środa, 28 listopada 2012

ROZDZIAŁ #2.



Do domu przyszłam o 17. Drzwi były zamknięte, więc pomyślałam, że Emilki nie ma w domu. Wyciągnełam więc klucz i otworzyłam nim drzwi. Usłyszałam, jak w pokoju Emilki gra muzyka. Nie chciałam tam iść. Poszłam więc do kuchni i nastawiłam wodę na herbatę. W tym czasie przebrałam się w suche ubrania, a włosy zawinełam w ręcznik. Poszłam do salonu z kubkiem gorącej herbaty i włączyłam mtv. Leciał właśnie wywiad One Direction na żywo ze studia,  to pewnie tam Harry się spieszył.
Po pół godzinie program dobiegł końca. Wtedy do pokoju weszła Emilia. Usiadła obok mnie nie mówiąc nic. Też nic nie powiedziałam. Odłożyłam kubek na stolik obok kanapy i wyłączyłam telewizor. Wtedy Emi przytuliła mnie mocno i zaczęła krzyczeć słowa : PRZEPRASZAM CIĘ, JA CIĘ KOCHAM, NIE KŁÓĆMY SIĘ, PRZEPRASZAM, NO.
Chciało mi się z niej śmiać, ale postanowiłam że zachowam kamienną twarz i nie będę reagować na jej słowa.
- NO POWIEDZ COŚ. - mówiła błagalnym głosem.
- no dobra no, ja też cię kocham i też nie chcę się z tobą kłócić. - powiedziałam po dłuższej chwili i odwzajemniłam uścisk, po czym pocałowałam ją w czoło.

Emi usiadła obok mnie i porozmawiałyśmy jeszcze o naszych sprawach, treningach, jej pracy itd. Nagle zadzwonił do mnie telefon. Na ekranie wyświetlił się nieznany numer.
- kto to? - zapytała Emilka.
- nie wiem, zaraz się okaże. - powiedziałam.
        - halo? - powiedziałam odbierając telefon.
        - cześć Wiktoria, tu Harry. - odezwał się głos w słuchawce, tak samo zachrypnięty jak dzisiaj po   południu. - chciałem zapytać, to jutro to aktualne?
        - jeśli masz czas, to tak. - odpowiedziałam zwyczajnym tonem, ale w głębi serca cieszyłam się.
        - mi pasuje przez cały dzień, więc o której? - zapytał.
        - może 16? - zaproponowałam.
        - w porządku, będę po ciebie punktualnie, tylko wyślij mi jeszcze adres esemesem. - powiedział wyraźnym wesołym tonem.
        - tak jest. - odpowiedziałam równie miło.
        - to do zobaczenia. - powiedział na pożegnanie Hazza.

Odłożyłam słuchawkę i popatrzyłam na Emilkę. Siedziała w siadzie skrzyżnym na przeciwko mnie i patrzyła na mnie swoimi sowimi oczami.
- czyżby randka? OSTRO, fajnie wiedzieć. a z kim? i gdzie idziecie? - jak zwykle zadawała tysiąc pytań na minutę.
- z.. kolegą. to znaczy bo dzisiaj poznałam kogoś. - mówiłam, a Ona w tym czasie dopijała moją herbatę. - Stylesa. - dokończyłam. Emilka zakrztusiła się piciem i to, co miała w ustach momentalnie wypluła z powrotem do kubka.
- CO TY POWIEDZIAŁAŚ? wiem, że żartujesz. - powiedziała wstając z łóżka. Popatrzyła jeszcze na mnie i wyszła do kuchni.

Za około pięć minut wróciła z powrotem. Usiadła znowu obok mnie.
- mówisz prawdę? - zapytała nieco ciszej.
- tak.. z resztą, jeśli mi nie wierzysz, to jutro się przekonasz, przyjdzie po mnie. - powiedziałam.

Emii zaczeła piszczeć jak dwunastolatka, którą rodzice chcą zabrać na koncert Justina Bibera.
- JEZU, POZNAM HARREGO, POZNAM HARREGO I INNYCH CHŁOPAKÓW I WYJDĘ ZA NIALLA I BĘDĘ MIAŁA Z NIM DZIECKO, I ... - wręcz krzyczała mówiąc te rzeczy.
- ej, stop. prawda, przedstawię Ci jutro Harrego, ale nie nastawiaj się, że w najbliższym czasie poznamy resztę chłopaków. - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- ale dlaczego? - zapytała Emilka, a zapał w jej głosie momentalnie ją opuścił. Widać było jak posmutniała.
- bo mam teraz treningi, liga się zaczeła. JEST LISTOPAD, PAMIĘTASZ? poza tym nie nastawiam się na nic, sądzę, że będzie to jednorazowe spotkanie. przecież to Styles, dobrze wiemy obydwie, jaki on jest.. - dodałam patrząc w podłogę.
- to są tylko pomówienia mediów. - powiedziała Emi.
- zależy w co uwierzymy. idę się kąpać. - powiedziałam i wyszłam do łazienki.

Po około godzinie wyszłam z niej. Dochodziła już 21. Emi zasnęła na kanapie w salonie z pilotem w ręku. Poszłam więc do siebie do pokoju. Usiadłam przy kompie i włączyłam najpierw facebooka, a następnie twittera. Na facebooku online była moja przyjaciółka - Weronika. Emilka jakoś za specjalnie nie lubiła jej. Uważała, że jest fałszywa. Nie wiedziałam dlaczego..
Werka od razu napisała do mnie.
- cześć kochanie, co słychać? : )
- w porządku, nawet bardzo. co u ciebie?
- ujdzie, rozstałam się z Kamilem.
Po tej wiadomości nie odpisałam nic. Natychmiast wzięłam telefon i zadzwoniłam do niej. Rozmawiałyśmy dobrą godzinę, Werka żaliła mi się, że jej związek z Kamilem już od dawna się nie układał. Starałam się ją pocieszyć jak mogę. Z tego wszystkiego nie chciałam mówić jej o moim spotkaniu z Harrym, i jutrzejszej "randce". Postanowiłam, że nawet nie ma się czym chwalić. Zwłaszcza, że Weronika jakoś zbytnio nie przepadała z One Direction. Mimo to, akceptowała we mnie moją miłość do nich.

Po rozmowie z Weroniką poczułam, że jestem zmęczona, a jutro muszę wstać o 7, żeby iść pobiegać, a później trening. Przed zaśnięciem myślałam o dzisiejszej sytuacji. Czułam, że to co się stało jest niesamowite. Nie mogłam doczekać się jutrzejszego dnia.

________________________
JEST I DRUGI. : D
jeżeli to czytacie, to proszę o komentarze, będę wdzięczna fest. ;d

5 komentarzy: