zayn z Liamem i Danielle wymieniali się komentarzami na temat mojego wyglądu. Mnie najbardziej jednak interesowała reakcja Harrego.
Podszedł do mnie i powiedział do ucha:
" jesteś pewna, że chcesz wychodzić? zawsze możemy zostać sami.. tak wiesz, tylko ty i ja." powiedział z podejrzliwym uśmiechem, na co ja wybuchnęłam śmiechem.
- przestań. - powiedziałam nadal śmiejąc się. - nie zostanę z tobą, boję się. - powiedziałam z żalem w oczach, na co Harry zaczął się śmiać.
- jesteś śliczna. - powiedział mi ponownie do ucha i lekko złożył pocałunek na moim karku.
_____________________
JEEEEEJU, przepraszam, że dopiero teraz.. i tak o tej porze zapewne żadna z was tego nie przeczyta. xd
ale wcześniej uczyłam się i nie miałam jak dodać rozdziału. : c
CIESZĘ SIĘ Z SZEŚCIU KOMENTARZY, serio. : D
Dziękuję za nie. xx I OCZYWIŚCIE PROSZĘ O WIĘCEJ.
+ wracając do Haylor. słyszałyście, jak podobno Harry powiedział, że akcja z trzymaniem się za ręce przed fotoreporterami to wymysł Taylor? ŻAŁOSNE.. -,-'' nie wiadomo jednak, czy to prawda, ok. ale żałosne no. C:
++ słyszałam jeszcze, że podobno Haylor to rzecz realna i ujawnili się dzisiaj w jakimś wywiadzie. japiernicze, czego to ludzie nie wymyślą. xd
+ jeśli chodzi o Twittera, to proszę bardzo kliknąć follow u :
@1DAremyDrugs1
NOWA NASZA SIOSTRA W RODZINIE, TRZEBA JEJ POMÓC ZDOBYĆ FOLLOWERSY. : D
z góry dziękuję w jej imieniu. : D #1DFAMILY.
Na tym blogu umieszczane będą opowiadania i imaginy o One Direction, oraz fakty i informacje o nich. ; d
poniedziałek, 10 grudnia 2012
ROZDZIAŁ #15.
*NA TRENINGU*
Jak zwykle spóźniłam się. Na miejscu byłam o 15:10, a trening zaczynał się o 15. Dziwiłam się, że jeszcze trener po mnie nie dzwonił. Harry miał czekać na mnie pod halą, tak jak się z nim
umawiałam. Czekał na mnie. Gdy podjechałam pod budynek stał i uśmiechał się.
- cześć kochanie. - powiedział jak wyszłam z samochodu.
- cześć skarbie. - starałam odpowiedzieć się równie miło.
Hazza podszedł do mnie i pocałował mnie w usta. Wtedy przy drzwiach wejściowych pojawił się trener i Alyssa. Dziewczyna stała z rękoma skrzyżowanymi na piersiach. Minę miała, jakby chciała mnie conajmniej zabić.
- ileż można czekać?! - wydarł się praktycznie na mnie trener. - nie mówiłem ci, że jako kapitan nie możesz pozwolić sobie na takie zachowania? - kontynuował.
- ale proszę na mnie nie wrzeszczeć. - powiedziałam wyciągając torbę z samochodu.
- NIE MOGĘ BYĆ SPOKOJNY W TAKIEJ SYTUACJI! - powiedział dwa razy głośniej. - czekają na ciebie ze związku piłki ręcznej.. - dodał.
Zrozumiałam, że sprawa jest poważna skoro chcą ze mną rozmawiać. Nie żegnając się z Harrym pobiegłam do szatni, zostawiając mojego chłopaka, Alyssę i trenera na zewnątrz.
Nie wiedziałam, czy to dobry pomysł. Słyszałam, jak Alyssa przywitała się z Harrym najbardziej idiotycznym słodziutkim głosem, jaki do tej pory słyszałam.
W szatni była jedynie Veronica.
- nareszcie jesteś! - powiedziała z ulgą gdy zobaczyła mnie wchodzącą do szatni.
- co się dzieje tak w ogóle? - zapytałam przebierając koszulkę i spodenki.
- chcą z tobą rozmawiać.. - powiedziała wyraźnie smutna Veronica. - chyba obydwie wiemy co to oznacza. - dodała.
- co oznacza? - zapytałam. nie wiedziałam o co jej chodzi.
- o awans. - odpowiedziała i wtedy do szatni wszedł trener.
- szybciej. proszę Wiktoria. - powiedział do mnie błagalnym głosem.
- jestem już gotowa. - odpowiedziałam wiążąc kucyka.
Wyszliśmy z szatni i poszliśmy na salę treningową. Przy ogromnym stole siedziały dziewczyny z zespołu i zarządcy związku piłki ręcznej. Z Verką usiadłyśmy na końcu stołu.
- jeżeli wezmą cię, to ja odejdę. - powiedziała z żalem i smutkiem w oczach Veronica. Obok nas dosiadła się Lilliane.
- już wszystkie? - zapytał dyrektor.
- tak. - odpowiedział trener, gdy ostatnie woLne miejsce zajęła Alyssa.
Widziałam, jak Harry usiadł na trybunach. Cieszyłam się, że jest ze mną. Nastąpiła cisza. Wszystkie oczy sKierowane były na dwóch zarządców.
- witam was. - powiedział jeden z nich. - nazywam się Chris. - dodał.
- a ja Rufus. - zaznaczył młodszy.
- pewnie wiecie z jakiego powodu pojawiliśmy się dzisiaj na waszym treningu. - powiedział Chris. - potrzebujemy dwóch zawodniczek. - dodał.
Nastąpiło niewielkie zamieszanie, dziewczyny zaczęły szeptać coś między sobą.
- spokój ! - krzyknął trener. - teraz przejdziecie do gry. zagracie JEDEN mecz, a dalej dowiecie się później. - dodał i weszłyśmy na boisko.
Dzisiaj znowu grałam jako główna rozgrywająca. Przed gwizdkiem, gdy dziewczyny ustawiały się na pozycjach popatrzyłam na Harrego. Nawet nie zauważyłam, jak dosiadł się obok niego
Zayn. Mulat pomachał mi i krzyknął 'POWODZENIA'. Usłyszałam, jak niektóre z dziewczyn mówiły między sobą coś o mnie i o chłopakach z One Direction.
Wiem, że były zazdrosne. Nie raz rozmawiały na ich temat w szatni. Mówiły, że Zayn jest nieziemsko przystojny. Wtedy nie odzywałam się nic. Ale dzisiaj mogę powiedzieć to samo, a nawet
więcej. Mogę powiedzieć coś o jego charakterze.
Z Veronicą grałyśmy dzisiaj w przeciwnych drużynach. Zawsze grę traktowałyśmy jako zabawę, pasję, lecz od nie dawna jako pracę.
Zabrzmiał dźwięk gwizdka. Zaczęłysmy grę, która miała trwać jedynie dwadzieścia minut. Co chwila widziałam, jak Chris i Rufus negocjują coś z naszym trenerem. Marco próbował
z nimi coś pilnego negocjować, ale chyba bez skutku.
Ten "mecz" wygrałyśmy 11 do 6. Strzeliłam osiem bramek, jedną Lilliane, dwie Marica i jedną Kaja. w przeciwnej drużynie zaś Veronica strzeliła pięć, a Alyssa jedną.
Po meczu usiadłyśmy ponownie przy stole. Marco wykłócał się o coś z Chrisem, a Rufus siedział i usmiechał się do mnie szeroko.
Był to żałosny, a za razem śmieszny widok. Przylepił swój wzrok we mnie, że aż poczułam się niezręcznie. Na szczęście za chwilę wrócili pozostali dwaj faceci.
Podjęliśmy decyzję. - przemówił Chris, a trener siedział wyraźnie załamany. - mamy propozycję dla dwóch najlepszych dziewczyn. - dodał.
- dzisiejszy mecz utwierdził nas w przekonaniu. - dodał Rufus.
- możecie pogratulować Veronice i Victorii. - powiedział Chris i zaczął klaskać, a razem z nim dziewczyny z zespołu. Oczywiście oprócz Maricy i Alyssy, przez które przemawiała zazdrość.
Nie uwierzyłam w to, co usłyszałam. Byłam w takim szoku, że nie docierały nawet do mnie gratulacje ze strony dziewczyn.
Od dzisiaj moje życie miało się zupełnie zmienić. Miałam grać w największym klubie w Londynie i jeździć na mecze na których będziemy grać z drużynami z innych krajów, wysp.
Harry i Zayn gwizdali na trybunach, na co chciało mi się śmiać. Dziewczyny udały się do szatni, jednak ja i Verka miałyśmy zostać.
Usiadłyśmy ponownie przy stole, obok trenera, Chrisa i Rufusa.
- zgadzacie się? - zapytał Chris z nadzieją w oczach.
- szukamy kogoś takiego jak wy. - dodał Rufus, a trener nie odzywał się nic.
- nie wiem jak Wika, ale ja jak najbardziej. - oznajmiła Vera. - to dla nas wielka szansa. - dodała patrząc na mnie.
- szansa sransa. - powiedział trener z wyrzutem w głosie.
- sam nawet trener mówił do mnie że to, że zostałam kapitanem drużyny jest wielkim wyróżnieniem. - powiedziałam, na co on wyśmiał mnie.
- Wiktoria, zgadzasz się? - zapytał Chris. Dziwiło mnie to, że nie mam w ogóle czasu na zastanowienie się. Ale musiałam szybko podjąć decyzję. Pewnie na moje miejsce było setki innych, dobrych dziewczyn.
- tak. - oznajmiłam, po czym trener wstał z krzesła i wyszedł z sali.
- bardzo się cieszymy. - powiedział Rufus z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Zaprosimy was na podpisanie umów na środę, w porządku? - zapytał Chris.
Zgodziłyśmy się na środę, na godzinę osiemnastą. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę z nimi i poszłyśmy do szatni się przebrać. Nie było w niej nikogo.
- to niesamowite! - krzyknęła Veronica.
- też nie mogę uwierzyć, że nam się udało. - powiedziałam uśmiechając się.
Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę na ten temat i umówiłyśmy się, że przyjadę po nią w środę.
- to do zobaczenia. - powiedziała Werka wychodząc przede mną z szatni.
Ubrałam kurtkę i także wyszłam. Zamknęłam ją na klucz i poszłam odnieść go do kantorka mieszczącego się przy drzwiach wyjściowych. Dostrzegłam, że zaraz niedaleko na ławce siedzi
trener.
- trenerze? - podeszłam do niego i usiadłam obok.
- jaki trenerze.. - odpowiedział na to. - teraz już kto inny będzie twoim trenerem.. - dodał.
Wtedy zrozumiałam o co mu chodzi.
- straciłem dobre zawodniczki.. - powiedział po czym wstał. - powodzenia. - dodał podając mi rękę.
Odwzajemniłam uścisk dłoni, następnie Marco odszedł. Zrobiłam więc to samo i wyszłam przed budynek. Tam czekał na mnie Hazza i Zayn. Malik palił papierosa.
- nono, gratulacje. - powiedział Zayn przytulając mnie. - więc dzisiaj opijamy awansik? - zaproponował.
- haha, dokładnie. nawet nie wiecie jak się cieszę. - powiedziałam.
- nawet nie wiesz jaki jestem z ciebie dumny. - powiedział Harry i pocałował mnie w czoło. - jedziemy? - zapytał.
- tak, jedźmy. - odpowiedział Zayn gasząc peta.
Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Ustaliliśmy, że najpierw pojedziemy do Danielle i Liama, którzy są u dziewczyny w domu, a później do nas, żebym mogła się przebrać na wieczorne wyjście.
Jechaliśmy około półtorej godziny. Dan mieszkała na obrzeżach miasta.
Zajechaliśmy pod niewielki domek stojący za szarą bramką. Przed domem leżał duży, biały pies.
- James! - krzyknął Zayn, na co pies podniósł się i podbiegł do bramki.
- jest tu ktoś? - zapytał nas Harry, jakbyśmy mieli jeszcze jakiekolwiek o tym pojecie.
Wtedy z domu wyszła Danielle.
- witajcie! - krzyknęła zapinając bluzę. Podeszła do furtki i otworzyła ją.
- cześć Dan. - powiedziałam i pocałowałam dziewczynę w policzek.
- cześć laska. - powiedział Zayn i wszedł na posesję.
Harry także przywitał się z dziewczyną i poszliśmy do domu.
- proszę, tu powieście kurtki. - wskazała na wieszaki mieszczące się na ścianie w przedpokoju:
Zrobiliśmy jak powiedziała i weszliśmy do salonu. Dom Danielle był mały, ale bardzo ładnie urządzony. Mieściły się w nim trzy pokoje - salon, sypialnia i pokój w którym dziewczyna
przyjmowała gości. Z drugiej strony mieściła się kuchnia z jadalnią, a na wprost drzwi łazienka.
- chcecie coś do picia? - zaproponowała dziewczyna.
- herbatę nam zrób. - powiedział Zayn, na co przytaknęłam. Usiedliśmy w salonie na kanapie. Wtedy przyszedł do nas Liam.
- gdzie reszta? - zapytał stawiając przed nami na stole kubki z herbatą.
- Niall i Lou w domu, zbierając się. - odpowiedział Harry.
- my byliśmy na treningu u Wiki. - dodał Zayn. - będzie co opijać. - powiedział z uśmiechem na twarzy sięgając po cukier stojący na środku stołu.
- co się takiego wydarzyło? - zapytała Danielle siadając obok Liama.
- otóż moja dziewczyna dostała awans i od stycznia będzie grać w Londyńskim klubie piłki ręcznej. - powiedział z dumą w głosie Styles.
- naprawdę? - zapytała zdziwiona Danielle z uśmiechem na twarzy. - to gratuluję kochana. - dodała przybijając mi jak zwykle żółwika.
- to świetna wiadomość. - powiedział Liam. - na pewno będziesz więcej zarabiać i będziesz miała zagwarantowaną przyszłość. - dodał z uśmiechem na twarzy.
Podziękowałam im i zajęłam się słuchaniem dalszej ich rozmowy na różne tematy. Jakby się tak zastanowić nad tym, to może mają rację. Wiedziałam, że stawka będzie większa, za samo
bycie w klubie, a dodatkowo za każdy mecz. Mogłybyśmy się z Emilką rozejrzeć za nowym mieszkaniem. W zasadzie nie ma co planować, nie mam jeszcze tych pieniędzy, a mogę zapeszyć.
- Wika, chodź, pokażę ci w co się ubiorę wieczorem. - powiedziała Danielle i poszłyśmy do jej sypialni.
Dan otworzyła ogromną szafę stojącą pod ścianą, w której wisiało mnóstwo sukienek. Nie dziwię się, na każdym zdjęcia, na którym widziałam ją z Liamem, a była sukience wyglądała
ślicznie. Nie to co ja. Uważałam, że mam krzywe nogi i nie chodziłam w sukienkach. W zasadzie wolałam sportowy styl, odkąd pamiętam wolałam ubrać dżinsy i luźne koszulki.
Teraz nieco mi się to zmieniło, ale sukienek staram się do dzisiaj nie zakładać.
- zobacz, może być? - zapytała Danielle trzymając w ręku śliczną, bordową sukienkę: <klik>
- bardzo ładna. - odpowiedziałam. - a buty? - zapytałam.
- tam stoją. - odpowiedziała wskazując miejsce obok szafki, pod którą stały te buty: <klik>
- będziesz wyglądać ślicznie. - powiedziałam patrząc na sukienkę i buty.
- a ty w co się ubierzesz? - zapytała mnie.
- nie wiem.. jakieś spodnie i bluzkę zapewne. - odpowiedziałam zrezygnowana. Wiedziałam, że Emilka także ubierze sukienkę. - nie trzeba być ubranym jakoś specjalnie elegancko? - zapytałam.
- nie, ubierasz się w to, w czym będziesz czuła się wygodnie. - odpowiedziała Dan puszczając oczko. - Niall nie raz do klubu wpadł w dresach. - dodała ze śmiechem.
Posiedziałysmy jeszcze chwilę w jej pokoju. Dochodziła godzina 17.
- musimy się zbierać. - powiedziałam do dziewczyny. - zanim dojedziemy do naszego domu, ja się przygotuję, później chłopaki to trochę może potrwać. - dodałam wstając z łóżka.
Poszłyśmy więc do salonu.
- Wika, jedziemy? - zapytał mnie Harry.
- tak, musimy już. - odpowiedziałam i ubierałam buty.
- widzimy się o 20. - dodała Danielle.
___________________________
jksdajksdjksd jaki nudny. xd
nie ważne, jeśli będzie PIĘĆ komentarzy, dodam dzisiaj następny. : D
+ jeśli chodzi o "Haylor", powiem szczerze. Nie pasuje mi tu coś i nie jestem za tym rzekomo "ZWIĄZKIEM". shippuję Larrego i sądzę, że to kolejna przykrywka na nich. ; d
Jak zwykle spóźniłam się. Na miejscu byłam o 15:10, a trening zaczynał się o 15. Dziwiłam się, że jeszcze trener po mnie nie dzwonił. Harry miał czekać na mnie pod halą, tak jak się z nim
umawiałam. Czekał na mnie. Gdy podjechałam pod budynek stał i uśmiechał się.
- cześć kochanie. - powiedział jak wyszłam z samochodu.
- cześć skarbie. - starałam odpowiedzieć się równie miło.
Hazza podszedł do mnie i pocałował mnie w usta. Wtedy przy drzwiach wejściowych pojawił się trener i Alyssa. Dziewczyna stała z rękoma skrzyżowanymi na piersiach. Minę miała, jakby chciała mnie conajmniej zabić.
- ileż można czekać?! - wydarł się praktycznie na mnie trener. - nie mówiłem ci, że jako kapitan nie możesz pozwolić sobie na takie zachowania? - kontynuował.
- ale proszę na mnie nie wrzeszczeć. - powiedziałam wyciągając torbę z samochodu.
- NIE MOGĘ BYĆ SPOKOJNY W TAKIEJ SYTUACJI! - powiedział dwa razy głośniej. - czekają na ciebie ze związku piłki ręcznej.. - dodał.
Zrozumiałam, że sprawa jest poważna skoro chcą ze mną rozmawiać. Nie żegnając się z Harrym pobiegłam do szatni, zostawiając mojego chłopaka, Alyssę i trenera na zewnątrz.
Nie wiedziałam, czy to dobry pomysł. Słyszałam, jak Alyssa przywitała się z Harrym najbardziej idiotycznym słodziutkim głosem, jaki do tej pory słyszałam.
W szatni była jedynie Veronica.
- nareszcie jesteś! - powiedziała z ulgą gdy zobaczyła mnie wchodzącą do szatni.
- co się dzieje tak w ogóle? - zapytałam przebierając koszulkę i spodenki.
- chcą z tobą rozmawiać.. - powiedziała wyraźnie smutna Veronica. - chyba obydwie wiemy co to oznacza. - dodała.
- co oznacza? - zapytałam. nie wiedziałam o co jej chodzi.
- o awans. - odpowiedziała i wtedy do szatni wszedł trener.
- szybciej. proszę Wiktoria. - powiedział do mnie błagalnym głosem.
- jestem już gotowa. - odpowiedziałam wiążąc kucyka.
Wyszliśmy z szatni i poszliśmy na salę treningową. Przy ogromnym stole siedziały dziewczyny z zespołu i zarządcy związku piłki ręcznej. Z Verką usiadłyśmy na końcu stołu.
- jeżeli wezmą cię, to ja odejdę. - powiedziała z żalem i smutkiem w oczach Veronica. Obok nas dosiadła się Lilliane.
- już wszystkie? - zapytał dyrektor.
- tak. - odpowiedział trener, gdy ostatnie woLne miejsce zajęła Alyssa.
Widziałam, jak Harry usiadł na trybunach. Cieszyłam się, że jest ze mną. Nastąpiła cisza. Wszystkie oczy sKierowane były na dwóch zarządców.
- witam was. - powiedział jeden z nich. - nazywam się Chris. - dodał.
- a ja Rufus. - zaznaczył młodszy.
- pewnie wiecie z jakiego powodu pojawiliśmy się dzisiaj na waszym treningu. - powiedział Chris. - potrzebujemy dwóch zawodniczek. - dodał.
Nastąpiło niewielkie zamieszanie, dziewczyny zaczęły szeptać coś między sobą.
- spokój ! - krzyknął trener. - teraz przejdziecie do gry. zagracie JEDEN mecz, a dalej dowiecie się później. - dodał i weszłyśmy na boisko.
Dzisiaj znowu grałam jako główna rozgrywająca. Przed gwizdkiem, gdy dziewczyny ustawiały się na pozycjach popatrzyłam na Harrego. Nawet nie zauważyłam, jak dosiadł się obok niego
Zayn. Mulat pomachał mi i krzyknął 'POWODZENIA'. Usłyszałam, jak niektóre z dziewczyn mówiły między sobą coś o mnie i o chłopakach z One Direction.
Wiem, że były zazdrosne. Nie raz rozmawiały na ich temat w szatni. Mówiły, że Zayn jest nieziemsko przystojny. Wtedy nie odzywałam się nic. Ale dzisiaj mogę powiedzieć to samo, a nawet
więcej. Mogę powiedzieć coś o jego charakterze.
Z Veronicą grałyśmy dzisiaj w przeciwnych drużynach. Zawsze grę traktowałyśmy jako zabawę, pasję, lecz od nie dawna jako pracę.
Zabrzmiał dźwięk gwizdka. Zaczęłysmy grę, która miała trwać jedynie dwadzieścia minut. Co chwila widziałam, jak Chris i Rufus negocjują coś z naszym trenerem. Marco próbował
z nimi coś pilnego negocjować, ale chyba bez skutku.
Ten "mecz" wygrałyśmy 11 do 6. Strzeliłam osiem bramek, jedną Lilliane, dwie Marica i jedną Kaja. w przeciwnej drużynie zaś Veronica strzeliła pięć, a Alyssa jedną.
Po meczu usiadłyśmy ponownie przy stole. Marco wykłócał się o coś z Chrisem, a Rufus siedział i usmiechał się do mnie szeroko.
Był to żałosny, a za razem śmieszny widok. Przylepił swój wzrok we mnie, że aż poczułam się niezręcznie. Na szczęście za chwilę wrócili pozostali dwaj faceci.
Podjęliśmy decyzję. - przemówił Chris, a trener siedział wyraźnie załamany. - mamy propozycję dla dwóch najlepszych dziewczyn. - dodał.
- dzisiejszy mecz utwierdził nas w przekonaniu. - dodał Rufus.
- możecie pogratulować Veronice i Victorii. - powiedział Chris i zaczął klaskać, a razem z nim dziewczyny z zespołu. Oczywiście oprócz Maricy i Alyssy, przez które przemawiała zazdrość.
Nie uwierzyłam w to, co usłyszałam. Byłam w takim szoku, że nie docierały nawet do mnie gratulacje ze strony dziewczyn.
Od dzisiaj moje życie miało się zupełnie zmienić. Miałam grać w największym klubie w Londynie i jeździć na mecze na których będziemy grać z drużynami z innych krajów, wysp.
Harry i Zayn gwizdali na trybunach, na co chciało mi się śmiać. Dziewczyny udały się do szatni, jednak ja i Verka miałyśmy zostać.
Usiadłyśmy ponownie przy stole, obok trenera, Chrisa i Rufusa.
- zgadzacie się? - zapytał Chris z nadzieją w oczach.
- szukamy kogoś takiego jak wy. - dodał Rufus, a trener nie odzywał się nic.
- nie wiem jak Wika, ale ja jak najbardziej. - oznajmiła Vera. - to dla nas wielka szansa. - dodała patrząc na mnie.
- szansa sransa. - powiedział trener z wyrzutem w głosie.
- sam nawet trener mówił do mnie że to, że zostałam kapitanem drużyny jest wielkim wyróżnieniem. - powiedziałam, na co on wyśmiał mnie.
- Wiktoria, zgadzasz się? - zapytał Chris. Dziwiło mnie to, że nie mam w ogóle czasu na zastanowienie się. Ale musiałam szybko podjąć decyzję. Pewnie na moje miejsce było setki innych, dobrych dziewczyn.
- tak. - oznajmiłam, po czym trener wstał z krzesła i wyszedł z sali.
- bardzo się cieszymy. - powiedział Rufus z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Zaprosimy was na podpisanie umów na środę, w porządku? - zapytał Chris.
Zgodziłyśmy się na środę, na godzinę osiemnastą. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę z nimi i poszłyśmy do szatni się przebrać. Nie było w niej nikogo.
- to niesamowite! - krzyknęła Veronica.
- też nie mogę uwierzyć, że nam się udało. - powiedziałam uśmiechając się.
Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę na ten temat i umówiłyśmy się, że przyjadę po nią w środę.
- to do zobaczenia. - powiedziała Werka wychodząc przede mną z szatni.
Ubrałam kurtkę i także wyszłam. Zamknęłam ją na klucz i poszłam odnieść go do kantorka mieszczącego się przy drzwiach wyjściowych. Dostrzegłam, że zaraz niedaleko na ławce siedzi
trener.
- trenerze? - podeszłam do niego i usiadłam obok.
- jaki trenerze.. - odpowiedział na to. - teraz już kto inny będzie twoim trenerem.. - dodał.
Wtedy zrozumiałam o co mu chodzi.
- straciłem dobre zawodniczki.. - powiedział po czym wstał. - powodzenia. - dodał podając mi rękę.
Odwzajemniłam uścisk dłoni, następnie Marco odszedł. Zrobiłam więc to samo i wyszłam przed budynek. Tam czekał na mnie Hazza i Zayn. Malik palił papierosa.
- nono, gratulacje. - powiedział Zayn przytulając mnie. - więc dzisiaj opijamy awansik? - zaproponował.
- haha, dokładnie. nawet nie wiecie jak się cieszę. - powiedziałam.
- nawet nie wiesz jaki jestem z ciebie dumny. - powiedział Harry i pocałował mnie w czoło. - jedziemy? - zapytał.
- tak, jedźmy. - odpowiedział Zayn gasząc peta.
Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. Ustaliliśmy, że najpierw pojedziemy do Danielle i Liama, którzy są u dziewczyny w domu, a później do nas, żebym mogła się przebrać na wieczorne wyjście.
Jechaliśmy około półtorej godziny. Dan mieszkała na obrzeżach miasta.
Zajechaliśmy pod niewielki domek stojący za szarą bramką. Przed domem leżał duży, biały pies.
- James! - krzyknął Zayn, na co pies podniósł się i podbiegł do bramki.
- jest tu ktoś? - zapytał nas Harry, jakbyśmy mieli jeszcze jakiekolwiek o tym pojecie.
Wtedy z domu wyszła Danielle.
- witajcie! - krzyknęła zapinając bluzę. Podeszła do furtki i otworzyła ją.
- cześć Dan. - powiedziałam i pocałowałam dziewczynę w policzek.
- cześć laska. - powiedział Zayn i wszedł na posesję.
Harry także przywitał się z dziewczyną i poszliśmy do domu.
- proszę, tu powieście kurtki. - wskazała na wieszaki mieszczące się na ścianie w przedpokoju:
Zrobiliśmy jak powiedziała i weszliśmy do salonu. Dom Danielle był mały, ale bardzo ładnie urządzony. Mieściły się w nim trzy pokoje - salon, sypialnia i pokój w którym dziewczyna
przyjmowała gości. Z drugiej strony mieściła się kuchnia z jadalnią, a na wprost drzwi łazienka.
- chcecie coś do picia? - zaproponowała dziewczyna.
- herbatę nam zrób. - powiedział Zayn, na co przytaknęłam. Usiedliśmy w salonie na kanapie. Wtedy przyszedł do nas Liam.
- gdzie reszta? - zapytał stawiając przed nami na stole kubki z herbatą.
- Niall i Lou w domu, zbierając się. - odpowiedział Harry.
- my byliśmy na treningu u Wiki. - dodał Zayn. - będzie co opijać. - powiedział z uśmiechem na twarzy sięgając po cukier stojący na środku stołu.
- co się takiego wydarzyło? - zapytała Danielle siadając obok Liama.
- otóż moja dziewczyna dostała awans i od stycznia będzie grać w Londyńskim klubie piłki ręcznej. - powiedział z dumą w głosie Styles.
- naprawdę? - zapytała zdziwiona Danielle z uśmiechem na twarzy. - to gratuluję kochana. - dodała przybijając mi jak zwykle żółwika.
- to świetna wiadomość. - powiedział Liam. - na pewno będziesz więcej zarabiać i będziesz miała zagwarantowaną przyszłość. - dodał z uśmiechem na twarzy.
Podziękowałam im i zajęłam się słuchaniem dalszej ich rozmowy na różne tematy. Jakby się tak zastanowić nad tym, to może mają rację. Wiedziałam, że stawka będzie większa, za samo
bycie w klubie, a dodatkowo za każdy mecz. Mogłybyśmy się z Emilką rozejrzeć za nowym mieszkaniem. W zasadzie nie ma co planować, nie mam jeszcze tych pieniędzy, a mogę zapeszyć.
- Wika, chodź, pokażę ci w co się ubiorę wieczorem. - powiedziała Danielle i poszłyśmy do jej sypialni.
Dan otworzyła ogromną szafę stojącą pod ścianą, w której wisiało mnóstwo sukienek. Nie dziwię się, na każdym zdjęcia, na którym widziałam ją z Liamem, a była sukience wyglądała
ślicznie. Nie to co ja. Uważałam, że mam krzywe nogi i nie chodziłam w sukienkach. W zasadzie wolałam sportowy styl, odkąd pamiętam wolałam ubrać dżinsy i luźne koszulki.
Teraz nieco mi się to zmieniło, ale sukienek staram się do dzisiaj nie zakładać.
- zobacz, może być? - zapytała Danielle trzymając w ręku śliczną, bordową sukienkę: <klik>
- bardzo ładna. - odpowiedziałam. - a buty? - zapytałam.
- tam stoją. - odpowiedziała wskazując miejsce obok szafki, pod którą stały te buty: <klik>
- będziesz wyglądać ślicznie. - powiedziałam patrząc na sukienkę i buty.
- a ty w co się ubierzesz? - zapytała mnie.
- nie wiem.. jakieś spodnie i bluzkę zapewne. - odpowiedziałam zrezygnowana. Wiedziałam, że Emilka także ubierze sukienkę. - nie trzeba być ubranym jakoś specjalnie elegancko? - zapytałam.
- nie, ubierasz się w to, w czym będziesz czuła się wygodnie. - odpowiedziała Dan puszczając oczko. - Niall nie raz do klubu wpadł w dresach. - dodała ze śmiechem.
Posiedziałysmy jeszcze chwilę w jej pokoju. Dochodziła godzina 17.
- musimy się zbierać. - powiedziałam do dziewczyny. - zanim dojedziemy do naszego domu, ja się przygotuję, później chłopaki to trochę może potrwać. - dodałam wstając z łóżka.
Poszłyśmy więc do salonu.
- Wika, jedziemy? - zapytał mnie Harry.
- tak, musimy już. - odpowiedziałam i ubierałam buty.
- widzimy się o 20. - dodała Danielle.
___________________________
jksdajksdjksd jaki nudny. xd
nie ważne, jeśli będzie PIĘĆ komentarzy, dodam dzisiaj następny. : D
+ jeśli chodzi o "Haylor", powiem szczerze. Nie pasuje mi tu coś i nie jestem za tym rzekomo "ZWIĄZKIEM". shippuję Larrego i sądzę, że to kolejna przykrywka na nich. ; d
niedziela, 9 grudnia 2012
ROZDZIAŁ #14.
*PONIEDZIAŁEK, 12 LISTOPADA.
Wstałam o 9. Hazza spał jeszcze jak dziecko. Lubiłam patrzeć na niego gdy spał, był wtedy taki słodki. Nie budząc go ubrałam swój sweter i spodnie i zeszłam na dół. W kuchni
siedzieli Danielle i Liaś.
- dzień dobry. - powiedział chłopak upijając łyk kawy.
- dzień dobry. - odpowiedziałam.
- jak się spało? - zapytała Danielle zalewając kawę wrzątkiem.
- nie było źle, Harry ma wygodne łóżko. - odpowiedziałam.
Rozejrzałam się po kuchni. Pierwszy raz tu byłam. Wyglądała tak http: <klik>
i łączyła się z jadalnią http: <klik>
Nagle do kuchni wszedł Malik. Od razu sięgną po butelkę wody z lodówki.
- masakra.. - powiedział odkręcając ją, aż zakrętka wypadła mu z rąk. Widać było, że wielką trudność sprawiało mu podniesienie jej, ale nikt zbytnio nie rwał się do tego, żeby mu pomóc ją
podnieść.
- trzeba pić z umiarem. - powiedziała Danielle ze śmiechem w głosie, siadając obok mnie i Liama przy stole.
- eheeeeeeeeeeee. - odparł Zayn i usiadł na przeciwko nas, na blacie.
- zejdź. - powiedział stanowczo Liam.
- tatuś kurde, nie spinaj się tak, bo zmarszczki ci się porobią. - powiedział Zayn posyłając mu buziaka w powietrzu, po czym zszedł z blatu i poszedł na górę.
Posiedzieliśmy w kuchni i wypiliśmy kawę, wtedy na dół przyszła Emilka, a za nią Niall.
- chej wam. - powiedziała wesoło dziewczyna i pocałowała wszystkich w policzek. Niall zaś podszedł do mnie i do Dan i zrobił to samo.
Emilka zmierzyła go wzrokiem z miną cwaniaczka, na co chłopak podszedł do niej i pocałował ją w usta.
- uuuu, blonyn. ostro! - powiedział Liam, na co Niall zarumienił się i uśmiechnął.
Wzięli dwie miski, płatki i mleko i poszli do salonu przed telewizor. Stwierdzili, że tam będzie im lepiej i nie będą nam przeszkadzać. Krzyknęłam jeszcze do dziewczyny, że zaraz musimy się
zbierać, bo mam jeszcze dzisiaj trening, a chciałam wyjść ze wszystkimi na imprezę wieczorem. Usłyszałam jedynie 'OKEJ' z jej ust, po czym zniknęła za drzwiami jadalni.
Widziałam, że Emilka jest szczęśliwa z Niallerem i jak najbardziej kibicowałam im. Uważałam, że dobrali się. On jest nieśmiały, ona też. Czasami też za dużo rzeczy mówią bezpośrednio. Mało rzeczy ich za to różniło.
Posiedziałam jeszcze chwilę z Dan i z Liamem.
- w czym idziesz dzisiaj wieczorem? - zapytała mnie Danielle.
- nie mam pojęcia jeszcze w co się ubiorę. a Ty? - zapytałam.
- chodź na górę, pokażę Ci. - powiedziała i poszłyśmy na górę do pokoju Liama, w którym Dan miała swoje rzeczy.
Sypialnia Liama był zaraz na przeciwko pokoju Harrego. Drzwi były otwarte i słyszałam jak Loczek z kimś rozmawia. Weszłam więc z Danielle do sypialni jej chłopaka: <klik>
Wydawało mi się, że Liam ma największą sypialnię w całym domu, może ze względu na niego i Danielle. Sama nie wiem.
Usiadłam na krześle stojącym obok łóżka, a Danielle szukała czegoś w torbie.
- nie byłam jeszcze w domu od przyjazdu od rodziców Liama. - powiedziała dziewczyna.
- dogadujesz się z nimi? - zapytałam rozglądając się po pokoju.
- tak, bardzo sympatyczni z nich ludzie. - odpowiedziała uśmiechając się. - sama się przekonasz, na pewno niebawem ich poznasz. - dodała.
- teraz obawiam się o spotkanie z rodziną Harrego w piątek. - powiedziałam spuszczając wzrok na podłogę.
- ej, czego konkretnie się boisz? - zapytała Danielle kucając przede mną i łapiąc mnie za ręce. - jeżeli boisz się tego jak wypadniesz, to na prawdę nie masz o co. - dodała.
- boję się, że mnie nie polubią. albo że jak Harry mnie zostawi.. - powiedziałam nie dokańczając.
- on Cię nie zostawi. - powiedziała Dan utwierdzając mnie w przekonaniu, lub ewentualnie dając do zrozumienia coś nielogicznego dla mnie. - on Cię kocha. - dodała patrząc mi w oczy.
- jednak boję się tego wszystkiego. - odparłam.
- to czego się boisz jest najwięcej warte. - powiedziała Danielle, a jej słowa dały mi do myślenia.
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez chwilę, aż przyszedł Liam do pokoju.
- o czym rozmawiacie? - zapytał.
- o sukienkach. - powiedziała Danielle wymigując się od prawdziwego tematu naszej rozmowy.
- i o butach. - dodałam puszczając oczko do Danielle. starałam się zrobić to tak, żeby Liam nie zauważył, na co Danielle uśmiechnęła się porozumiewawczo.
- pokazywałam Wiktorii moją kreację na wieczór. - powiedziała, mimo, że wcale mi jej w końcu nie pokazała.
- będziesz wyglądać olśniewająco jak założysz nawet worek po ziemniakach. - powiedział Liaś i zaczął całować Danielle.
Nie chciałam im przeszkadzać i jak najszybciej wyszłam z sypialni. Drzwi do pokoju Harrego nadal były otwarte. Byłam pewna, że słyszę tam głos Zayna i Louisa.
- no i co dalej? - zapytał Louis.
- nie mam pojęcia. - odpowiedział Harry. - chciałbym więcej coś, ale nie wiem jak się do tego zabrać.- dodał.
- powiedz jej, że ją kochasz. - powiedział Zayn, na co Louis wybuchnął śmiechem.
- na pewno jej tego nie mówił.. - dodał Lou nadal śmiejąc się z mulata.
- mówiłem, nie raz. ona jednak nie powiedziała mi tego ani razu. - powiedział, ale coś mi się nie zgadzało. Powiedziałam mu to raz. Jeden jedyny co prawda, ale powiedziałam..
- przedstaw ją swoim rodzicom! - powiedział nieco głośniej Zayn głosem, jakby chciał mocno zabłysnąć, na co Lou zaczął śmiać się jeszcze bardziej.
- buraku, przecież jedziemy do jego rodziców w piątek.. - powiedział Louis litościwym głosem. - w zasadzie powinna wiedzieć, że jak zabierasz ją do rodziców i chcesz ją im przedstawić, to to coś poważnego. - dodał po chwili.
- wystarczy jak narazie tego okazywania jak wam na sobie zależy. pasujecie do siebie, obydwoje jesteście dość udani, szczęścia wam jedynie życzyć. - mówił Zayn.
Nie chciałam słuchać dalszego przebiegu rozmowy. I tak źle zrobiłam stojąc tam i słuchając o czym mówią. Ale dzięki temu mogłam jeszcze bardziej być pewna jego uczuć.
Zeszłam na dół do salonu. Niall i Emilka śmiali się z jakiegoś programu, który leciał w tv.
- zbieramy się. - powiedziałam do przyjaciółki.
- ej no kurde jak to? - zapytała mnie z wyrzutem mając jedzenie w buzi.
- no normalnie. - powiedziałam i zaczęłam sprawdzać w torbie, czy nie zapomniałam niczego.
- czekaj, ubiorę się tylko. - powiedziała i pocałowała blondyna w policzek, po czym poszła na górę po swoje rzeczy.
Usiadłam obok Nialla na kanapie. Blondyn zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
- chej Wika. - powiedział ze śmiechem w głosie, na co mi również zachciało się śmiać.
- no chej Niall. - odpowiedziałam.
Nie wiedziałam o co mu chodziło, w końcu już się widzieliśmy dzisiaj.
- o której dzisiaj jedziemy do klubu? - zapytał mnie zmieniając kanały w telewizorze.
- mówili coś wczoraj, że o dwudziestej. - odpowiedziałam.
Wtedy obok mnie usiadł Louis tak gwałtownie, że sama się przestraszyłam.
- chcesz żebym zawału dostała? - zapytałam nadal przestraszona, na co Louis przytulił mnie.
- przepraszam.. muszę coś zrobić, żeby Harry Cię zostawił i mógł być ze mną. - odpowiedział chłopak ze smutkiem w głosie, po czym wybuchnął udawanym płaczem.
- DEBIL! - krzyknął Harry z kuchni, na co Louis wybuchnął udawanym płaczem jeszcze głośniej.
Harry przyszedł z kuchni do salonu i pocałował mnie w usta, po czym usiadł na fotelu.
- eeeej, a ja? - zapytał Louis z wymalowanym smutkiem na twarzy, na co Harry posłał mu buziaka w powietrzu.
- my się będziemy zbierać. - powiedziałam jak Emilka wróciła do salonu.
- już? - zapytał zdziwiony Harry.
- dochodzi dwunasta.. - powiedziałam wstając z kanapy.
- ciekawe czym wrócicie.. - powiedział zlewając nas Harry.
- normalnie, pożyczysz nam samochód. - powiedziałam do niego z miną cwaniaczka.
Harry wypierając się i po kilku próbach bezskutecznego proszenia w końcu się zgodził. Podał mi kluczyki i cała piątka, oraz ja, Emilka i Danielle poszliśmy do garażu.
Za namową Zayna chłopcy odmówili pożegnalną modlitwę w intencji samochodu. Stanęli obok niego i uczcili minutą ciszy ostatni widok JAK IM SIĘ ZDAWAŁO - całego samochodu.
- strasznie śmieszne. - powiedziałam. - a teraz wypad, bo chciałam pojechać do domu. - dodałam.
- BUZIAKI. - krzykną Louis, na co wróciłam się i dałam każdemu chłopakowi buziaka w policzek, oczywiście Danielle także.
- przyjedziemy około dwudziestej. - powiedziała Emilka przytulając się do Nialla, po czym dała mu buziaka w policzek. Obydwie weszłyśmy do samochodu i odjechałyśmy, zostawiając pozostałych
z wyraźnym zdziwieniem w oczach.
*PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:
Dojechałyśmy z Emilką pod dom. Sąsiedzi wchodzący do kamienicy byli najwyraźniej zdziwieni, czym przyjechałam. Zwłaszcza, że wśród mieszkańców tego zadupia nie brakowało zazdrosnych
twarzy. Przez całą drogę Emii opowiadała mi co zaszło między nią o Niallem. Stwierdziła, że zakochała się w nim po uszy, uwielbiała z nim przebywać, przytulać go.
Gdy o tym mówiła na jej twarzy pojawił się uśmiech. Dawno jej takiej nie widziałam. Byłam pewna, że Niall sprawi, że Emilka będzie jeszcze bardziej szczęśliwa.
Weszłyśmy na górę. Dochodziła godzina 14. Poszłam więc szybko pod prysznic, przebrałam się i wyszłam z domu na trening. Wcześniej zadzwonił do mnie Hazza, że przyjedzie na trening
popatrzeć i później pojedziemy do mnie, a od nas do niego do domu a stamtąd z pozostałymi do klubu.
_________________________________
ROZDZIAŁ 14, CHEJ. : D
miałam dodać go wcześniej, ale cały dzień byłam pozbawiona neta, gdyż byłam u babci. : d
ale zdążyłam przez cały dzień napisać dodatkowe rozdziały na następne dwa - trzy dni. : D
mam nadzieję że widać, że coś próbuję wnieść w te rozdziały. nie wiem jednak czy mi to wychodzi, ale STARAM SIĘ.: D
dziękuję, że czytacie tego bloga. chyba czytacie. wiem, że mam trzy zaufane czytelniczki i jestem wam strasznie wdzięczna z tego powodu. : D
chociaż patrząc na dzienną liczbę wejść widzę, że rozdziały czyta więcej osób, ale nie zawsze zostawiają po nich komentarze, z czego jest mi trochę smutno. ; c
ale cieszę się że przynajmniej niektórzy są litościwi i dają mi się cieszyć komentarzami, bo na prawdę dla mnie to bardzo miłe. : D
dziękuję więc i proszę o więcej i więęęęęęęcej. : p xxx
Wstałam o 9. Hazza spał jeszcze jak dziecko. Lubiłam patrzeć na niego gdy spał, był wtedy taki słodki. Nie budząc go ubrałam swój sweter i spodnie i zeszłam na dół. W kuchni
siedzieli Danielle i Liaś.
- dzień dobry. - powiedział chłopak upijając łyk kawy.
- dzień dobry. - odpowiedziałam.
- jak się spało? - zapytała Danielle zalewając kawę wrzątkiem.
- nie było źle, Harry ma wygodne łóżko. - odpowiedziałam.
Rozejrzałam się po kuchni. Pierwszy raz tu byłam. Wyglądała tak http: <klik>
i łączyła się z jadalnią http: <klik>
Nagle do kuchni wszedł Malik. Od razu sięgną po butelkę wody z lodówki.
- masakra.. - powiedział odkręcając ją, aż zakrętka wypadła mu z rąk. Widać było, że wielką trudność sprawiało mu podniesienie jej, ale nikt zbytnio nie rwał się do tego, żeby mu pomóc ją
podnieść.
- trzeba pić z umiarem. - powiedziała Danielle ze śmiechem w głosie, siadając obok mnie i Liama przy stole.
- eheeeeeeeeeeee. - odparł Zayn i usiadł na przeciwko nas, na blacie.
- zejdź. - powiedział stanowczo Liam.
- tatuś kurde, nie spinaj się tak, bo zmarszczki ci się porobią. - powiedział Zayn posyłając mu buziaka w powietrzu, po czym zszedł z blatu i poszedł na górę.
Posiedzieliśmy w kuchni i wypiliśmy kawę, wtedy na dół przyszła Emilka, a za nią Niall.
- chej wam. - powiedziała wesoło dziewczyna i pocałowała wszystkich w policzek. Niall zaś podszedł do mnie i do Dan i zrobił to samo.
Emilka zmierzyła go wzrokiem z miną cwaniaczka, na co chłopak podszedł do niej i pocałował ją w usta.
- uuuu, blonyn. ostro! - powiedział Liam, na co Niall zarumienił się i uśmiechnął.
Wzięli dwie miski, płatki i mleko i poszli do salonu przed telewizor. Stwierdzili, że tam będzie im lepiej i nie będą nam przeszkadzać. Krzyknęłam jeszcze do dziewczyny, że zaraz musimy się
zbierać, bo mam jeszcze dzisiaj trening, a chciałam wyjść ze wszystkimi na imprezę wieczorem. Usłyszałam jedynie 'OKEJ' z jej ust, po czym zniknęła za drzwiami jadalni.
Widziałam, że Emilka jest szczęśliwa z Niallerem i jak najbardziej kibicowałam im. Uważałam, że dobrali się. On jest nieśmiały, ona też. Czasami też za dużo rzeczy mówią bezpośrednio. Mało rzeczy ich za to różniło.
Posiedziałam jeszcze chwilę z Dan i z Liamem.
- w czym idziesz dzisiaj wieczorem? - zapytała mnie Danielle.
- nie mam pojęcia jeszcze w co się ubiorę. a Ty? - zapytałam.
- chodź na górę, pokażę Ci. - powiedziała i poszłyśmy na górę do pokoju Liama, w którym Dan miała swoje rzeczy.
Sypialnia Liama był zaraz na przeciwko pokoju Harrego. Drzwi były otwarte i słyszałam jak Loczek z kimś rozmawia. Weszłam więc z Danielle do sypialni jej chłopaka: <klik>
Wydawało mi się, że Liam ma największą sypialnię w całym domu, może ze względu na niego i Danielle. Sama nie wiem.
Usiadłam na krześle stojącym obok łóżka, a Danielle szukała czegoś w torbie.
- nie byłam jeszcze w domu od przyjazdu od rodziców Liama. - powiedziała dziewczyna.
- dogadujesz się z nimi? - zapytałam rozglądając się po pokoju.
- tak, bardzo sympatyczni z nich ludzie. - odpowiedziała uśmiechając się. - sama się przekonasz, na pewno niebawem ich poznasz. - dodała.
- teraz obawiam się o spotkanie z rodziną Harrego w piątek. - powiedziałam spuszczając wzrok na podłogę.
- ej, czego konkretnie się boisz? - zapytała Danielle kucając przede mną i łapiąc mnie za ręce. - jeżeli boisz się tego jak wypadniesz, to na prawdę nie masz o co. - dodała.
- boję się, że mnie nie polubią. albo że jak Harry mnie zostawi.. - powiedziałam nie dokańczając.
- on Cię nie zostawi. - powiedziała Dan utwierdzając mnie w przekonaniu, lub ewentualnie dając do zrozumienia coś nielogicznego dla mnie. - on Cię kocha. - dodała patrząc mi w oczy.
- jednak boję się tego wszystkiego. - odparłam.
- to czego się boisz jest najwięcej warte. - powiedziała Danielle, a jej słowa dały mi do myślenia.
Rozmawiałyśmy tak jeszcze przez chwilę, aż przyszedł Liam do pokoju.
- o czym rozmawiacie? - zapytał.
- o sukienkach. - powiedziała Danielle wymigując się od prawdziwego tematu naszej rozmowy.
- i o butach. - dodałam puszczając oczko do Danielle. starałam się zrobić to tak, żeby Liam nie zauważył, na co Danielle uśmiechnęła się porozumiewawczo.
- pokazywałam Wiktorii moją kreację na wieczór. - powiedziała, mimo, że wcale mi jej w końcu nie pokazała.
- będziesz wyglądać olśniewająco jak założysz nawet worek po ziemniakach. - powiedział Liaś i zaczął całować Danielle.
Nie chciałam im przeszkadzać i jak najszybciej wyszłam z sypialni. Drzwi do pokoju Harrego nadal były otwarte. Byłam pewna, że słyszę tam głos Zayna i Louisa.
- no i co dalej? - zapytał Louis.
- nie mam pojęcia. - odpowiedział Harry. - chciałbym więcej coś, ale nie wiem jak się do tego zabrać.- dodał.
- powiedz jej, że ją kochasz. - powiedział Zayn, na co Louis wybuchnął śmiechem.
- na pewno jej tego nie mówił.. - dodał Lou nadal śmiejąc się z mulata.
- mówiłem, nie raz. ona jednak nie powiedziała mi tego ani razu. - powiedział, ale coś mi się nie zgadzało. Powiedziałam mu to raz. Jeden jedyny co prawda, ale powiedziałam..
- przedstaw ją swoim rodzicom! - powiedział nieco głośniej Zayn głosem, jakby chciał mocno zabłysnąć, na co Lou zaczął śmiać się jeszcze bardziej.
- buraku, przecież jedziemy do jego rodziców w piątek.. - powiedział Louis litościwym głosem. - w zasadzie powinna wiedzieć, że jak zabierasz ją do rodziców i chcesz ją im przedstawić, to to coś poważnego. - dodał po chwili.
- wystarczy jak narazie tego okazywania jak wam na sobie zależy. pasujecie do siebie, obydwoje jesteście dość udani, szczęścia wam jedynie życzyć. - mówił Zayn.
Nie chciałam słuchać dalszego przebiegu rozmowy. I tak źle zrobiłam stojąc tam i słuchając o czym mówią. Ale dzięki temu mogłam jeszcze bardziej być pewna jego uczuć.
Zeszłam na dół do salonu. Niall i Emilka śmiali się z jakiegoś programu, który leciał w tv.
- zbieramy się. - powiedziałam do przyjaciółki.
- ej no kurde jak to? - zapytała mnie z wyrzutem mając jedzenie w buzi.
- no normalnie. - powiedziałam i zaczęłam sprawdzać w torbie, czy nie zapomniałam niczego.
- czekaj, ubiorę się tylko. - powiedziała i pocałowała blondyna w policzek, po czym poszła na górę po swoje rzeczy.
Usiadłam obok Nialla na kanapie. Blondyn zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się.
- chej Wika. - powiedział ze śmiechem w głosie, na co mi również zachciało się śmiać.
- no chej Niall. - odpowiedziałam.
Nie wiedziałam o co mu chodziło, w końcu już się widzieliśmy dzisiaj.
- o której dzisiaj jedziemy do klubu? - zapytał mnie zmieniając kanały w telewizorze.
- mówili coś wczoraj, że o dwudziestej. - odpowiedziałam.
Wtedy obok mnie usiadł Louis tak gwałtownie, że sama się przestraszyłam.
- chcesz żebym zawału dostała? - zapytałam nadal przestraszona, na co Louis przytulił mnie.
- przepraszam.. muszę coś zrobić, żeby Harry Cię zostawił i mógł być ze mną. - odpowiedział chłopak ze smutkiem w głosie, po czym wybuchnął udawanym płaczem.
- DEBIL! - krzyknął Harry z kuchni, na co Louis wybuchnął udawanym płaczem jeszcze głośniej.
Harry przyszedł z kuchni do salonu i pocałował mnie w usta, po czym usiadł na fotelu.
- eeeej, a ja? - zapytał Louis z wymalowanym smutkiem na twarzy, na co Harry posłał mu buziaka w powietrzu.
- my się będziemy zbierać. - powiedziałam jak Emilka wróciła do salonu.
- już? - zapytał zdziwiony Harry.
- dochodzi dwunasta.. - powiedziałam wstając z kanapy.
- ciekawe czym wrócicie.. - powiedział zlewając nas Harry.
- normalnie, pożyczysz nam samochód. - powiedziałam do niego z miną cwaniaczka.
Harry wypierając się i po kilku próbach bezskutecznego proszenia w końcu się zgodził. Podał mi kluczyki i cała piątka, oraz ja, Emilka i Danielle poszliśmy do garażu.
Za namową Zayna chłopcy odmówili pożegnalną modlitwę w intencji samochodu. Stanęli obok niego i uczcili minutą ciszy ostatni widok JAK IM SIĘ ZDAWAŁO - całego samochodu.
- strasznie śmieszne. - powiedziałam. - a teraz wypad, bo chciałam pojechać do domu. - dodałam.
- BUZIAKI. - krzykną Louis, na co wróciłam się i dałam każdemu chłopakowi buziaka w policzek, oczywiście Danielle także.
- przyjedziemy około dwudziestej. - powiedziała Emilka przytulając się do Nialla, po czym dała mu buziaka w policzek. Obydwie weszłyśmy do samochodu i odjechałyśmy, zostawiając pozostałych
z wyraźnym zdziwieniem w oczach.
*PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:
Dojechałyśmy z Emilką pod dom. Sąsiedzi wchodzący do kamienicy byli najwyraźniej zdziwieni, czym przyjechałam. Zwłaszcza, że wśród mieszkańców tego zadupia nie brakowało zazdrosnych
twarzy. Przez całą drogę Emii opowiadała mi co zaszło między nią o Niallem. Stwierdziła, że zakochała się w nim po uszy, uwielbiała z nim przebywać, przytulać go.
Gdy o tym mówiła na jej twarzy pojawił się uśmiech. Dawno jej takiej nie widziałam. Byłam pewna, że Niall sprawi, że Emilka będzie jeszcze bardziej szczęśliwa.
Weszłyśmy na górę. Dochodziła godzina 14. Poszłam więc szybko pod prysznic, przebrałam się i wyszłam z domu na trening. Wcześniej zadzwonił do mnie Hazza, że przyjedzie na trening
popatrzeć i później pojedziemy do mnie, a od nas do niego do domu a stamtąd z pozostałymi do klubu.
_________________________________
ROZDZIAŁ 14, CHEJ. : D
miałam dodać go wcześniej, ale cały dzień byłam pozbawiona neta, gdyż byłam u babci. : d
ale zdążyłam przez cały dzień napisać dodatkowe rozdziały na następne dwa - trzy dni. : D
mam nadzieję że widać, że coś próbuję wnieść w te rozdziały. nie wiem jednak czy mi to wychodzi, ale STARAM SIĘ.: D
dziękuję, że czytacie tego bloga. chyba czytacie. wiem, że mam trzy zaufane czytelniczki i jestem wam strasznie wdzięczna z tego powodu. : D
chociaż patrząc na dzienną liczbę wejść widzę, że rozdziały czyta więcej osób, ale nie zawsze zostawiają po nich komentarze, z czego jest mi trochę smutno. ; c
ale cieszę się że przynajmniej niektórzy są litościwi i dają mi się cieszyć komentarzami, bo na prawdę dla mnie to bardzo miłe. : D
dziękuję więc i proszę o więcej i więęęęęęęcej. : p xxx
sobota, 8 grudnia 2012
RODZIAŁ #13.
Zeszliśmy z Harrym na dół, wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. W radiu leciałam piosenka Wings - Little Mix. Śpiewała w nim jak wiadomo już wtedy - była dziewczyna Zayna.
- Harry? - powiedziałam do Loczka.
- tak? - zapytał?
- co się stało z Zaynem i Perrie? - zapytałam. - przepraszam że o to pytam.. - dodałam jednak po chwili.
- spokojnie, przecież ci ufam. - powiedział, na co zrobiło mi się bardzo miło. - przestali być ze sobą przez brak czasu. Koncerty nasze i jej, trasy. Stało to się pół roku temu, ale nadal się przyjaźnią.
Co prawda nie są na takiej zasadzie, że dzwonią do siebie codziennie, albo piszą godzinami. Nie raz Zayn zadzwoni, często Perrie dzwoni do nas i wtedy rozmawiamy.
- rozumiem. ale dlaczego nie mogło to wyjść na jaw? - zapytałam.
- modest. - powiedział. - Zayn chciał powiedzieć, co stało się z nim i Perrie, ale nie pozwolono mu. - dodał, a ja nie chciałam już o nic pytać.
Po chwili dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do domu chłopaków. Już na zewnątrz słychać było głośną muzykę, a widok który zobaczyliśmy po wejściu do domu
wcale nas nie zdziwił. W salonie porozrzucane były puszki i butelki po napojach, na podłodze leżały jakieś płyty, a jedzenie było dosłownie wszędzie.
W dodatku Louis tańczył na stole do piosenki Justina Timberlake - My Love.
- ooooooo, dziubaski. - powiedział, gdy nas zobaczył po czym zszedł ze stołu i podszedł do nas. - wiedzieliście te kocie ruchy? - zapytał prowadząc nas bardziej do salonu.
- tak, Lou. bardzo ładnie. - powiedział Harry i usiadł obok Zayna na kanapie.
Zauważyłam, że na drugiej kanapie siedzi Liam i Danielle. Ucieszyłam się strasznie, że mogę ich poznać. Wstali i podeszli do mnie.
- cześć, Wiktoria. jestem Danielle. - powiedziała dziewczyna przybijając mi żółwika i uśmiechając się szeroko. "odbiłam" jej żółwika i przywitałam się z Liamem.
- Liam, panienko. - powiedział ze śmiechem w głosie po czym pocałował mnie w dłoń. jak zwykle szarmancko.
Usiadłam obok nich i oglądaliśmy dalszy występ Louisa. Wtedy zauważyłam, że nie ma Emilki i Nialla.
- gdzie reszta? - zapytałam Dan.
- gruchają sobie na górze. - odpowiedziała z uśmiechem. - poszli jakiś czas temu i nie wracają do tej pory. - dodała i przerwała głośnym śmiechem przez Louisa, który wylał na siebie
dwa litry soku bananowego.
- wyglądasz jak szogun. - powiedział Zayn.
- BARDZO ZABAWNE. - powiedział Louis. - idę się przebrać, zaraz będę, WASZ IDOL POWRÓCI. - dodał ukłaniając się we wszystkie strony i pobiegł na górę.
- coś długo was nie było. - powiedział Liam.
- przepraszam, to moja wina.
- jak się czujesz w ogóle? - zapytał Zayn.
- już lepiej, dziękuję. - odpowiedziałam i nagle ponownie pojawił się Louis.
Usiadł na środku na podłodze i zaczął mówić szeptem.
- oni leżą razem na łóżku. - powiedział wskazując sufit.
- i co w tym dziwnego? - zapytał Liam.
- przecież nie są ze sobą, ani nic.. - odpowiedział na to Louis.
- ale Harry i Wika też nie są, a wyglądają jakby byli. - powiedział Zayn.
- no tu bym ponegocjowała. - wybuchnęła Danielle. Powiedziałam jej wcześniej, że jestem z Harrym, na co ona teraz powiedziała to pozostałym. - jejku, Wika przepraszam.. - powiedziała po
krótkiej chwili.
- daj spokój Dan. - powiedział Hzza. - przecież to żadna tajemnica. - dodał i puścił do mnie oczko.
- UUUUUUUUU, WITAMY PAŃSTWA STYLES. - dodał dość głośno Louis. Po jego słowach czułam, że oblał mnie rumieniec.
*GODZINĘ PÓŹNIEJ*
Siedzieliśmy nadal w salonie. Najwięcej teraz rozmawiałam z Danielle i Liamem, o pracy Dan, o ich planach. Czułam, że Danielle to na prawdę świetna dziewczyna. Tak jak twierdziłam do tej
pory, nie znając jej osobiście, lecz z informacji o niej i Liamie, filmików etc.
Nie wiedziałam co dzieje się z Emilką i Niallem. Postanowiłam więc pójść na górę zobaczyć co z nimi. Dan powiedziała, że pójdzie ze mną.
Weszłyśmy schodami na górę, naszym oczom ukazał się korytarz: <klik>
weszłyśmy w drzwi mieszczące się po lewej stronie.
- pokój Nialla jest tutaj. - powiedziała Dan wskazując czwarte drzwi po lewej stronie.
Drzwi do jego pokoju były uchylone, zaglądnęłyśmy i zobaczyłyśmy Emilkę leżącą obok Nialla, dotykającą jego torsu lewą ręką. Chłopak zawzięcie jej o czymś opowiadał, ale tego już nie
chciałyśmy słyszeć. Pokój chłopaka nie był zbyt duży: <klik>
Poszłyśmy stamtąd czym prędzej zostawiając Emilkę i Nialla ze swoją prywatnością sam na sam.
- widzę, kolejny związek się tworzy. - powiedziała Danielle puszczając mi oczko.
- dokładnie, może Emilce w końcu też się ułoży. - powiedziałam.
- jesteś szczęśliwa z Harrym? - zapytała mnie dziewczyna.
- nie mogę stwierdzić to po połowie pierwszego dnia. - powiedziałam. - kocham go, chcę być z nim, chcę żebyśmy byli szczęśliwi. - dodałam schodząc ze schodów.
Danielle idąca przede mną zatrzymała się w połowie.
- uwierz mi, on też cię pokochał. - powiedziała.
- skąd wiesz? - zapytałam zdziwiona.
- byłam dzisiaj z nimi od południa i słyszałam jego rozmowę z chłopakami. Zapewniał, że zależy mu na Tobie. - powiedziała. - nie masz się czym martwić. - dodała i przytuliła mnie.
Cieszyłam się, że Dan mi o tym powiedziała. Zatwierdziła mnie w przekonaniu, że może być z tego coś więcej.
Zeszłyśmy do salonu i zajęłyśmy swoje miejsca. Chłopcy negocjowali pilnie na jakiś temat.
- słuchajcie laski. - zaczął Louis. - wyjeżdżamy na łikend. - dodał po chwili.
- miłej zabawy. - odpowiedziałam, na co Dan zaczęła się śmiać i przybiła mi piątkę.
- nie rozumiecie, z wami. - dopowiedział Harry.
- mhm, a dokąd? - zapytała Danielle.
- zadzwoniła moja mama, żebyśmy przyjechali do niej. - odpowiedział Hazz.
- właśnie. już rozmawiałem z Anne, odwiedzimy ją w piątek, a na noc pojedziemy do drewnianego domku ojczyma Harrego na tej polanie nad rzeką. - dodał Liam.
- co wy na to? - zapytał porozumiewawczo Zayn.
- beze mnie. - stwierdziła Dan.
- dlaczego, kochanie? - zapytał ją Liam.
- mówiłam ci, urlop mi się skończył, zaczynam pracę od środy. - odpowiedziała. - w środę wyjeżdżamy na tydzień z zespołem. - dodała.
- kurde.. - powiedział Louis.
- ej, ale nic się nie dzieje, wy jedźcie, takich łikendów przed nami jeszcze setki. - powiedziała i uśmiechnęła się do wszystkich.
- Dan ma racje, nie musicie rezygnować ze względu na nas. - powiedział Liam.
- MUSICIE, NAS? chyba się nie słyszysz, jedziesz z nami. - powiedział Louis stanowczym tonem.
- właśnie, Dan pojedzie, a ty sam będziesz siedział w domu? MYLISZ SIĘ KOCHANIE. - powiedział Zayn siadając Liamowi na kolanach.
Liam spojrzał na Dan z pytającym wzrokiem, na co dziewczyna zaczęła się śmiać.
- przecież oni mają rację. - powiedziała. - jedziesz i nie ma mowy. - dodała równie stanowczo, jak Louis.
- bez Ciebie? - zapytał ją.
- LIZUUUUUUUUSEK. - krzyknął Louis, na co Zayn i Harry zaczęli się śmiać. Wyraz twarzy Liama nie zmieniał się. Patrzył na Danielle jakby chciałby jej powiedzieć 'mimo, że to tylko siedem dni
będę strasznie za Tobą tęsknił' - to było słodkie.
- kochanie, nie raz ja wyjeżdżałam bez Ciebie, przez co ty zostawałeś sam z chłopakami. stało nam się coś? - zapytała i pocałowała chłopaka w usta.
Zazdrościłam im takiego związku, widać było po nich, że szaleją za sobą. Teraz siedzą objęci ze sobą i nadal śmieją się z tekstów Zayna i Lou. a Harry..
Hazza siedział na fotelu i patrzył na mnie. Nagle oczami pokazał mi górę, jakby chciał powiedzieć, żebyśmy tam poszli. Wstałam więc z kanapy, Harry za mną i poszliśmy na górę.
Weszliśmy do sypialni Harrego. Chłopak pocałował mnie w usta, a następnie obdarował mnie swoimi pocałunkami po szyi. Wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko. Siedzieliśmy i nadal się
całowaliśmy. Czułam się cudownie, jak nigdy wcześniej. Czekałam na taki moment, dawno już chciałam go pocałować, ale nie miałam odwagi zrobić tego pierwsza.
Cieszyłam się, że Hazza pierwszy to zrobił. Do tej pory wstydziłam się dać mu głupiego buziaka w usta. Od tej pory wiedziałam, że zmienię to.
Całowaliśmy się dobrą długą chwilę. Harry zaczął dotykać mojego brzucha, pleców. Bałam się tego, co zaraz miałoby zajść, nie chciałam tego jeszcze robić. No ale przecież to Styles, czwarta
randka i już łóżko. haha, na pewno nie.
- przestań. - powiedziałam śmiejąc się, gdy chłopak wyczuł mój czuły punkt na łaskotki, jakim są miejsca pod żebrami z tyłu.
- bawi cię to? - zapytał równie śmiejąc się i zaczął mnie łaskotać.
- przestań Harry, proszę! - powiedziałam głośniej i sama zaczęłam go łaskotać, ale to nie działało.
Nasze twarze zbliżyły się do siebie. Harry popatrzył mi głęboko w oczy.
- kocham Cię. - powiedział i ponownie namiętnie mnie pocałował.
PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:
Zeszliśmy z Harrym na dół. Wszyscy siedzieli w salonie i pili piwo, włącznie z Niallem i Emilką. Wtedy zobaczyłam, jaka Emilka jest szczęśliwa.
Siedziała Niallowi na kolanach, a on bawił się jej bransoletką, jednocześnie rozmawiając z Dan. Emii ubrana była w to: <klik> a włosy miała spięte w kucyk.
Usiedliśmy z Harrym na podłodze, bo tylko tak było miejsce.
- ej słuchajcie, jest taki pomysł. idziemy jutro do klubu? - zaproponowała Danielle.
- właśnie? tego w centrum, co mamy go wypróbowanego. - dodał Zayn patrząc na Harrego.
- mi pasuje. - powiedział Hazza. - Wika? - zapytał mnie o zdanie.
- jak się będę dobrze czuła, to w porządku. - odpowiedziałam.
Siedzieliśmy jeszcze, wypiliśmy kilka piw i zeszło nam to 1:30.
- zbieramy się? - zapytała Emilka w pewnej chwili.
- jest chyba problem. - powiedziałam.
- jaki? - zapytała za zdziwieniem.
- spójrz. - pokazałam na Louisa leżącego na kanapie, Zayna śpiącego na fotelu i Harrego i Nialla grających w szachy, wszyscy byli pod wpływem. Wydawało mi się, że Niall i Harry raczej
pod największym.
- musicie więc zostać. - powiedział Liam sprzątając puszki ze stołu. - ja też wypiłem i nie dam rady was odwieźć. - powiedział z uśmiechem.
- i czego się cieszysz? - zapytała Emilka ze śmiechem w głosie,.
- bo musicie zostać. - powiedział i wyszedł do kuchni.
Danielle wróciła z łazienki i usiadła obok śpiącego na kanapie Louisa.
- nie mam prawka. - powiedziała. - przecież śpicie u swoich, nic wam się nie stanie. - powiedziała z uśmiechem w głosie.
Umówiliśmy się, że ja będę spała u Harrego w pokoju, a Emilka u Nialla.
Zaprowadziłam więc Harrego do pokoju, po czym chłopak położył się na łóżku i momentalnie zasnął. Z pozostałymi było podobnie.
_______________________________
ROZDZIAŁ TRZYNASTY. XD
jest i Liam. : D nawet szarpnęłam się na Danielle. : d
może i nie jest najlepszy, ale myślałam nad nim dzisiaj pół dnia. xd
+ dziękuję za komentarze i proszę o więcej. : D xx
- Harry? - powiedziałam do Loczka.
- tak? - zapytał?
- co się stało z Zaynem i Perrie? - zapytałam. - przepraszam że o to pytam.. - dodałam jednak po chwili.
- spokojnie, przecież ci ufam. - powiedział, na co zrobiło mi się bardzo miło. - przestali być ze sobą przez brak czasu. Koncerty nasze i jej, trasy. Stało to się pół roku temu, ale nadal się przyjaźnią.
Co prawda nie są na takiej zasadzie, że dzwonią do siebie codziennie, albo piszą godzinami. Nie raz Zayn zadzwoni, często Perrie dzwoni do nas i wtedy rozmawiamy.
- rozumiem. ale dlaczego nie mogło to wyjść na jaw? - zapytałam.
- modest. - powiedział. - Zayn chciał powiedzieć, co stało się z nim i Perrie, ale nie pozwolono mu. - dodał, a ja nie chciałam już o nic pytać.
Po chwili dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do domu chłopaków. Już na zewnątrz słychać było głośną muzykę, a widok który zobaczyliśmy po wejściu do domu
wcale nas nie zdziwił. W salonie porozrzucane były puszki i butelki po napojach, na podłodze leżały jakieś płyty, a jedzenie było dosłownie wszędzie.
W dodatku Louis tańczył na stole do piosenki Justina Timberlake - My Love.
- ooooooo, dziubaski. - powiedział, gdy nas zobaczył po czym zszedł ze stołu i podszedł do nas. - wiedzieliście te kocie ruchy? - zapytał prowadząc nas bardziej do salonu.
- tak, Lou. bardzo ładnie. - powiedział Harry i usiadł obok Zayna na kanapie.
Zauważyłam, że na drugiej kanapie siedzi Liam i Danielle. Ucieszyłam się strasznie, że mogę ich poznać. Wstali i podeszli do mnie.
- cześć, Wiktoria. jestem Danielle. - powiedziała dziewczyna przybijając mi żółwika i uśmiechając się szeroko. "odbiłam" jej żółwika i przywitałam się z Liamem.
- Liam, panienko. - powiedział ze śmiechem w głosie po czym pocałował mnie w dłoń. jak zwykle szarmancko.
Usiadłam obok nich i oglądaliśmy dalszy występ Louisa. Wtedy zauważyłam, że nie ma Emilki i Nialla.
- gdzie reszta? - zapytałam Dan.
- gruchają sobie na górze. - odpowiedziała z uśmiechem. - poszli jakiś czas temu i nie wracają do tej pory. - dodała i przerwała głośnym śmiechem przez Louisa, który wylał na siebie
dwa litry soku bananowego.
- wyglądasz jak szogun. - powiedział Zayn.
- BARDZO ZABAWNE. - powiedział Louis. - idę się przebrać, zaraz będę, WASZ IDOL POWRÓCI. - dodał ukłaniając się we wszystkie strony i pobiegł na górę.
- coś długo was nie było. - powiedział Liam.
- przepraszam, to moja wina.
- jak się czujesz w ogóle? - zapytał Zayn.
- już lepiej, dziękuję. - odpowiedziałam i nagle ponownie pojawił się Louis.
Usiadł na środku na podłodze i zaczął mówić szeptem.
- oni leżą razem na łóżku. - powiedział wskazując sufit.
- i co w tym dziwnego? - zapytał Liam.
- przecież nie są ze sobą, ani nic.. - odpowiedział na to Louis.
- ale Harry i Wika też nie są, a wyglądają jakby byli. - powiedział Zayn.
- no tu bym ponegocjowała. - wybuchnęła Danielle. Powiedziałam jej wcześniej, że jestem z Harrym, na co ona teraz powiedziała to pozostałym. - jejku, Wika przepraszam.. - powiedziała po
krótkiej chwili.
- daj spokój Dan. - powiedział Hzza. - przecież to żadna tajemnica. - dodał i puścił do mnie oczko.
- UUUUUUUUU, WITAMY PAŃSTWA STYLES. - dodał dość głośno Louis. Po jego słowach czułam, że oblał mnie rumieniec.
*GODZINĘ PÓŹNIEJ*
Siedzieliśmy nadal w salonie. Najwięcej teraz rozmawiałam z Danielle i Liamem, o pracy Dan, o ich planach. Czułam, że Danielle to na prawdę świetna dziewczyna. Tak jak twierdziłam do tej
pory, nie znając jej osobiście, lecz z informacji o niej i Liamie, filmików etc.
Nie wiedziałam co dzieje się z Emilką i Niallem. Postanowiłam więc pójść na górę zobaczyć co z nimi. Dan powiedziała, że pójdzie ze mną.
Weszłyśmy schodami na górę, naszym oczom ukazał się korytarz: <klik>
weszłyśmy w drzwi mieszczące się po lewej stronie.
- pokój Nialla jest tutaj. - powiedziała Dan wskazując czwarte drzwi po lewej stronie.
Drzwi do jego pokoju były uchylone, zaglądnęłyśmy i zobaczyłyśmy Emilkę leżącą obok Nialla, dotykającą jego torsu lewą ręką. Chłopak zawzięcie jej o czymś opowiadał, ale tego już nie
chciałyśmy słyszeć. Pokój chłopaka nie był zbyt duży: <klik>
Poszłyśmy stamtąd czym prędzej zostawiając Emilkę i Nialla ze swoją prywatnością sam na sam.
- widzę, kolejny związek się tworzy. - powiedziała Danielle puszczając mi oczko.
- dokładnie, może Emilce w końcu też się ułoży. - powiedziałam.
- jesteś szczęśliwa z Harrym? - zapytała mnie dziewczyna.
- nie mogę stwierdzić to po połowie pierwszego dnia. - powiedziałam. - kocham go, chcę być z nim, chcę żebyśmy byli szczęśliwi. - dodałam schodząc ze schodów.
Danielle idąca przede mną zatrzymała się w połowie.
- uwierz mi, on też cię pokochał. - powiedziała.
- skąd wiesz? - zapytałam zdziwiona.
- byłam dzisiaj z nimi od południa i słyszałam jego rozmowę z chłopakami. Zapewniał, że zależy mu na Tobie. - powiedziała. - nie masz się czym martwić. - dodała i przytuliła mnie.
Cieszyłam się, że Dan mi o tym powiedziała. Zatwierdziła mnie w przekonaniu, że może być z tego coś więcej.
Zeszłyśmy do salonu i zajęłyśmy swoje miejsca. Chłopcy negocjowali pilnie na jakiś temat.
- słuchajcie laski. - zaczął Louis. - wyjeżdżamy na łikend. - dodał po chwili.
- miłej zabawy. - odpowiedziałam, na co Dan zaczęła się śmiać i przybiła mi piątkę.
- nie rozumiecie, z wami. - dopowiedział Harry.
- mhm, a dokąd? - zapytała Danielle.
- zadzwoniła moja mama, żebyśmy przyjechali do niej. - odpowiedział Hazz.
- właśnie. już rozmawiałem z Anne, odwiedzimy ją w piątek, a na noc pojedziemy do drewnianego domku ojczyma Harrego na tej polanie nad rzeką. - dodał Liam.
- co wy na to? - zapytał porozumiewawczo Zayn.
- beze mnie. - stwierdziła Dan.
- dlaczego, kochanie? - zapytał ją Liam.
- mówiłam ci, urlop mi się skończył, zaczynam pracę od środy. - odpowiedziała. - w środę wyjeżdżamy na tydzień z zespołem. - dodała.
- kurde.. - powiedział Louis.
- ej, ale nic się nie dzieje, wy jedźcie, takich łikendów przed nami jeszcze setki. - powiedziała i uśmiechnęła się do wszystkich.
- Dan ma racje, nie musicie rezygnować ze względu na nas. - powiedział Liam.
- MUSICIE, NAS? chyba się nie słyszysz, jedziesz z nami. - powiedział Louis stanowczym tonem.
- właśnie, Dan pojedzie, a ty sam będziesz siedział w domu? MYLISZ SIĘ KOCHANIE. - powiedział Zayn siadając Liamowi na kolanach.
Liam spojrzał na Dan z pytającym wzrokiem, na co dziewczyna zaczęła się śmiać.
- przecież oni mają rację. - powiedziała. - jedziesz i nie ma mowy. - dodała równie stanowczo, jak Louis.
- bez Ciebie? - zapytał ją.
- LIZUUUUUUUUSEK. - krzyknął Louis, na co Zayn i Harry zaczęli się śmiać. Wyraz twarzy Liama nie zmieniał się. Patrzył na Danielle jakby chciałby jej powiedzieć 'mimo, że to tylko siedem dni
będę strasznie za Tobą tęsknił' - to było słodkie.
- kochanie, nie raz ja wyjeżdżałam bez Ciebie, przez co ty zostawałeś sam z chłopakami. stało nam się coś? - zapytała i pocałowała chłopaka w usta.
Zazdrościłam im takiego związku, widać było po nich, że szaleją za sobą. Teraz siedzą objęci ze sobą i nadal śmieją się z tekstów Zayna i Lou. a Harry..
Hazza siedział na fotelu i patrzył na mnie. Nagle oczami pokazał mi górę, jakby chciał powiedzieć, żebyśmy tam poszli. Wstałam więc z kanapy, Harry za mną i poszliśmy na górę.
Weszliśmy do sypialni Harrego. Chłopak pocałował mnie w usta, a następnie obdarował mnie swoimi pocałunkami po szyi. Wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko. Siedzieliśmy i nadal się
całowaliśmy. Czułam się cudownie, jak nigdy wcześniej. Czekałam na taki moment, dawno już chciałam go pocałować, ale nie miałam odwagi zrobić tego pierwsza.
Cieszyłam się, że Hazza pierwszy to zrobił. Do tej pory wstydziłam się dać mu głupiego buziaka w usta. Od tej pory wiedziałam, że zmienię to.
Całowaliśmy się dobrą długą chwilę. Harry zaczął dotykać mojego brzucha, pleców. Bałam się tego, co zaraz miałoby zajść, nie chciałam tego jeszcze robić. No ale przecież to Styles, czwarta
randka i już łóżko. haha, na pewno nie.
- przestań. - powiedziałam śmiejąc się, gdy chłopak wyczuł mój czuły punkt na łaskotki, jakim są miejsca pod żebrami z tyłu.
- bawi cię to? - zapytał równie śmiejąc się i zaczął mnie łaskotać.
- przestań Harry, proszę! - powiedziałam głośniej i sama zaczęłam go łaskotać, ale to nie działało.
Nasze twarze zbliżyły się do siebie. Harry popatrzył mi głęboko w oczy.
- kocham Cię. - powiedział i ponownie namiętnie mnie pocałował.
PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:
Zeszliśmy z Harrym na dół. Wszyscy siedzieli w salonie i pili piwo, włącznie z Niallem i Emilką. Wtedy zobaczyłam, jaka Emilka jest szczęśliwa.
Siedziała Niallowi na kolanach, a on bawił się jej bransoletką, jednocześnie rozmawiając z Dan. Emii ubrana była w to: <klik> a włosy miała spięte w kucyk.
Usiedliśmy z Harrym na podłodze, bo tylko tak było miejsce.
- ej słuchajcie, jest taki pomysł. idziemy jutro do klubu? - zaproponowała Danielle.
- właśnie? tego w centrum, co mamy go wypróbowanego. - dodał Zayn patrząc na Harrego.
- mi pasuje. - powiedział Hazza. - Wika? - zapytał mnie o zdanie.
- jak się będę dobrze czuła, to w porządku. - odpowiedziałam.
Siedzieliśmy jeszcze, wypiliśmy kilka piw i zeszło nam to 1:30.
- zbieramy się? - zapytała Emilka w pewnej chwili.
- jest chyba problem. - powiedziałam.
- jaki? - zapytała za zdziwieniem.
- spójrz. - pokazałam na Louisa leżącego na kanapie, Zayna śpiącego na fotelu i Harrego i Nialla grających w szachy, wszyscy byli pod wpływem. Wydawało mi się, że Niall i Harry raczej
pod największym.
- musicie więc zostać. - powiedział Liam sprzątając puszki ze stołu. - ja też wypiłem i nie dam rady was odwieźć. - powiedział z uśmiechem.
- i czego się cieszysz? - zapytała Emilka ze śmiechem w głosie,.
- bo musicie zostać. - powiedział i wyszedł do kuchni.
Danielle wróciła z łazienki i usiadła obok śpiącego na kanapie Louisa.
- nie mam prawka. - powiedziała. - przecież śpicie u swoich, nic wam się nie stanie. - powiedziała z uśmiechem w głosie.
Umówiliśmy się, że ja będę spała u Harrego w pokoju, a Emilka u Nialla.
Zaprowadziłam więc Harrego do pokoju, po czym chłopak położył się na łóżku i momentalnie zasnął. Z pozostałymi było podobnie.
_______________________________
ROZDZIAŁ TRZYNASTY. XD
jest i Liam. : D nawet szarpnęłam się na Danielle. : d
może i nie jest najlepszy, ale myślałam nad nim dzisiaj pół dnia. xd
+ dziękuję za komentarze i proszę o więcej. : D xx
piątek, 7 grudnia 2012
ROZDZIAŁ #12.
*NIEDZIELA, 11 LISTOPADA
Wstałam o 11:04. Emilka była raczej u siebie, bo w przedpokoju wisiała jej kurtka. Musiała wrócić późno, skoro śpi do tej pory. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbatę. Wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć, a moim oczom ukazał się niecodzienny widok. Stali tam czterej chłopcy i uśmiechali się szeroko.
- chejka Wika! - jako pierwszy powiedział Louis.
- cześć Wikuś. - dodał Niall i Zayn jednocześnie, w trójkę weszli do domu. Następnie podszedł do mnie Harry.
- cześć. - powiedział i patrzył na mnie.
- cześć Harry. - powiedziałam i przytuliłam go, na co on zareagował tak samo.
Przytulił mnie tak mocno, że poczułam dziwne łaskotanie w brzuchu. Coś, co czułam wtedy, gdy pocałował mnie pod halą sportową.
Poszliśmy do salonu, w którym siedział Louis i przełączał kanały w telewizji. Drzwi do pokoju Emilki były otwarte i zauważyłam, jak Niall i Zayn przymierzają się do obudzenia jej.
Po chwili słychać było piski Emilki, i krzyki ' przestańcie mnie łaskotać!' - Niall wrócił po chwili, a Zayn dalej robił to samo.
- chcecie coś do picia? - zapytałam Harrego, Nialaa i Lou.
- kawę proszę. - powiedział Louis.
- ja też. w sumie czekaj, pomogę ci. - powiedział Niall i poszliśmy do kuchni zostawiając pozostałych.
Niall to miły chłopak. Strasznię go lubiłam. Był zabawny i sprawiał wrażenie, że niczym się nie przejmuje. jednak był wrażliwy.
- Wika? - powiedział wyciągając kawę z szafki. - kochasz Harrego? - zapytał bezpośrednio.
- skąd to pytanie? - zapytałam zdziwiona.
- przepraszam, po prostu zapytałem. - powiedział i usiadł na krześle przy stole.
- nie wiem co mam ci na to odpowiedzieć. - dodałam dosiadając się do blondyna. - nigdy nie czułam tego, co czuję z nim. jeśli wiesz o co mi chodzi. - stwierdziłam.
- pasujecie do siebie. - powiedział uśmiechając się szeroko.
- jednak wątpię, żeby coś z tego było. - odrzekłam na jego słowa. Wtedy do kuchni wszedł Zayn.
- koniec zabawy? - zapytał Niall zgrywając oburzenie.
- oj ty zazdrośniku ty. - powiedział Zayn ciągnąc Nialla za policzki.
- mhm. - odparł blondyn.
Woda zagotowała się. Chłopcy zrobili kawę, a ja poszłam do pozostałych do salonu. Usiadłam obok Harrego, a on przytulił mnie. Coraz bardziej czułam, że go kocham. Nie chciałam
odrywać się z jego ramion, mogłam zostać tak wiecznie.
- a właśnie, Wikuś. - powiedział Zayn wyciągając coś z plecaka. - trzymaj. - podał mi cztery pudełeczka z lekarstwami.
- na grypę, przeziębienie, gardło, kaszel suchy, mokry.. - dodał Louis ze śmiechem w głosie.
- dziękuję wam, miałam właśnie prosić Emilkę, żeby poszła mi do apteki bo nic nie mamy. - powiedziałam. - ile jestem wam winna? - zapytałam po chwili.
- nic, przecież jesteśmy przyjaciółmi. - powiedział Louis i zaczął śpiewać piosenkę Adele, która leciała właśnie na mtv.
Przyjaciółmi. Mam nadzieję. Ale nie chcę być przyjaciółką Harrego. Chcę z nim być. Tylko co z tego, ja mogę sobie chcieć. Cóż, nie ważne. - myślałam przez ten czas.
Chłopcy wypili kawę i zbierali się do wyjścia.
- KURDE, zapomnielibyśmy. - powiedział Niall. - dzisiaj przyjeżdżamy po was i jedziemy do nas do domu, Liam przyjechał od rodziców i strasznie chciał was poznać. - dokończył.
- o której? - zapytała Emilka.
- 17? - zaproponował Harry.
- mi odpowiada, Wika? - zapytała Emii.
- nie wiem, nie chcę was na prawdę pozarażać. - powiedziałam.
- twoja choroba, to nasza choroba. - zażartował Louis. - o 17 ktoś po was przyjedzie. - dodał i wyszli z domu.
Poszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie.
- o której wróciłaś? - zapytałam.
- koło pierwszej. czemu tak szybko poszłaś? - zapytała mnie przyjaciółka.
- źle się czułam. - odpowiedziałam.
- Harry wrócił dość smutny. - powiedziała Emii dając mi do zrozumienia, że źle robię. Ale ona nawet nie wiedziała, co robię, skoro nie robiłam nic.
- ale dzisiaj nie był smutny, jak było widać. - odpowiedziałam.
Wstałam i poszłam do swojego pokoju. Ogarnęłam go trochę i położyłam się na łóżku. Byłam zmęczona mimo, że spałam dość długo. Nie wiedziałam co ze mną. Postanowiłam, że zdrzemnę
się na chwilę.
*PÓŹNIEJ:
Obudziłam się. Czułam się nareszcie wyspana. Sięgnęłam po telefon, miałam cztery nieodebrane esemesy. Na zegarku była godzina 18:04. Nagle poczułam, jak za mną, na łóżku ktoś leży.
Odwróciłam się i zobaczyłam najsłodszą rzecz jaką kiedykolwiek widziałam. Na łóżku leżał Harry. Jego twarz zwrócona była do mnie, wydawało mi się, że chyba zasnął.
Chciałam wstać z łóżka, żeby zaświecić duże światło, bo na szafce świeciła się jedynie mała lampka. Mimo wczesnej godziny, na zewnątrz było ciemno. Schodząc z łóżka, obudziłam Harrego.
- Wika? - powiedział sennym głosem. - przepraszam, czekałem na ciebie i nie chciałem cię budzić. chyba zasnąłem.. - dodał.
- nie przepraszaj, nic się nie dzieje. - powiedziałam. - a gdzie reszta? - zapytałam po chwili.
- oni pojechali już, z dwie godziny temu. nikt nie chciał cię budzić, wiedzieliśmy że się źle czujesz. dlatego Niall wziął Emilkę i pojechali do nas, a my mamy przyjechać jak wypoczniesz. - powiedział
i uśmiechnął się.
Usiadłam obok niego i przytuliłam się do niego, po czym dałam buziaka w policzek.
- za co to? - zapytał Harry.
- za nic, że jesteś, że opiekujesz się mną. - powiedziałam. - dobry z ciebie przyjaciel. - dodałam, poklepałam go po plecach i podeszłam do szafy.
Harremu wyraźnie zrzedła mina. Widziałam to. Szukając ubrań w szafie chłopak nagle złapał mnie od tyłu za brzuch.
- czemu tylko przyjaciel? - zapytał mnie po cichu, aż po moim ciele przeszły ciarki. nie wiedziałam, co mam mu odpowiedzieć.
- a co więcej? - zapytałam stojąc nieruchomo. Harry na moje słowa puścił mnie i usiadł na fotelu stojącym obok szafy. - nie wydaje ci się, że trochę krótko..
- nie. - wstał, wziął moją twarz w swoje dłonie i popatrzył mi głęboko w oczy. - kocham cię. - powiedział. nie wiedziałam jak mam za to zareagować.
- Harry.. - powiedziałam, gdy nagle do chłopaka zadzwonił telefon.
- halo? - powiedział do słuchawki. - zaraz będziemy. dobra, to szykujcie już tam. - powiedział na koniec i rozłączył się.
- mówiłaś coś. - powiedział nadal patrząc mi głęboko w oczy.
- jedziemy? - zapytałam zmieniając temat.
- czekam w salonie. - powiedział ze smutną miną i wyszedł. Chyba zrozumiał, że nie chcę narazie o tym mówić.
Powiem mu jednak, że go kocham. - postanowiłam. nie wiedziałam jednak, czy ma to jakikolwiek sens, jak to się zaraz skończy. ale trudno, to było silniejsze ode mnie. musiałam.
przebrałam się w to: <klik> , włosy zostawiłam rozpuszczone. poszłam do salonu, w którym siedział
Harry. Usiadłam obok niego, a on zmierzył mnie wzrokiem.
- śliczna jesteś. - powiedział lekko się uśmiechając.
- LIZUS. - odpowiedziałam i poczochrałam go po głowie.
- mówię prawdę. - powiedział uśmiechając się jeszcze bardziej.
- mimo choroby? - zapytałam z miną cwaniaczka.
- mimo wszystkiego. - powiedział.
- chciałam dokończyć. - powiedziałam, a Hazza popatrzył na mnie z wymalowaną nadzieją na twarzy. - bo chciałabym z tobą spróbować. - powiedziałam. - Harry też cię kocham. Mimo mojej platonicznej miłości, która trwa od dwóch lat, aż do tamtego tygodnia, kiedy przekonałam się, jaki na prawdę jesteś. I jestem pewna tego.. - dokończyłam.
Harremu od razu zaświeciły się oczy. Od razu uśmiechnął się jeszcze bardziej. Kochałam go. Czułam to w środku coraz bardziej, nie wiem ile razy o tym pomyślałam w ciągu tamtych kilku sekund.
- nawet nie wiesz, jak się cieszę. - powiedział i przytulił mnie.
- czuję chyba to samo. - powiedziałam.
___________________
NA PIĄTEK ROZDZIAŁ DWUNASTY. XD
czuję się, jakbym nie miała życia towarzyskiego siedząc przed kompem w piątkowy wieczór i pisząc rozdziały. xd jednak sprawia mi to przyjemność w pewien sposób, chociaż pewnie i tak nikt tego nie czyta, oprócz trzech osób które na bierząco komentują. i dziękuję wam za to strasznie. : D
PROSZĘ O WIĘCEJ ! : D
Wstałam o 11:04. Emilka była raczej u siebie, bo w przedpokoju wisiała jej kurtka. Musiała wrócić późno, skoro śpi do tej pory. Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbatę. Wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć, a moim oczom ukazał się niecodzienny widok. Stali tam czterej chłopcy i uśmiechali się szeroko.
- chejka Wika! - jako pierwszy powiedział Louis.
- cześć Wikuś. - dodał Niall i Zayn jednocześnie, w trójkę weszli do domu. Następnie podszedł do mnie Harry.
- cześć. - powiedział i patrzył na mnie.
- cześć Harry. - powiedziałam i przytuliłam go, na co on zareagował tak samo.
Przytulił mnie tak mocno, że poczułam dziwne łaskotanie w brzuchu. Coś, co czułam wtedy, gdy pocałował mnie pod halą sportową.
Poszliśmy do salonu, w którym siedział Louis i przełączał kanały w telewizji. Drzwi do pokoju Emilki były otwarte i zauważyłam, jak Niall i Zayn przymierzają się do obudzenia jej.
Po chwili słychać było piski Emilki, i krzyki ' przestańcie mnie łaskotać!' - Niall wrócił po chwili, a Zayn dalej robił to samo.
- chcecie coś do picia? - zapytałam Harrego, Nialaa i Lou.
- kawę proszę. - powiedział Louis.
- ja też. w sumie czekaj, pomogę ci. - powiedział Niall i poszliśmy do kuchni zostawiając pozostałych.
Niall to miły chłopak. Strasznię go lubiłam. Był zabawny i sprawiał wrażenie, że niczym się nie przejmuje. jednak był wrażliwy.
- Wika? - powiedział wyciągając kawę z szafki. - kochasz Harrego? - zapytał bezpośrednio.
- skąd to pytanie? - zapytałam zdziwiona.
- przepraszam, po prostu zapytałem. - powiedział i usiadł na krześle przy stole.
- nie wiem co mam ci na to odpowiedzieć. - dodałam dosiadając się do blondyna. - nigdy nie czułam tego, co czuję z nim. jeśli wiesz o co mi chodzi. - stwierdziłam.
- pasujecie do siebie. - powiedział uśmiechając się szeroko.
- jednak wątpię, żeby coś z tego było. - odrzekłam na jego słowa. Wtedy do kuchni wszedł Zayn.
- koniec zabawy? - zapytał Niall zgrywając oburzenie.
- oj ty zazdrośniku ty. - powiedział Zayn ciągnąc Nialla za policzki.
- mhm. - odparł blondyn.
Woda zagotowała się. Chłopcy zrobili kawę, a ja poszłam do pozostałych do salonu. Usiadłam obok Harrego, a on przytulił mnie. Coraz bardziej czułam, że go kocham. Nie chciałam
odrywać się z jego ramion, mogłam zostać tak wiecznie.
- a właśnie, Wikuś. - powiedział Zayn wyciągając coś z plecaka. - trzymaj. - podał mi cztery pudełeczka z lekarstwami.
- na grypę, przeziębienie, gardło, kaszel suchy, mokry.. - dodał Louis ze śmiechem w głosie.
- dziękuję wam, miałam właśnie prosić Emilkę, żeby poszła mi do apteki bo nic nie mamy. - powiedziałam. - ile jestem wam winna? - zapytałam po chwili.
- nic, przecież jesteśmy przyjaciółmi. - powiedział Louis i zaczął śpiewać piosenkę Adele, która leciała właśnie na mtv.
Przyjaciółmi. Mam nadzieję. Ale nie chcę być przyjaciółką Harrego. Chcę z nim być. Tylko co z tego, ja mogę sobie chcieć. Cóż, nie ważne. - myślałam przez ten czas.
Chłopcy wypili kawę i zbierali się do wyjścia.
- KURDE, zapomnielibyśmy. - powiedział Niall. - dzisiaj przyjeżdżamy po was i jedziemy do nas do domu, Liam przyjechał od rodziców i strasznie chciał was poznać. - dokończył.
- o której? - zapytała Emilka.
- 17? - zaproponował Harry.
- mi odpowiada, Wika? - zapytała Emii.
- nie wiem, nie chcę was na prawdę pozarażać. - powiedziałam.
- twoja choroba, to nasza choroba. - zażartował Louis. - o 17 ktoś po was przyjedzie. - dodał i wyszli z domu.
Poszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie.
- o której wróciłaś? - zapytałam.
- koło pierwszej. czemu tak szybko poszłaś? - zapytała mnie przyjaciółka.
- źle się czułam. - odpowiedziałam.
- Harry wrócił dość smutny. - powiedziała Emii dając mi do zrozumienia, że źle robię. Ale ona nawet nie wiedziała, co robię, skoro nie robiłam nic.
- ale dzisiaj nie był smutny, jak było widać. - odpowiedziałam.
Wstałam i poszłam do swojego pokoju. Ogarnęłam go trochę i położyłam się na łóżku. Byłam zmęczona mimo, że spałam dość długo. Nie wiedziałam co ze mną. Postanowiłam, że zdrzemnę
się na chwilę.
*PÓŹNIEJ:
Obudziłam się. Czułam się nareszcie wyspana. Sięgnęłam po telefon, miałam cztery nieodebrane esemesy. Na zegarku była godzina 18:04. Nagle poczułam, jak za mną, na łóżku ktoś leży.
Odwróciłam się i zobaczyłam najsłodszą rzecz jaką kiedykolwiek widziałam. Na łóżku leżał Harry. Jego twarz zwrócona była do mnie, wydawało mi się, że chyba zasnął.
Chciałam wstać z łóżka, żeby zaświecić duże światło, bo na szafce świeciła się jedynie mała lampka. Mimo wczesnej godziny, na zewnątrz było ciemno. Schodząc z łóżka, obudziłam Harrego.
- Wika? - powiedział sennym głosem. - przepraszam, czekałem na ciebie i nie chciałem cię budzić. chyba zasnąłem.. - dodał.
- nie przepraszaj, nic się nie dzieje. - powiedziałam. - a gdzie reszta? - zapytałam po chwili.
- oni pojechali już, z dwie godziny temu. nikt nie chciał cię budzić, wiedzieliśmy że się źle czujesz. dlatego Niall wziął Emilkę i pojechali do nas, a my mamy przyjechać jak wypoczniesz. - powiedział
i uśmiechnął się.
Usiadłam obok niego i przytuliłam się do niego, po czym dałam buziaka w policzek.
- za co to? - zapytał Harry.
- za nic, że jesteś, że opiekujesz się mną. - powiedziałam. - dobry z ciebie przyjaciel. - dodałam, poklepałam go po plecach i podeszłam do szafy.
Harremu wyraźnie zrzedła mina. Widziałam to. Szukając ubrań w szafie chłopak nagle złapał mnie od tyłu za brzuch.
- czemu tylko przyjaciel? - zapytał mnie po cichu, aż po moim ciele przeszły ciarki. nie wiedziałam, co mam mu odpowiedzieć.
- a co więcej? - zapytałam stojąc nieruchomo. Harry na moje słowa puścił mnie i usiadł na fotelu stojącym obok szafy. - nie wydaje ci się, że trochę krótko..
- nie. - wstał, wziął moją twarz w swoje dłonie i popatrzył mi głęboko w oczy. - kocham cię. - powiedział. nie wiedziałam jak mam za to zareagować.
- Harry.. - powiedziałam, gdy nagle do chłopaka zadzwonił telefon.
- halo? - powiedział do słuchawki. - zaraz będziemy. dobra, to szykujcie już tam. - powiedział na koniec i rozłączył się.
- mówiłaś coś. - powiedział nadal patrząc mi głęboko w oczy.
- jedziemy? - zapytałam zmieniając temat.
- czekam w salonie. - powiedział ze smutną miną i wyszedł. Chyba zrozumiał, że nie chcę narazie o tym mówić.
Powiem mu jednak, że go kocham. - postanowiłam. nie wiedziałam jednak, czy ma to jakikolwiek sens, jak to się zaraz skończy. ale trudno, to było silniejsze ode mnie. musiałam.
przebrałam się w to: <klik> , włosy zostawiłam rozpuszczone. poszłam do salonu, w którym siedział
Harry. Usiadłam obok niego, a on zmierzył mnie wzrokiem.
- śliczna jesteś. - powiedział lekko się uśmiechając.
- LIZUS. - odpowiedziałam i poczochrałam go po głowie.
- mówię prawdę. - powiedział uśmiechając się jeszcze bardziej.
- mimo choroby? - zapytałam z miną cwaniaczka.
- mimo wszystkiego. - powiedział.
- chciałam dokończyć. - powiedziałam, a Hazza popatrzył na mnie z wymalowaną nadzieją na twarzy. - bo chciałabym z tobą spróbować. - powiedziałam. - Harry też cię kocham. Mimo mojej platonicznej miłości, która trwa od dwóch lat, aż do tamtego tygodnia, kiedy przekonałam się, jaki na prawdę jesteś. I jestem pewna tego.. - dokończyłam.
Harremu od razu zaświeciły się oczy. Od razu uśmiechnął się jeszcze bardziej. Kochałam go. Czułam to w środku coraz bardziej, nie wiem ile razy o tym pomyślałam w ciągu tamtych kilku sekund.
- nawet nie wiesz, jak się cieszę. - powiedział i przytulił mnie.
- czuję chyba to samo. - powiedziałam.
___________________
NA PIĄTEK ROZDZIAŁ DWUNASTY. XD
czuję się, jakbym nie miała życia towarzyskiego siedząc przed kompem w piątkowy wieczór i pisząc rozdziały. xd jednak sprawia mi to przyjemność w pewien sposób, chociaż pewnie i tak nikt tego nie czyta, oprócz trzech osób które na bierząco komentują. i dziękuję wam za to strasznie. : D
PROSZĘ O WIĘCEJ ! : D
czwartek, 6 grudnia 2012
ROZDZIAŁ #11.
*W DOMU CHŁOPAKÓW:
Przyjechaliśmy do ich domu po około pół godzinie. Z Harrym nie rozmawiałam przez całą drogę, inni jednak śmiali się co chwila z nowych żartów Louisa. Weszliśmy do domu. Przed drzwiami Emilka nie mogła uwierzyć, że jedzie do domu swoich idoli. Tak jak powiedziała mi po cichu 'NIGDY SIĘ TAK NIE JARAŁAM JAK TERAZ'. Gdy weszliśmy do domu, widziałam iskrę w jej oczach. Nic dziwnego, też tak miałam za pierwszym razem, jak tu byłam. Naszym oczom ukazał się długi korytarz: <klik>
- chodźcie na lewo. - powiedział Niall ściągając kurtkę.
Poszłyśmy więc na lewo, do salonu, który wyglądał tak: <klik>
Na kanapie, przed telewizorem siedział Zayn.
- cześć wam! - powiedział i wstał z kanapy po chwili idąc w naszą stronę.
Julka stała i wgapiała się w niego niczym w najcenniejszy obraz.
- jesteś jeszcze przystojniejszy niż na zdjęciach.. - powiedziała po chwili z wielkimi o czami, na co mulat wybuchnął śmiechem.
- jestem Zayn. - powiedział podając mi i Emilce rękę.
- Wiktoria. - powiedziałam uściskając jego dłoń.
- a ja Emilka. - dodała przyjaciółka.
- miło mi was poznać, chodźcie dalej. - powiedział i wskazał ręką salon.
- czujcie się jak u siebie. - powiedział Lou i usiadł na kanapie. - SIADAJCIE. - dodał stanowczym tonem, na co od razu usiadłyśmy obok niego.
- idę zrobić coś do jedzenia. - powiedział Niall.
- idę z Tobą. - powiedziała Emila i zniknęli w kuchni.
Siedziałam obok Louisa i Zayna i przysłuchiwałam się ich rozmowie. Wtedy do salonu wszedł Harry i usiadł obok mnie.
- jak się czujesz? - zapytał.
- bez zmian. nadal głowa mnie boli, dodatkowo gardło. - odpowiedziałam.
- przyniosę ci coś od bólu. - wstał i poszedł do jakiegoś pomieszczenia.
przyszedł po chwili i z powrotem zajął swoje miejsce.
- proszę. - powiedział podając mi pudełko z lekiem od bólu głowy.
- dziękuję. nie wiem jednak czy to był dobry pomysł, żebym z wami jechała. mogę was jeszcze pozarażać. - powiedziałam i zaczęłam kaszleć.
- nie przejmuj się, ważne, żebyś nie siedziała sama. - powiedział i przyłożył twarz do mojego policzka obejmując mnie.
Wtuliłam się w chłopaka i siedzieliśmy tak przez dłuższą chwilę, rozmawiając na dziwne tematy. Lou i Zayn siedzieli na fotelach, a Niall i Emilka byli w kuchni i robili coś do jedzenia.
Nagle z kuchni usłyszeliśmy piski. Louis zerwał się z fotela i chciał iść zobaczyć co się dzieje, wtedy do salonu wbiegł Niall, a za nim Emilka. Obydwoje byli cali w mące, co było dość
zabawnym widokiem. Emi goniła chłopaka, który jak się okazało wcześniej sam obrzucił ją mąką. Pobiegli zaraz na górę, a Zayn i Lou za nimi. Ja i Hazza zostaliśmy na dole.
- zimno mi. - powiedziałam bawiąc się rękawem Harrego, gdyż jego ręka obejmowała mnie za brzuch.
- przynieść ci koc? - zapytał.
- nie. po prostu jakbyś mógł to odwieź mnie do domu. - powiedziałam. Źle się czułam i miałam wrażenie, że zaraz padnę ze zmęczenia.
- jesteś tego pewna? - zapytał.
- na sto procent. - powiedziałam i poszłam do przedpokoju ubrać się. Wtedy Harry przyszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
- jesteś pewna, że nie chodzi o mnie? - popatrzył swoimi szklistymi oczami. - wszystko między nami w porządku? - dodał.
- czemu ma nie być w porządku? - zapytałam.
- mam wrażenie, że mnie zlewasz. - powiedział i puścił moją rękę. Nie odpowiedziałam na to nic.
Wyszłam z domu nie żegnając się z nikim. Może i było to chamskie, ale nie miałam sił iść po schodach do nich. Będąc przy samochodzie poczułam, że robi mi się słabo.
Zakręciło mi się w głowie i mało co się nie przewróciłam. Na szczęście Harry to zauważył i podbiegł do mnie.
- co się dzieje? - zapytał trzymając mnie, żebym nie spadła. Oparłam się o drzwi samochodu.
- nic, zmęczona jestem. - odpowiedziałam i otworzyłam drzwi, po czym weszłam do samochodu.
Całą drogę nie rozmawiałam z nim. Nie mogłam jednak wytrzymać dłużej. Kochałam go, to było pewne. Pocałował mnie - czyli że też nie jestem mu obojętna? Sama nie wiem,. Ale z drugiej
strony Alyssa. Jeśli on coś dalej do niej czuje? I jeszcze jedna sprawa. ' SIEDZIMY W TYM RAZEM' <- te słowa mnie przytłaczały, co chwila chodziły mi po głowie. Chciałam go zapytać, o co
chodziło, ale nie chciałam się wygłupić. Popatrzyłam na niego. Jak zwykle skupiony, nawet nie popatrzył w moją stronę. Widać było jednak na jego twarzy smutek.
- nie rób takich rzeczy. - powiedział podjeżdżając pod mój dom. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi, popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem. - wiesz, że zajęłaś w moim sercu teraz główne
miejsce. - dodał.
- teraz zajęłam, zobaczymy za kilka dni, tygodni. - powiedziałam i wyszłam z samochodu. - dziękuję za podwiezienie, przepraszam jednak, że nie zaproszę cię na górę, ale jestem zmęczona
i idę spać. - zamknęłam drzwi.
Wchodząc do kamienicy Harry nie odjeżdżał. Spojrzałam na niego. Siedział i wpatrywał się we mnie. Zamknęłam za sobą drzwi i poszłam na górę.
*PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:
Leżałam w łóżku przykryta kołdrą. Na zegarku była 22:36. Emilka nadal nie wracała. Postanowiłam, że nie będę do niej dzwonić, bo nie muszę się o nią martwić. Jest u zaufanych osób,
przynajmniej dla mnie.
Słuchałam piosenki <klik> i rozmyślałam o dzisiejszej sytuacji. O tym, co było przed chwilą.
'pewne miejsce w jego sercu' <- żałosne. puścił mi tandetny kit, wiedziałam o tym. ale nie miałam pewności. nigdy nie wierzyłam w to, że Hazza jest kobieciarzem. nie chciałam wierzyć w coś, o czym nie miałam pojęcia. Mimo plotkom i tym, co mówiły media. Nie obchodziło mnie to. Na moim miejscu każda dziewczyna skakałaby chyba z radości. Nie wiem co mi się dzieje.
Może to dlatego, że chciałabym go mieć ylko dla siebie?
____________________
dzisiaj krótki, tyle udało mi się napisać po powrocie ze szkoły. : D
jutro dodam dłuższy, mam nadzieję. dzisiaj już raczej nic, bo czeka mnie nauka na dodatkowe dwa sprawdziany jutro. -,-
kocham was, dziękuję, że to czytacie, dziękuję za komentarze. i jakbyście mogły, podawajcie bloga dalej, może kogoś on zainteresuje. : D
xx.
Przyjechaliśmy do ich domu po około pół godzinie. Z Harrym nie rozmawiałam przez całą drogę, inni jednak śmiali się co chwila z nowych żartów Louisa. Weszliśmy do domu. Przed drzwiami Emilka nie mogła uwierzyć, że jedzie do domu swoich idoli. Tak jak powiedziała mi po cichu 'NIGDY SIĘ TAK NIE JARAŁAM JAK TERAZ'. Gdy weszliśmy do domu, widziałam iskrę w jej oczach. Nic dziwnego, też tak miałam za pierwszym razem, jak tu byłam. Naszym oczom ukazał się długi korytarz: <klik>
- chodźcie na lewo. - powiedział Niall ściągając kurtkę.
Poszłyśmy więc na lewo, do salonu, który wyglądał tak: <klik>
Na kanapie, przed telewizorem siedział Zayn.
- cześć wam! - powiedział i wstał z kanapy po chwili idąc w naszą stronę.
Julka stała i wgapiała się w niego niczym w najcenniejszy obraz.
- jesteś jeszcze przystojniejszy niż na zdjęciach.. - powiedziała po chwili z wielkimi o czami, na co mulat wybuchnął śmiechem.
- jestem Zayn. - powiedział podając mi i Emilce rękę.
- Wiktoria. - powiedziałam uściskając jego dłoń.
- a ja Emilka. - dodała przyjaciółka.
- miło mi was poznać, chodźcie dalej. - powiedział i wskazał ręką salon.
- czujcie się jak u siebie. - powiedział Lou i usiadł na kanapie. - SIADAJCIE. - dodał stanowczym tonem, na co od razu usiadłyśmy obok niego.
- idę zrobić coś do jedzenia. - powiedział Niall.
- idę z Tobą. - powiedziała Emila i zniknęli w kuchni.
Siedziałam obok Louisa i Zayna i przysłuchiwałam się ich rozmowie. Wtedy do salonu wszedł Harry i usiadł obok mnie.
- jak się czujesz? - zapytał.
- bez zmian. nadal głowa mnie boli, dodatkowo gardło. - odpowiedziałam.
- przyniosę ci coś od bólu. - wstał i poszedł do jakiegoś pomieszczenia.
przyszedł po chwili i z powrotem zajął swoje miejsce.
- proszę. - powiedział podając mi pudełko z lekiem od bólu głowy.
- dziękuję. nie wiem jednak czy to był dobry pomysł, żebym z wami jechała. mogę was jeszcze pozarażać. - powiedziałam i zaczęłam kaszleć.
- nie przejmuj się, ważne, żebyś nie siedziała sama. - powiedział i przyłożył twarz do mojego policzka obejmując mnie.
Wtuliłam się w chłopaka i siedzieliśmy tak przez dłuższą chwilę, rozmawiając na dziwne tematy. Lou i Zayn siedzieli na fotelach, a Niall i Emilka byli w kuchni i robili coś do jedzenia.
Nagle z kuchni usłyszeliśmy piski. Louis zerwał się z fotela i chciał iść zobaczyć co się dzieje, wtedy do salonu wbiegł Niall, a za nim Emilka. Obydwoje byli cali w mące, co było dość
zabawnym widokiem. Emi goniła chłopaka, który jak się okazało wcześniej sam obrzucił ją mąką. Pobiegli zaraz na górę, a Zayn i Lou za nimi. Ja i Hazza zostaliśmy na dole.
- zimno mi. - powiedziałam bawiąc się rękawem Harrego, gdyż jego ręka obejmowała mnie za brzuch.
- przynieść ci koc? - zapytał.
- nie. po prostu jakbyś mógł to odwieź mnie do domu. - powiedziałam. Źle się czułam i miałam wrażenie, że zaraz padnę ze zmęczenia.
- jesteś tego pewna? - zapytał.
- na sto procent. - powiedziałam i poszłam do przedpokoju ubrać się. Wtedy Harry przyszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
- jesteś pewna, że nie chodzi o mnie? - popatrzył swoimi szklistymi oczami. - wszystko między nami w porządku? - dodał.
- czemu ma nie być w porządku? - zapytałam.
- mam wrażenie, że mnie zlewasz. - powiedział i puścił moją rękę. Nie odpowiedziałam na to nic.
Wyszłam z domu nie żegnając się z nikim. Może i było to chamskie, ale nie miałam sił iść po schodach do nich. Będąc przy samochodzie poczułam, że robi mi się słabo.
Zakręciło mi się w głowie i mało co się nie przewróciłam. Na szczęście Harry to zauważył i podbiegł do mnie.
- co się dzieje? - zapytał trzymając mnie, żebym nie spadła. Oparłam się o drzwi samochodu.
- nic, zmęczona jestem. - odpowiedziałam i otworzyłam drzwi, po czym weszłam do samochodu.
Całą drogę nie rozmawiałam z nim. Nie mogłam jednak wytrzymać dłużej. Kochałam go, to było pewne. Pocałował mnie - czyli że też nie jestem mu obojętna? Sama nie wiem,. Ale z drugiej
strony Alyssa. Jeśli on coś dalej do niej czuje? I jeszcze jedna sprawa. ' SIEDZIMY W TYM RAZEM' <- te słowa mnie przytłaczały, co chwila chodziły mi po głowie. Chciałam go zapytać, o co
chodziło, ale nie chciałam się wygłupić. Popatrzyłam na niego. Jak zwykle skupiony, nawet nie popatrzył w moją stronę. Widać było jednak na jego twarzy smutek.
- nie rób takich rzeczy. - powiedział podjeżdżając pod mój dom. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi, popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem. - wiesz, że zajęłaś w moim sercu teraz główne
miejsce. - dodał.
- teraz zajęłam, zobaczymy za kilka dni, tygodni. - powiedziałam i wyszłam z samochodu. - dziękuję za podwiezienie, przepraszam jednak, że nie zaproszę cię na górę, ale jestem zmęczona
i idę spać. - zamknęłam drzwi.
Wchodząc do kamienicy Harry nie odjeżdżał. Spojrzałam na niego. Siedział i wpatrywał się we mnie. Zamknęłam za sobą drzwi i poszłam na górę.
*PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ:
Leżałam w łóżku przykryta kołdrą. Na zegarku była 22:36. Emilka nadal nie wracała. Postanowiłam, że nie będę do niej dzwonić, bo nie muszę się o nią martwić. Jest u zaufanych osób,
przynajmniej dla mnie.
Słuchałam piosenki <klik> i rozmyślałam o dzisiejszej sytuacji. O tym, co było przed chwilą.
'pewne miejsce w jego sercu' <- żałosne. puścił mi tandetny kit, wiedziałam o tym. ale nie miałam pewności. nigdy nie wierzyłam w to, że Hazza jest kobieciarzem. nie chciałam wierzyć w coś, o czym nie miałam pojęcia. Mimo plotkom i tym, co mówiły media. Nie obchodziło mnie to. Na moim miejscu każda dziewczyna skakałaby chyba z radości. Nie wiem co mi się dzieje.
Może to dlatego, że chciałabym go mieć ylko dla siebie?
____________________
dzisiaj krótki, tyle udało mi się napisać po powrocie ze szkoły. : D
jutro dodam dłuższy, mam nadzieję. dzisiaj już raczej nic, bo czeka mnie nauka na dodatkowe dwa sprawdziany jutro. -,-
kocham was, dziękuję, że to czytacie, dziękuję za komentarze. i jakbyście mogły, podawajcie bloga dalej, może kogoś on zainteresuje. : D
xx.
poniedziałek, 3 grudnia 2012
ROZDZIAŁ #10.
Siedzieliśmy nadal na tej ławce. Harry wpatrywał się w moje oczy. Prosto w nie. A ja w jego.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć, spuściłam po prostu głowę.
- przepraszam.. - powiedział Harry i też spuścił głowę.
- co Ty robisz? - zapytałam jednak po chwili.
- przepraszam.. ale ja nie mogę, Wiktoria, nie mogę.. - dodał i schował twarz w dłonie.
- czego nie możesz? - zapytałam.
- nie mogę przestać myśleć o Tobie od chwili, gdy się pierwszy raz spotkaliśmy. Nie mogę patrzeć na to, że jest Ci smutno z mojego powodu, nie wiem nawet dlaczego. Było Ci smutno jak zobaczyłaś mnie z Alyssą, prawda?
- i tylko o to Ci chodzi? tylko o moją zazdrość? TAK, jestem zazdrosna. - wybuchnęłam. - jestem zazdrosna od dawna o każdą dziewczynę, jaką przytulasz. Od chwili, gdy zostałam Directionerką, od dwóch lat. Śmieszne, prawda? Nie, dla mnie to nie jest śmieszne.. - powiedziałam i wstałam.
- to oznacza, że Ty.. - mówił, ale nie dałam mu dokończyć.
- tak, to właśnie oznacza to, że jak poznałam Ciebie wiedziałam, że mam wszystko czego chciałam. Do tamtej pory chciałam Cię jedynie przytulić, zamienić dwa słowa. Ta sytuacja w czwartek zmieniła moje życie kompletnie, rozumiesz? Zmieniła to, że poczułam się szczęśliwa, że mogłam z Tobą porozmawiać dłużej, że wiedziałam, że spotkamy się następnego dnia. i następnego. - powiedziałam, a Harry wstał i patrzył na mnie. Patrzył na mnie z dziwną nadzieją w oczach, jednak nie chciałam mu nic więcej powiedzieć. Najzwyczajniej w świecie popłakałam się jak małe dziecko.
Harry przytulił mnie. Znowu. Tak jak wcześniej. Przytulił mnie, a ja nie mogłam oderwać się od jego ramion. Kochałam go. Nasiliło się to na tyle, że nie wyobrażałam sobie końca naszej znajomości.
- proszę, nie płacz. - powiedział mi to cicho, do ucha tak, że po moim ciele przeszły ciarki. - nie płacz, siedzimy w tym razem. - dodał.
' SIEDZIMY W TYM RAZEM' <- co te słowa miały oznaczać? nie wiem. i nie dowiedziałam się, bo w tym momencie pojawili się Niall, Louis i Emilka.
- co się dzieje? - zapytał Lou z przejęciem w głosie.
- nic, Lou. rozmawiamy. - odpowiedział Harry i zakończył przytulanie mnie.
- na pewno? - zapytała Emila.
- na sto procent. - dodałam i popatrzyłam na nią. W jej oczach zobaczyłam smutek i zakłopotanie.- jakie plany? - zapytałam.
- no, jedziemy do nas? - zapytał Niall.
- tak, jedźmy. - dodał Louis i wskazał parking, na którym stał zaparkowany samochód Hazzy.
- przepraszam, ale nie bardzo się dziś czuję. - powiedziałam.
- my Cię wyleczymy tak, że do jutra będziesz zdrowa, Zayn już szykuje leki i nastawił wodę na herbatę, FOR JU. - powiedział ze śmiechem w głosie Lou, objął mnie i poszliśmy w stronę samochodu.
_________________
PRZEPRASZAM, ŻE TAKI KRÓTKI, ALE NIE MAM ZA BARDZO CZASU NA NAPISANIE DŁUŻSZEGO ROZDZIAŁU. ; C
wszystko przez naukę, której mam ZA DUŻO. -,-'
jestem pewna, że jutro nie dodam nic, w środę czekają mnie dwa zaległe sprawdziany, a w czwartek aż trzy. ; c
WIĘC DO CZWARTKU. : D
+ dziękuję za wejścia i komentarze, proszę o więcej na temat czy może być, czy nie. : D
xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)